Powód #65: chłopiec pierdnął w windzie

Po moim wczorajszym wpisie o chłopcu, który pierdnął na korytarzu szpitalnym rozdzwoniły się telefony, posypały listy, ale przede wszystkim Karolina Kidawa opowiedziała mi cudownie zabawną anegdotę z życia wziętą… zacytuję ją poniżej. Powód #65: jestem szczęśliwy, bo mi Karolina opowiedziała, jak chłopiec pierdnął w windzie. Uwaga, oto historia wzięta przez Karolinę z życia jej

Powód #64: chłopiec pierdnął na korytarzu

Szedłem przez korytarz szpitalny, długi dość i pusty. Kilka osób siedzi pod ścianami, świetlówki lekko bzyczą, ale cisza. I nagle zdrowe pierdnięcie rozdarło tę ciszę wymierzaną moimi krokami. Taka namiastka przygody. Powód #64: jestem szczęśliwy, bo chłopiec pierdnął na korytarzu. Pierdnął i szczęśliwy schował się za tatę. A tata z uśmiechem do niego: wstyd, chłopie! –

Powód 63: zdarzyło mi się zjeść kurczaka – pierwszy raz od 13 lat

Komuś się pomyliło i przyniósł mi kurczaka zamiast ryby od Chińczyka. W słodko-kwaśnym był – szkoda było wyrzucać, więc zjadłem. Pierwszy raz od 13 lat jadłem kurczaka… Wiele myśli… wiele myśli… w tym przytłaczające poczucie winy i wyzwolenia. Powód 63: jestem szczęśliwy, bo zdarzyło mi się zjeść kurczaka. Pierwszy raz od 13 lat. Jestem

Powód #60: bo świat jest wonderful

Co prawda widzę go tylko na fotografiach, ale przecież wiem, że tam jest. Nic nie daje takiego szczęścia, jak odczucie planety – jej ogromu, masywu, dobroci i szczerości. Wyrwaliśmy się ze zwyczajnej kolei rzeczy, ale tęsknota w nas pozostała. Powód #60: jestem szczęśliwy, bo bo świat jest wonderful i kocham go! Cudownie wyraził to sir

Powód #59: Grzegorz napisał o nauczycielach

Grzegorza nie znam. Napisał do mnie w komentarzach do Powodu #44: rozmawiamy o szkole – jego tekst jest bezkompromisowy i brutalniejszy niż mój. Grzegorz nie widzi żadnej nadziei dla nauczycieli. Jestem szczęśliwy, że Grzegorz to napisał, gdyż cieszy mnie bezkompromisowość Grzegorza – być może najwłaściwszy punkt do rozpoczęcia dyskusji o zmianach w szkole, punkt w którym musimy sobie uświadomić, że dla

Powód #58: mam ciało

Mam ciało, więc nie jestem duchem. Niektórzy twierdzą, że właśnie brak ciała stanowi największą niedogodność bycia duchem, że taka Biała Dama, jedna z drugą, pobrzękuje łańcuchami właśnie dlatego, że chciałaby mieć ciało. Powód #58: jestem szczęśliwy, bo mam ciało Pamiętam, że spotykałem się z ludźmi, którzy twierdzili, że są uwięzieni w ciele, że ciało ich jakoś

Powód #57: jestem feministą?

Czyli kim? Czyli produktem mojej epoki – mężczyzną, któremu się wydaje, że występuje w obronie praw kobiet do równouprawnienia. Nie oznacza to jednak, że wierzę w identyczność. Nie oznacza to także, bym chciał stawać na barykadach walki politycznej. Powód #57: jestem szczęśliwy, bo nie jestem feministą? Moje pojęcie politycznego zaangażowania w obronie płci kończy się na sentymentalnym pragnieniu, by wszyscy byli szczęśliwi. Chciałbym,

Powód #54: miałem zajebistego psa

Wziąłem go ze schroniska w 2004 roku. Paluch, Niuniek i ja. Tak zaczęła się ta przygoda, która w zasadzie urosła do poważnej relacji. Dowiedziałem się z niej, że zupełnie nie nadaję się do posiadania zwierzęcia. Powód #54: jestem szczęśliwy, bo miałem takiego zajebistego psa. Niuniek zdycha. Powoli ze starości. Weterynarz powiedział, że wysiadło mu już w zasadzie wszystko. Jest głuchy, ślepy,

Play
Play
Arrow
Arrow
Slider