Powód #37: kiedyś będę Tobą

Po wyemitowanym wczoraj odcinku Prowokacji, jedna z telewidzek pisze do mnie tak: „Dzisiejsze „Prowokacje” spowodowały, że chyba się z tematem zwyczajnie „nie prześpię”. No, nie da się! Twoje słowa na koniec tego odcinka wypowiedziane do starszego człowieka: „Ja będę Tobą, Ty byłeś mną…” Są w swej prostocie i prawdzie wstrząsające.

Powód #37: jestem szczęśliwy, bo kiedyś będę Tobą.

Krystyna Grochowska. Poznałem ją na warszawskiej Woli. Foto: Rafał Betlejewski/war-saw.pl

Te słowa wymagają komentarza, ale zanim go dam, oddam jeszcze głos telewidzce:

„Obrazek dwojga starych płaczących ludzi, którzy nikogo nie obchodzą, jest z gatunku tych, które boleśnie wbijają się w świadomość. Prawda o nas, jako społeczeństwie, pokazała swoją twarz. Jak zmienić tę świadomość? Bicie po ryju, jak miał w zamiarze jeden z młodszych bohaterów, nie zmusi do otwarcia sumienia. Agresja, poza chęcią odwetu, nie załatwia niczego. Coś złego robi się z nami wszystkimi… Gdyby jednak powołać do życia taką akcję pt. „Ty będziesz kiedyś mną” w ramach której starszy człowiek zupełnie nieoczekiwanie wykrzykiwałby w twarz młodej, nieznanej osobie te właśnie słowa, to może na skutek szoku, tę młodą jaźń przejęłaby przyzwoitość. Ludzka przyzwoitość! Pozdrawiam wszystkich, którym stary człowiek nie jest obojętny, bo to przecież zupełnie normalne. Winno być….”
Iwanka.

Dziękuję Ci, Iwanko. Twoje słowa dały mi wiele radości i otuchy. Cieszę się, że ktoś to widzi.

A teraz wyjaśnienie. W telewizji TTV lecą jeszcze powtórki moich programów pt. Betlejewski Prowokacje. Wczoraj leciał odcinek poświęcony naszemu stosunkowi do ludzi starych. Rzeczywiście jest tam scena, w której wypowiadam te słowa. Na planie zdjęciowym rzecz się miała tak, że nasi starzy aktorzy mieli zagrać osamotnienie na ulicy, licząc na to, że ktoś zareaguje, ktoś się nimi zainteresuje, ktoś zapyta, co się dzieje. Stali tak sami i zaczęli płakać. Obserwując to na ekranie monitora ukryty w zaparkowanym opodal samochodzie, poczułem nagle dojmujący ból. Przestałem rozumieć, czy to są jeszcze nasi aktorzy, czy to już naprawdę jest dwójka starych osamotnionych ludzi, na których nikt nie zwraca uwagi. Wbrew sprzeciwowi reżyserki, która chciała scenę pociągnąć, postanowiłem ją przerwać i wyszedłem z samochodu, by ich ratować. Podszedłem do tych moich starych aktorów i objąłem ich tam na tej ulicy. Wiem, że dla nich to już nie była scena, oni już nic nie grali. Odarci z ról stali się dokładnie tym, co mieli zagrać: nieszczęściem samotności. Łzy ciekły im po policzkach. Przepraszałem ich za to, że naraziłem ich na taki stres, ocierałem ich łzy i poczułem dokładnie to, na co zwróciła uwagę Iwanka: nie ma żadnej różnicy pomiędzy mną a nimi. Ja już dziś jestem tak stary jak oni. Moja bezradność już we mnie kiełkuje.

Dlaczego jednak jestem szczęśliwy? Otóż jestem szczęśliwy dlatego, że odczuwam w sobie miłość do wszystkiego co stare, słabe i osamotnione. Mam w sobie tego starego, który kuśtyka, jak i to dziecko, które bryka. Jestem wszystkim naraz. I się tego nie wstydzę.

Mamo moja. Stara kobieto. Mam Cię na wyciągnięcie ręki – już za chwilkę będę tam, gdzie jesteś Ty.

Czego się nauczyłem?

Każdy z nas jest stary. Tak jak i każdy z nas jest dzieckiem. Nie wolno się tego bać. 

  • Nela

    Weszłam na Twojego bloga i przeczytałam wczorajszy wpis. Dawno nie widziałam Cię w tak świetnej komediowej formie! Opis Twojego ojca, rodziny Twoich rodziców – to naprawdę zabawne, i takie słodko-gorzkie to wszystko. Szczególnie, gdy pamiętam to, co opowiadałeś kiedyś o swojej rodzinie, o sobie kiedyś, o swoim tacie, choć znaliśmy się krotko, opowiadałeś szczerze i otwarcie. Bardzo mnie taka szczerosc ujela.
     
    Ja tak chyba nie potrafię, ciezko jest mi opowiedzieć otwarcie i szczerze o wydarzeniach z przeszłości, które zostawiły we mnie wyraźne ślady. Wyobraź sobie, że po 10 latach znajomości z moim mężem potrafię go rano przy niewinnej kawie zszokowac opowiescia o czymś, co kiedyś przytrafiło mi się na skutek skomplikownaych wydarzeń choćby rodzinnych. Robi wtedy oczy jak pięciozłotówki ipyta się mnie: „I ty to przezyłas? Dlaczego ja o tym nic nie wiedzialem?”. A ja nie wiem czemu mnie to bawi, moze to ze mozna sie po wielu latach dowiadywac  jakichs tajemnic o sobie i byc tym zdziwionym, zszokowanym. A moze bawi mnie to, ze pod względem doświadczenego bólu i cierpienia  jestem bardziej doświadczona od niego i mogę się pochwalić tą „szlachetną rysą” na swoim charakterze.
     
    Kiedyś przychodził do mnie uczen na lekcje indywidualne, przystojny siedemnastolatek z niegdynieschodzacym amerykanskim usmiechem na twarzy, taki wypieszczony typ z bardzo dobrego, bardzo milego domu. Jego angielski byl mega plynny, swietnie nam sie gadalo, lubil tematy lekkie i zabawne. A ja czasem wpuszczałam go na mine i czerpałam nieskrywaną satysfakcję z tego, że opowiadam mu jakieś straszne historie, dramaty ludzkie, tragedie, i on w koncu przestaje sie usmiechac i zaczyna powazniec. Myslalam wtedy, że jak doda swojej ładniutkiej twarzy troche refleksji i powagi to bedzie atrakcyjniejszy dla dziewczyn…
     
    Gdy piszesz o szczesciu mam coraz wieksze wrazenie, ze odbierasz szczescie jako stan constans. i w tym pukncie sie z Toba nie zgodze. paradoksalnie dzieki temu, co nas wkurwia, co nas skrzywdzilo, itp, mozemy poczuc roznice i doswiadczyc stanu szczescia. bo szczescie nie moze byc nieustanne, wowczas nie moze byc szczesciem. nikt by go nie rozpoznal. a raczej rozponalibysmy ten stan jako nude. To sinusoida a nie constans zycia pokazuje nam chwile szczescia, kazac je docenic  w obliczu nadchodzacego spadku.
     
    Zobaczylam, ze na blogu masz jeszcze jeden wpis, dzisiejszy, o starszych ludziach. Rozwala totalnie.
     

  • Iwona Anna w skrócie IwAnka :)

    Dziękuję, że przerwałeś scenę, bo prawda się tak brutalnie sama obnażyła, że pękłoby mi serce, gdybym to miała oglądać dłużej.
    „Życie samo pisze scenariusze”. I pisze.
    Starość miast być słoneczną jesienią życia, zasłużonym odpoczynkiem po wszystkich jego trudach, staje się przekleństwem. Wszystko to za przyczyną innych ludzi.
    Ja nie rozumiem.. Tylko tyle i aż tyle. Nie rozumiem.
    Mam nadzieję, że)jak będę nimi”, że nie będę musiała zrozumieć.
    Mogę nie pojąć. Kto to wie…

Play
Play
Arrow
Arrow
Slider