Powód #44: rozmawiamy o szkole

Mój przedwczorajszy wpis (Powód #42) wzbudził wiele emocji. Dostaję sprzeczne komentarze, jedne za, drugie wprost przeciwnie. Cieszę się, że rozmawiamy.

Powód #44: jestem szczęśliwy, bo rozmawiamy o szkole.

 

Szkoła zdaje mi się kwintesencją naszej porażki. A w zasadzie porażki naszej wyobraźni. Jak żadna inna instytucja wydaje się dość plastyczna, łatwa do przeorganizowania – co pokazuje choćby najnowsza reforma gimnazjów – jeden podpis i likwidacja 17 lat dorobku. A jednak szkoła tkwi korzeniami w przeszłości. W przemocy i hierarchii.

Stosunek nauczycieli do ludzi (innych niż nauczyciele) cechuje automatyzm: nauczyciel ma natychmiastowy odruch przyjęcia postawy pełnej hierarchicznej arogancji. Nawet ten najuprzejmiejszy. Codzienny wielogodzinny trening czyni z nich mistrzów protekcjonalności. Nie umiesz, nie wyuczyłeś się, siadaj i nie pitol, pała!

Uwidacznia się to choćby w komentarzach, jakie nauczyciele zostawiają pod moim artykułem na FB – niechybnie można ich poznać po protekcjonalnym głaskaniu po główce lub bezpardonowym usadzaniu. Kilka pań posunęło się nawet do tego, by mnie psychologicznie zdiagnozować… cytuję:

Pan Betlejewski nie pracuje w szkole i to, zgodnie z tym co sam pisze, stawia go ponad tymi kretynami co pracują. Może pomaga mu to również leczyć zaburzone relacje z rodzicem. Może jest to wynik traumy związanej z przemocą jaką doświadczał w domu. Jakikolwiek jest powód to mu szczerze współczuje. Szkoda, że nie jest w stanie kochać świata wokół (wraz z nieidealną szkołą). Byłby szczęśliwszy i może swoją niewątpliwą inteligencje poświęciłby na działania, które mogłyby z korzyścią wpłynąć na jakość polskiej szkoły…

Można ten typowy nauczycielski wywód sparafrazować tak: to wszystko jego wina, bo bachor jest jebnięty. Jeśli spełni moje zalecania, od razu poczuje się lepiej. A może, bo inteligentny.

Dokładnie to samo słyszałem w szkole. Nigdy nie przydarzyła mi się sytuacja, by nauczyciel powiedział: a jeśli ten mały skurwiel ma rację i to my powinniśmy się zmienić?

Ale przecież mój tekst był nie do nauczycieli i nie o nich. On był o nas wszystkich. O naszym zbiorowym wyczynie, jakim jest polska szkoła. O tym niewątpliwym osiągnięciu, które ofiarowujemy kolejnym pokoleniom nas samych. Bo przecież te nasze dzieci to my. Zasnęliśmy, śni się nam, że jesteśmy Polakami, że mamy trzypasmową Marszałkowską przez środek miasta, którą można jeździć dwieście na godzinę autem w lizingu, oraz o tym, że będziemy mieli taką samą szkołę, jak w dziewiętnastym wieku. Odruch PiS, by szkołę cofnąć do struktury sprzed 17 lat, jest tego snu dramatyczną konwulsją. Faza REM, gwałtowne ruchy gałek ocznych i poruszanie kończynami.

Czy ktoś widzi, że śnimy koszmar?

Ja widzę. I wiem też, że może być inaczej.

W 2011 roku zostałem zaproszony przez szkołę w Izraelu, w Kefar Sava, do przeprowadzenia warsztatów z młodzieżą licealną z performancu i heppeningu. Nie znam się na tym za bardzo więc oczywiście przyjąłem propozycję. Pojechałem tam, by czegoś się od tej młodzieży nauczyć. To co zobaczyłem, przeszło moje najśmielsze oczekiwania i spędziłem te trzy tygodnie w stanie całkowitego upojenia.

Trzeba to zrozumieć: ja bardzo tęsknię za szkołą. Ciągle, nawet dziś, przed pięćdziesiątką marzę o tym, by wrócić do szkoły i naprawdę się czegoś nauczyć. Być może całe moje działanie od czasu ostatecznej porażki szkolnej na Politechnice Gdańskiej jest wyrazem mojego marzenia, by rozumieć. Nie by wykuć, a by zrozumieć. Nigdy nie zapomnę pana od konstrukcji rur, który dyktował z powoskowanego palcami zeszyciku – ale nikt nie notował, bo wszyscy mieli kserówki jego wykładów ze starszych lat – równie wymiętolone i zgodne jota w jotę. Być może moja największa tęsknota wiąże się z posiadaniem nauczycieli, przewodników, którzy potrafiliby zrozumieć moje pytania. Nigdy nie chciałem od nikogo żadnych odpowiedzi. Chciałem tylko, by dano mi przestrzeń na pytania.

Z tym nastawieniem poszedłem na filozofię na UW, gdzie odpadłem na poziomie banalnej rozmowy wstępnej – brodaty profesor mnie zdyskwalifikował, gdyż nie pamiętałem, że w książce Kołakowskiego „Jeśli Boga nie ma” cytaty były wzięte w ramki.

W tej izraelskiej szkole poczułem natychmiast, że chcę być jak dziecko. Że jestem dzieckiem. O dziwo to samo wrażenie odniosłem o innych nauczycielach. To wszystko były dzieci. Zaprzyjaźniłem się z panem od matmy i panią od tańca, którzy z wielką wesołością spoglądali na ptaszki na drzewach.

Wszystko w tej szkole było otwarte. Przewiewne okna i klasy. Zbocze wzgórza było porośnięte roślinkami, które siały i pielęgnowały dzieci podczas zajęć z przyrody, czyli rolnictwa. Centralnym budynkiem była świetlica, w której było dużo gier planszowych, sporo instrumentów muzycznych i w której każdy dzieciak mógł siedzieć ile chciał, bo – uwaga! – chodzenie na zajęcia nie było obowiązkowe! Można było cały dzień przesiedzieć w świetlicy i grać w karty. A jednak wszyscy chodzili.

I nie była to szkoła dla dzieci starszych – gimnazjalnych. To była szkoła dla dzieci od sześć do 18. Powaga! Siedmiolatki pytano czego chcą się uczyć! I one mogły sobie wybrać.

W całej szkole nie widziałem żadnych odludków. Żadnych skinów, czy punków, czy dziewczynek w glanach patrzących spod kapturów. Wszyscy zdawali się zintegrowani, a były tam dzieci autystyczne. Zresztą tam właśnie po raz pierwszy prowadziłem zajęcia z dziećmi autystycznymi. Potem w Polsce chciałem robić to samo, ale okazało się, że potrzebuję szkoleń.

Nigdzie w tej izraelskiej szkole nie widziałem przemocy, nie wyczułem przemocy. Czułem spontaniczną radość z przebywania razem. Przede wszystkim nie było tego, co w Polskiej szkole jest powszechne – tak powszechne, że przezroczyste – przemocy, strukturalnej. Idącej od nauczycieli. Od dyrektora. Od programu. Od kuratora i ministra. Od flagi i Polski. Od historii i języka ojczystego. Od poezji wieszcza. Od równań różniczkowych i pracy domowej. Od przymusu siedzenia w ławce.

Dzień zaczynał się od pytania: czego chcesz się dziś dowiedzieć?

Polska szkoła rozczarowuje mnie najbardziej swoją niechęcią do stawiania pytań. Polska szkoła podsuwa odpowiedzi, wie, jak jest i jak powinno być. Polska szkoła jest afirmacją miałkości, mierności, codzienności, szarości, braku gustu i zwyczajności. Jest dokładnie tym, czym jest Marszałkowska.

Czego się nauczyłem?

Jesteśmy tymi Janami, którzy nie nauczyli się jako Jasie. Musimy to zrozumieć i przezwyciężyć własną głupotę. 

Acha, jeszcze PS. Gdyby ktoś chciał sobie przypomnieć, w jaki sposób nauczyciele opierdalają uczniów, to zacytuję jeszcze ten wpis pod moim tekstem na FB, bo warto. Ta pani opierdala mnie, że miałem czelność napisać nie takie wypracowanie, jakiego sobie życzyła, choć jestem od niej dwa razy starszy i tyleż mądrzejszy (co już dodaję tylko z przyczyn złośliwości i braku elegancji):

Panie Betlejewski, czytam komentarze i widzę, że zasłania się Pan zamierzoną przez siebie formą wypowiedzi. Czy w Pana przekonaniu akt tworzenia felietonu legitymizuje wypisywanie obelg? Albo zamiast wyrażania merytorycznej, dziennikarskiej krytyki – wypluwanie jadu? Od kiedy mówienie krzywdzącej nieprawdy stało się opiniotwórczą prowokacją? Tak trudno się przyznać do błędu, poświadczyć, że tym wpisem mścił się Pan za krzywdy doznane w dzieciństwie (bynajmniej nie ze strony nauczycieli)? Czy Pan się w ogóle interesuje literaturą przedmiotu, filozofią edukacji, pedagogiką, dydaktyką? Proszę poczytać Korczaka, Zubelewicza. Będzie Pan miał bardziej wartościowe argumenty.

  • M.

    Ależ w Polsce są szkoły Montessori, i inne demokratyczne formacje, oddające dzieciom wybór!

    Kwestia tego, jakie zapewnia się środowisko domowe dzieciom, i czy faktycznie tych kilka godzin dziennie jest tak kluczowe dla ich rozwoju. A to zależy od tego co mają w domu – zawsze dom będzie środowiskiem socjalizacji pierwotnej, tym które daje najwięcej, ale i najmocniej rani/niszczy dzieciaki.

    • An

      Kilka? Dziecko idzie do szkoły na. 8 rano. Rodzic do pracy na 9. Rozstaja się o 7.45 i widza znow o 18. Te „kilka” godzin jest kluczowe…!

  • MM

    Panie Rafale,
    a czy nie jest tak, że owa przemoc strukturalna (fantastyczne, pojemne określenie) działa też w drugą stronę? Jako nauczycielka mam wrażenie, że to raczej społeczeństwo pastwi się nad szkołą i tłamsi każdą próbę innowacyjności, każdy akt oporu przeciwko trwaniu przy pruskim, XIX-wiecznym establiszmencie edukacyjnym. Jeśli spytać nauczycieli, kto najbardziej sceptycznie podchodzi do wszelkich zmian (inicjatyw typu: „Budząca się szkoła”, szkoła bez sprawdzianów, bez ocen, bez zadań domowych), odpowiedź jest zazwyczaj jedna: rodzice. Myślę, że szkoła nie jest kreatorem mentalności Polaków, a raczej jej odbiciem, choć – ma Pan rację – to w niej powinien powstać ferment, który rozpuściłby skostniałe struktury. Jednak my, nauczyciele, sami tego nie zrobimy. Potrzebna jest pomoc społeczeństwa. Całego. Począwszy od pomocy materialnej (nauczyciel musi zarabiać przynajmniej tyle, aby stać go było na książki i uczestnictwo w kulturze intelektualnej), poprzez współpracę międzyinstytucjonalną (niewiele znam instytucji, które chciałyby pozwolić uczniom ZA DARMO korzystać ze swoich zasobów), na zaufaniu i życzliwości skończywszy. Wiele jest w Polsce szkół, w których fantastyczni ludzie robią niesamowite rzeczy, a w nagrodę otrzymują najniższą krajową i kąśliwe artykuły na swój temat. Mimo wszystko bardzo dziękuję za oba teksty – trzeba jak najczęściej wywoływać wilka z lasu, bo może wówczas okaże się, że wystarczy trochę inne spojrzenie, kilka głasków i ciepłych słów, lepsza karma – a wilk przemieni się w wymarzonego owczarka niemieckiego…

  • Beata Pałczak

    Prosiłam Pana o to byśmy porozmawiali konstruktywnie o tym, co można by zmienić w polskiej szkole tymczasem Pan wkleił do drugiego artykułu fragment mojego komentarza i pożalił się, że potraktowałam go protekcjonalnie. Dalej pan pisze:
    „Ale przecież mój tekst był nie do nauczycieli i nie o nich. On był o nas wszystkich.”
    Proszę przeczytać swój artykuł ponownie. Ponad połowa tekstu to Pana opinie o nauczycielach typu:
    „Nie wiem, czy może być gorsza i bardziej degradująca umysłowo praca niż uczenie dzieci w szkole? Nie wiem, jak no więc można się zgodzić na podjęcie tego upokarzającego zadania i pójść za kasę gnębić dzieci. Nie pojmuję tego. Nie wiem, jak zdrowy na umyśle człowiek, znając strukturę szkoły, zadania jakie się przed nim stawia, procedurę w którą wchodzi, może się zgodzić na bycie nauczycielem i patrzeć sobie w oczy w lustrze! Jednym z wielkich przywilejów dorosłości, przynajmniej no więc świadomej jest – lub powinna być – umiejętność wybrania drogi, która nie degraduje. Wiem! – wiem, że wielu z nas cierpi na brak kasy i wybiera no więc prace, które są poniżej ich zdolności. Jeździ wózkiem widłowym czy tam siedzi na kasie w Biedrze. Ale te prace są przynajmniej uczciwe i komuś potrzebne, choć zbyt nisko płatne. Bycie nauczycielem natomiast nie tylko jest poniżej zdolności inteligentnego człowieka, poniżej progu finansowej nędzy, ale jeszcze w dodatku jest żerowaniem na młodzieży….Otóż chciałbym wam wszystkim belfrom powiedzieć, że gardzę wami.”
    Drugi znaczący wątek to opis jak system szkolny zrobił z Pana ofiarę. Pan w wersji dziecka ofiary: „ Mam do was żal za każde wpierdol jakie przez was dostałem od ojca. Myślę, jestem przekonany, że mój ojciec zaczął mnie bić przez was.”
    Pan jako tata ofiara: „ No więc dziś niszczycie kolejną relację: moją z Heleną i Matyldą.”
    Nie wiele w Pana felietonie jest treści, na której można oprzeć realną dyskusję na temat polskiej szkoły, Nie ma tam rzeczowej diagnozy szkolnej, jedynie subiektywny obraz szkoły oparty na Pana doświadczeniach. Co najgorsze wydaje się Panu, że cały świat ma takie same doświadczenia: „Kto z was, ręka w górę, może spojrzeć na swoje młodzieńcze lata i powiedzieć – teraz ręka na sercu – że mu szkoła nie spiepszyła dorastania? No kto? Kto z was potrafi przyznać przed sobą i no więc przede mną, że szkoła i zadania domowe nie zrujnowały mu relacji z rodzicami?”
    Mnie szkoła nie zepsuła dorastania i tym bardziej nie zrujnowała mi relacji z rodzicami. Mojemu mężowi też i moim, dorosłym już dzieciom, też nie. Pewnie znalazł by pan ludzi, którym trochę zepsuła lub trochę więcej lub malutko zepsuła  Jesteśmy różni.
    Nie znalazłam w Pana artykule za wiele propozycji zmian w szkole. Przyzna Pan, że propozycja w stylu: „Ministerstwo Edukacji Narodowej należy rozwiązać. Od zaraz. Wszystkie dzieci należałoby na rok zwolnić ze szkół i kazać rodzicom pospędzać z nimi czas. W tym czasie wymyśliłoby się jakiś nowy system. Cokolwiek, byle nie ten koszmar. Jedna czy druga pseudoreforma nic nie załatwi.” jest mało realna do wprowadzenia, chyba nie muszę pisać dlaczego.
    Pisząc swój pierwszy komentarz odniosłam się do artykułu, który pan napisał. Trudno dyskutować nad treściami, których w nim nie było, lub prawie nie było.
    Napisał Pan: „Polska szkoła rozczarowuje mnie najbardziej swoją niechęcią do stawiania pytań.”
    Jest Pan pewny, że zadał Pan pytania? Czy tylko celebrował „gorzkie żale”. Czy to co pojawiło się w komentarzach pod pana artykułem to naprawdę rozmowa na temat szkoły? Czy wpisy internautów wyrażające aprobatę lub jej brak w stosunku do obrażania nauczycieli zmienią obraz polskiej oświaty? Jedyną wyobrażalną dla mnie konsekwencją może być spadek, i tak niskiego prestiżu nauczycieli.
    Nie znam Pana i być może przy bliższym poznaniu okazałoby się, że mamy ze sobą więcej wspólnego i nasze wizje szkół wcale się drastycznie nie różnią. Różnie się jednak od Pana sposobem działania. Nie jestem jak Pan człowiekiem słowa lecz czynu, nie bawię się formą, nie stosuje prowokacji – jestem bezpośrednia. Działam na konkretach, faktach. Pana artykuł odebrałam właśnie tak – atakował Pan moją grupę zawodową, więc jej broniłam.
    Jeżeli celem Pana jest na prawdę rozmowa o szkole, a nie wylewanie żalu na system, to jestem ciekawa:
    Jak jest Pana wizja/misja szkoły? (do czego dążymy, jaki powinien być profil absolwenta kończącego naukę)
    Jaka powinna być struktura szkoły? (typy szkół, kiedy zaczynamy i kiedy kończymy obowiązkową naukę, itp.?)
    Jacy nauczyciele powinni pracować w szkole? (przygotowanie do zawodu, cechy osobowościowe, godziny pracy, zarobki itp.)
    Jak powinna wyglądać szkoła od strony ucznia (programy, siatka godzin/długość jednostki lekcyjnej, ocenianie, promowanie, rekrutacja do szkoły wyższego szczebla, zajęcia obowiązkowe i dodatkowe, jak powinna wyglądać lekcja itp.).
    Pozdrawiam

    • pokorna głupota :)

      Słoneczko jesteś w strukturze promienistej, ale z powodu gęstego dymu tego nie widzisz… Urodziłaś się i za chwilę umrzesz, tak jak dzieci które uczysz… Naprawdę niczym się nie różnicie, ale Ty tego też jeszcze nie widzisz. Plakietka NAUCZYCIEL jest tylko rekwizytem w teatrze szkoły, a nie bezdyskusyjną gwarancją bycia kimś ważniejszym i mądrzejszym, jedynym dedykowanym do udzielania pouczeń, ALE walec jest już w drodze, Kolejna piramida finansowa Ponziego już się wali (nazywa się król ZUS), Z mądrości dalekiego wschodu: łatwo jest być mędrcem, gdy słoneczko świeci i brzuszek jest pełny…

  • Grzegorz P

    Najbardziej w tych artykułach o szkole drażni fakt, że podano rzeczywistość ,którą nauczyciele starają się ukryć, by mieć „godność”, podobnie jak pragnęli ją mieć w społeczeństwie inkwizytorzy średniowieczni, którzy ścigali za to, że ktoś nie wierzył w słońce krążące wokół ziemi i wychowani od dziecka w katolickich dogmatach zwalczali to co jest niekatolickie. Podobnie dziś nauczyciele modelu pruskiego, chcą mieć „godność”, kastrując równocześnie dzieci. Nie ma sensu z nimi rozmawiać bo mają „mózgi przeprane” przez szkolnictwo, przypominając kogoś kto siedzi latami w zadymionym od papierosów pokoju i nie czuje smrodu[dopiero wyjście z pokoju i nabranie dystansu pozwala poznać prawdę ]. Oni są jak inkwizytorzy , którzy byli przekonani o słuszności tego co „oczywiste”[1000 razy powtarzane powszechnie przez wszystkich kłamstwo uchodzi po czasie za prawdę] . Ich zawód jest szkodliwy społecznie i trzeba walczyć o całkowitą reformę edukacji, usuwając 19 wieczny model pruski i system „awansu” przez studia[według tego systemu dla nie magistrów ma być „kopanie rowów, sami są sobie winni bo się nie uczyli”]. Nauczyciele są częścią establishmentu i do perfekcji opracowali zwalczanie ludzi inaczej myślących, zarzucając im „mowę nienawiści”. Ci którzy mają władzę mogą spokojnym salonowym językiem orzekać i potwierdzać coś, co wmontowali w społeczeństwo przez propagandę i indoktrynację , robiąc to właściwie tysiące lat od starożytnego Sumeru. Chcą zagłuszyć „krzyk ofiar”, bo złodziej gdy kradnie i niszczy, lubi by było cicho[ „miłość i pokój” i „grzeczna rozmowa”]. Ich obłuda polega na tym, że nie są ludźmi „pokoju”, skoro za nich czarną robotę odwalają bojówki policyjne, sądy i areszty wydobywcze, oraz służalcze sądy skazujące za „mowę nienawiści”. Ich demokracja to kilkanaście szufladek i każdy kto jest poza tym schematem jest podklejony np pod sektę , terroryzm lub kryminał. Większość pustych belfrów to tak zwani przez niektórych „użyteczni idioci”, czyli ludzie zaślepieni i nie chcący zmian, bo mają jakiś tam pieniądz i pozycję społeczną . Są winni, bo każdy ma obowiązek od dziecka poznawać i uczyć się ,a oni tego nie robią skoro wspierają złą sprawę[ci faktycznie się nie uczą ,a tylko wytresowani tresują , wpajając propagandowe regułki w szkółkach] . Ich rzekomy brak winy obnaża nauczycielka Marzena Żylińska[Neurodydaktyka], która zdobyła informacje i pokazała innym że się da, więc nie ma wymówki. Należy wszelkimi środkami chronić dzieci przed ogłupianiem w szkołach. Edukacja domowa każe uczyć programu szkolnego, co też jest problemem. Trzeba walczyć o zmiany polityczne, tak by wprowadzono takie prawo by zabrano brudne macki od dzieci. Dziś trzeba balansować na granicy prawa[np wyjechać za granicę i być w dwóch państwach na raz i nigdzie do 18 roku życia, lub kończyć na miernych i nieodpowiednim zachowaniu za nieobecność mało wymagające szkółki]. Niektórzy nauczyciele bronią się , że nie każdy był bity przez rodziców za szkołę, kujony np nie. Ale co z kujonów wyrasta, to strach patrzeć po tych urzędach, sądach, jakie potwory po studiach tam terroryzują ludzi[ich kompetencję i korupcję pokazała np afera Amber Gold] . I tak źle i tak nie dobrze[ale jednak lepiej dostać w tyłek paskiem od ojca, bo zniechęca to trwale do szkoły i potem mniej „prania mózgu” w praktyce]. Ludzie nie widzą jak szkoły ich wykastrowały, bo nie poznali niczego lepszego i chwalą to co mają [jak w średniowieczu było „cudownie”, ze średnią długością życia 30 lat i 50% umieralności noworodków]. Można zgodzić się z argumentem, że tragedię szkół wiązać należy też z rodzicami chcącymi takiej szkoły, ale to osobny problem. Taki a nie inny lud chcący destrukcji nie wziął się znikąd, oni też padli ofiarami szkolnictwa[jako wychowankowie] i w końcu trzeba ten patologiczny węzeł przeciąć. W tym kim ludzie są pomógł też kler i media. Trzy filary wychowawcze szkolnictwo, kler i media tworzą społeczeństwo cwaniaczków agresorów wyniszczających się wzajemnie o pieniądze i tworzących „wojnę domową”, z której powstaje tylko degradacja i bieda ponad 30% ludzi. Jeśli tego nie usuniemy, nie powstanie społeczeństwo symbiotyczne, które poprzez zgodę utworzy ogólny dobrobyt. Jak widać usuwanie nie obędzie się bez walki, oby przegranej przez aparatczyków obecnych elit, które jako 1% ludzkości zagrabiły tyle majątku, co posiada 99% reszty ludzi, z miliardami głodujących biedaków każdego dnia. Albo poradzimy sobie z aparatczykami wojującymi o utrzymanie „koryta”, albo jak obliczyli niezależni badacze ponad 7 miliardów ludzi odprowadzi ziemię do zagłady ekologicznej, czy dojdzie do wojny nuklearnej, która skończy ludzkość. Dziś już nie ma odwrotu, pozostała walka o przetrwanie. Dziś biedni nie będą już mieli nic innego do zjedzenia, jak garstkę bogaczy, którzy zagrabili prawie wszystko i za pomocą pieniędzy kontrolują marionetki polityczne, szkolnictwo, media i kler. Gdy już dojdzie do rewolucji społecznej, trzeba będzie stworzyć nowy system edukacji, więc ważne by jego namiastki powstawały oddolnie, czyli ludzie którzy uciekają od szkół i pokazują jak się samemu rozwijać. Gospodarka powinna opierać się na zasobach co opisał Jacque Fresco i inni, co można dopracować, poprawić i wprowadzić. Możliwości są , ale lud przypomina „chomiki” wychowane przez media i szkoły w taki sposób, by poza czubkiem swego nos nic nie widzieć i jak strusie chowają głowy w piasek, gdy widzą problemy[ „różowe okularki” i wzajemne nakręcanie „pozytywną energią”] . Ale w końcu bieda i głód zmusi nawet taki konformistów do walki o swoje prawa. Medialna propaganda która skutecznie ogłupiała Polaków przez ponad 20 lat, coraz słabiej działa, czego dowodzą alternatywne internetowe witryny. Lud wyłącza telewizor i szuka wyjścia ze swego upokorzenia. Lepiej niech elity słuchają takich jak ja i sami wprowadzą zmiany, bo jak lud ruszy to nie będzie litości, tylko krwawa jatka, jak za rewolucji francuskiej, gdy bez sądów mordowano całe rodziny bogaczy i dopuszczono się wielu krzywd nawet na mniej winnych bogaczach i księżach. Ale za tą rzeź odpowiadały elity, które pasły się na ludzie i miały przestrogi gdzieś, doprowadzając jak dziś ludność do furii słusznego gniewu. Trzeba stworzyć nauczycieli nie obarczonych głupotą tradycji i kłamstwa, a tych obecnych wysłać na dożywotnie bezrobocie i dać im zasiłek socjalny, bo do niczego się nie nadają , są zepsuci i tylko szkodzą . A jeśli ktoś z nich będzie chciał koniecznie pracować, to np publiczne zamiatanie ulic, czy utylizacja śmieci może być brana pod uwagę. Tak jak dziś inkwizytor nie znajdzie zatrudnienia , tak oni poszli na „zły kierunek” i mają pecha. A my walczmy i głośmy to czego nie usłyszy się w telewizji, bo ludność jest zmęczona i albo chwyci się nacjonalistów i nowy „Hitler” dojedzie do władzy[co dziś w Polsce i USA się powoli sprawdza], albo powstanie coś bardziej perspektywicznego. Pozdrawiam

  • Pingback: Powód #58: Grzegorz napisał o nauczycielach - 365 powodów do szczęścia()

  • Grzegorz P

    Napiszę jeszcze że zdecydowana większość ludzi nie cierpi szkół i zgadza się z tymi artykułami, ale komentarze tego statycznie nie oddadzą , skoro ci którzy atakowali w komentarzach, mieli w tym swój interes ekonomiczny, lub byli osobami zaślepionymi i powtarzającymi tylko propagandę [niektórzy mieli trochę racji, ale niewiele i w sumie to nieistotne]. Jeden z argumentów podawanych przez nauczycieli „pruskich” jest taki, że szkoły dają „rozwój” i w Afryce bez szkół jest zacofanie, bieda i głód. Ten argument obnaża moralnie „pruskich”, wskazując że nie mogą oni być wychowawcami dzieci. Bieda w Afryce wynika z wielu czynników i tam gdzie wprowadzono szkoły bieda nie znikła[jest jeszcze większa, bo trzeba opłacać szkoły]. W dużej części to bogaty zachód przyczynia się do biedy w Afryce[kradzież surowców i wyzysk oraz wspieranie wojen]. Kiedy rozmawia się z degeneratami i przestępcami, bronią się oni w taki sposób, że wskazują na gorszych od siebie i mówią :„nie jestem taki zły, bo tamten jest gorszy”, równając oceny moralne do dołu. Więc nawet jak gdzieś jest gorzej, to nie znaczy w europie musi być jak jest, czyli źle[trochę lepiej niż gorzej], skoro widać gołym okiem że możliwości zmian są dostępne[rozwój technologii, wiedzy o mózgu itd] . „Pruscy-19 wieczni” jako degeneraci, zamiast uznać się za szkodników, pokazują nam Afrykę i mówią że albo my -„pruscy”, albo będzie druga Afryka[Hitler też straszył Niemców, że jak przegrają wojnę z Ruskimi i Anglikami, to będą tylko niewolnikami, a jednak tak się nie stało]. „Pruscy” chcą też zwalić winę na system, a oni jako wykonawcy umywają ręce, twierdząc że nie ponoszą odpowiedzialności. A ja znam nauczycieli którzy po ściągnięciu „różowych okularków” odeszli, więc się da. Ten problem jest szerszy, bo wiele szkodliwych społecznie grup zawodowych nie chce uznać swojej odpowiedzialności, dopóki im się płaci. Jest to mentalność patologiczna, przestępcza, choć akceptowana i zalegalizowana przez całe społeczeństwo[tak jak przez wieki legalnym było mordowanie Żydów, gejów i „heretyków”]. Są winni, a tłumaczą się jak naziści podczas procesów, że oni tylko wykonywali rozkazy. Społeczeństwo musi się zreformować i wprowadzić kontrolę urodzin by nie zniszczyć do końca podstaw swej ekologicznej egzystencji. To obecne wychowane przez media, kler i szkolnictwo tego najprawdopodobniej nie zrobi, bo dopóki trwa system finansowy, to chciwość i krótkowzroczne interesy jednostek będą przeważać nad ekologią . Kapitalizm siłą rzeczy musi doprowadzić do tego, że osiem osób ma tyle majątku co połowa ludzkości, miliardy głodują , a nieliczni mają miliardy$[konkurencję wygrają ostatecznie najsilniejsi i za pomocą pieniądza zniszczą konkurencję , co jest faktem gdy 1% ludzi ma tyle majątku co 99% reszty]. Szkoła z założenia uczy konkurencji[oceny w grupie rówieśników] i awansu dla nielicznych, czyli że magister dostanie lepszą pracę , a reszta do łopaty. Jest to kolejny system kastowy[magister/robol]. Awans jest dla ok 10%, reszta może stanąć na rzęsach, skończyć nawet studia i nic to nie da. Kapitalizm jest utopią , a „system pruski” szkolnictwa jego częścią . Program nauczania w szkole zatwierdza ministerstwo edukacji, czyli politycy, więc wiadomo o co chodzi. Szkoły promują jedynie wycinkowe elementy inteligencji ludzkiej i ludzie poza tym fragmentem[głównie umiejętności szybkiego kucia regułek] są uznani za „głupców” i albo silni wewnętrznie się rozwiną , albo zakompleksieni wpadną w nałogi np alkoholizm czy seksoholizm i przegrają życie. Czyli widzimy ile jest różnorakich ofiar systemu pruskiego[kujony też mają tragicznie, bo wyrastają z nich ciężkie przypadki]. I nauczyciel który patrzy na to kilkadziesiąt lat i robi „co trzeba” by zarobić, nie może być uznany za człowieka „godności”[może co najwyżej głośno i nerwowo domagać się by inni wykrzykiwali mu że ma : „godność!”]. Na godność pracuje się dziesięciolecia, a można ją stracić w jednej chwili, a ci pracują cały czas przeciwko „godności”, podobnie jak polska policja, sądy, biznes medyczny[z systemem szczepień dzieci] i urzędy np skarbowe. Godności nie da się osiągnąć krzykiem, tylko trzeba na nią zapracować. A oni krzyczą i mają do tego całą tubę propagandową 99% stacji telewizyjnych i 95% internetu, a i tak im mało, atakując zajadle odmienny głos, który ich jednak poraża, bo prawda w oczy kole. A i tak większość Polaków ma o nich złe zdanie, bo kłamstwo jest jak chmury na niebie, nie jest trwałe. Nauczyciele są nie tylko ofiarami systemu, ale jego trybikami odpowiedzialnymi za jego funkcjonowanie. Bronią się też mówiąc, że trzeba pokazać alternatywy systemu pruskiego, których rzekomo nie ma. Otóż nie trzeba, bo jeśli ktoś potrafi jedynie pokazać zagrożenia i problemy, już zrobił więcej od innych. W pracy zespołowej, jedni pokażą problemy, a inni wskażą na ich rozwiązanie i oba typy pracy są potrzebne. Alternatywą jest budowanie bazy edukacji internetowej[ encyklopedie , filmowe wykłady pasjonatów itd], rozbudzenie zwykłej ciekawości dzieci i pozwolenie im się samo edukować. Zajęcia zbiorowe mogą być prowadzone dodatkowo, co już pokazały szkoły demokratyczne itd. Oczywiście brak obowiązku szkolnego i awansu przez magisterkę też jest niezbędny. Niektórzy atakowali Pana za to, że mógł Pan dzieci edukować domowo itd. i że nie ma obowiązku szkolnego. Obowiązek jest do 18 roku życia i edukacja domowa narzuca patologiczny program nauki. A potem na wzór autocenzury presja ekonomiczna i strach przed brakiem pracy powoduje że ludzie robią z siebie błaznów i udają że się edukują , idąc na studia. Więc nie ma dowolności, bo gdyby nie czynniki presji ekonomicznej i policyjno sądowej , to większość ludzi nie robiła by z siebie głupców, którzy kończąc studia nic nie potrafią , poza cwaniactwem, kombinowaniem i … piciem[95% wykutych regułek uchodzi szybko z głowy]. Jest kierat, a ci udają że jest swoboda wyboru i podają jako wybór edukację domową , kończącą się na egzaminach belfra, który zajadły może spowodować większy stres dziecka, niż przepchanie się przez szkołę na miernych[program szkolny{np historia, polski, muzyka, biologia} uczy kłamstw i rodzic sam musi dziecko tym faszerować i potem uczyć odkłamywania tych informacji, co powoduje że jeśli dziecko nie jest urodzonym intelektualistą , będzie się męczyć przeładowaniem informatycznym, ok kilka godzin dziennie, co np dla utalentowanego muzyka jest poważnym obciążeniem]. Jak mawiają „psy szczekają , karawana jedzie dalej” , w końcu Kopernik wygrał, mimo iż nie było lekko. A Pan jeśli chce faktycznie coś zmienić społecznie, musi się udoskonalać , bo całkiem słusznie wyciągają Panu te rozbierane fotki i wulgarne filmiki, co niszczy dobrą sprawę i jest jak samobójcza bramka, gdy faszyści przykleją takim poglądom jak Pana łatkę ,seksizmu” , „pornografii” i spotwarzą na różne sposoby, co zresztą Pan już chyba doświadczył. Sfera damsko męska jest zarezerwowana dla żony i wtedy dzieci mają oparcie w rodzinie, jest to staroświeckie, ale akurat dobre społecznie. Nad ostrzejszymi słowami typu „k…wa” też trzeba uważać, bo wytną takie wypowiedzi z kontekstu, skleją w filmik i propaganda gotowa. Jak Pan chce, może Pan te wypowiedzi o Sobie ocenzurować.

  • Grzegorz P

    U mnie w klatce mieszka sąsiad bardzo dobry człowiek społecznik i nauczyciel. Spotkałem w szkole trochę fajnych nauczycieli i nie miałem jakiś tragicznych doświadczeń z nimi osobiście. Są ludzie którzy przeszli system pruski i mają talenty[przycięte przez „pranie mózgu”], ale sam system pruski to co innego[byli też fajni inkwizytorzy i żołnierze hitlerowscy ratujący Żydów ,co nie oznacza że chcemy by Hitler i papież rządzili Europą ]. Badanie mózgu[neuro-nauka] potwierdziło że system pruski jest fatalny i ci którzy są jego aparatczykami , są szkodnikami niezależnie od cech osobowych i talentów. Są wśród nich tacy, którzy rozwalają system od środka niczym Konrad Wallenrod. Dla mnie ci „utalentowani” nauczyciele są jednak o tyle gorsi, że tworzą piękną „maseczkę” dla całego systemu[ich się pokazuje i mówi w telewizorku: „tak właśnie wygląda szkoła” i „to ma sens, sprawdza się”]. Reformy muszą być radykalne, bo inaczej patologia niczym wirus znowu powróci. Najpierw trzeba zdiagnozować problem i niektórzy to robią . Potem wypracować program zmian. Można stworzyć nowoczesny system edukacji, oparty na poprawionym Internecie i technologii. Może 5 lat by zajęła międzynarodowa „burza mózgów” niezależnych ludzi, połączonych Internetem i w końcu stworzyłoby się faktyczną edukację , czyli warunki do samo edukacji samorodnych talentów, ludzi którzy tak dalece rozwinęli by technologię że powstałby powszechny dobrobyt i jakakolwiek praca byłaby tylko pasją . Częścią tej reformy byłby też weganzim[względy ekologiczne, ekonomiczne, zdrowotne etyczne] i stworzenie faktycznej wolności religijnej, bo dzisiaj inkwizycję zastąpiła państwowa i kościelna sektofobia[np ośrodki dominikańskie „walczące z sektami”]. Gospodarka powinna być tak ustawiona, by minimum socjalne było gwarantowane[dziś wyprodukowanie dla wszystkich odzieży i jedzenia nie stanowi problemu, energia też jest tania a Internet jeszcze bardziej obniża wkład pracy], a wtedy rozwój intelektualny bez pręgierza biedy nastąpił by szybko i obecne problemy stały się przeszłością . Im bardziej ludzie obecnego układu, będą agresywni w walce o zachowanie swego „stanu”, tym bardziej będą radykalizować społeczeństwo. „Mowa nienawiści” nie bierze się znikąd, najpierw elity radykalizują ludzi, a potem walczą o to by było miło. Ja lubię spokój i chcę by było miło, ale nie tylko dla 10% „koryciarzy” ,którzy poprzez cwaniactwo zagrabili większość majątku i pasą się na miliardach ludzi i dziesiątkach miliardów zwierząt, niszcząc też środowisko[ np produkując telewizory z wbudowaną żywotnością , które po kilku latach zasilają gigantyczne śmietniska]. Dziś ludzie są celowo zagonieni i nie mają czasu na myślenie i nie rozumieją że zmiany są niezbędne. Szkolnictwo właśnie stanowi istotny czynnik wychowawczy, który cementuje stary układ i tradycyjne myślenie pan/niewolnik, magister/robol. Ja zrezygnowałem świadomie ze studiów[mam technikum bez matury], Pan się tam pomęczył i dlatego może mamy inne spojrzenie, ja bardziej ostre, bo bardziej z boku, z dystansu, bez zabarwień emocjonalnych. Można zrozumieć ludzi którzy dzieciństwo łączą ze szkołą i gdy weszli w ohydną dorosłość idealizują dzieciństwo w tym szkoły, ale nie znaczy że trzeba się z nimi zgadzać. Każdy ma możliwość poznawczą i może zmieniać swoje opinie, a jeśli tego nie robi ponosi jakieś konsekwencje. Gdy taki ktoś próbuje potem wrzucać na wsteczny, jak kiedyś kler katolicki ,to robi złą robotę. Chcemy zmian na lepsze, nie chcemy być niewolnikami pieniądza i strachu , a ci którzy chcą tylko „czubka swego nosa” i „koryta” dla siebie i 10% społeczeństwa, stają się wrogami mimo woli. Cała nadzieja w dzieciach, że dobrze wychowani poza szkołami, klerem i mediami zrobią porządek z korytem i zaprowadzą nowy ład. Nasze pokolenie jest już zainfekowane myśleniem barier, granic i pseudo pragmatyzmu i jest zakłamane, samo-zakłamane i dba tylko o interes swojej najbliższej rodziny czy nawet własnego tyłka, nieświadomie wrzucając na wsteczny. Bariery w myśleniu są wmontowane społecznie już od tysiącleci, w tym wiara w szkolnictwo i trudno ją wyplenić. Ludzie słabi chwytają się tych mitów i stereotypów i stają się tak zwanymi przez niektórych „użytecznymi idiotami”. Kiedy np ogląda się bajki i filmy to profesor i magister jest pokazywany jako ktoś mądry , lepszy i zasługujący na lepszy statut i ludzie faszerują się tym od dziecka, nie rozumiejąc że podprogowo montowany jest w nich program wierzeń i działania. Mistycy dzięki medytacji uwalniają się , więc się da złamać wielowiekowe kody, tak jak zniszczono w końcu wiarę w szlachtę i częściowo w kler. Zmiany są możliwe, bo jak uczy historia, one są nieuniknione. Pozdrawiam

  • Grzegorz P

    Napiszę jeszcze parę sprostowań, skoro to gdzieś zostało powielone i błędy poprawione [i dobrze bo na początku pisałem niezgrabnie, nie wiedząc czy w ogóle to będzie wstawione]. Jestem z małego miasteczka, mam 42 lata i wolę nazwiska nie podawać, bo mnie ukamienują . Nie należę do żadnej partii i ugrupowania i nie prowadzę tu żadnej agitacji pod interes ekonomiczny. Poglądy mam bliskie lewicowym. Nie mam osobistych animozji wobec nauczycieli, bo poza kilkoma sadystami z którymi się zetknąłem było w porządku[pasem po tyłku za szkołę też nie obrywałem, choć wielu kolegów już tak, myślę że może jakieś 30%]. Zrzekam się wszelkich praw autorskich, tylko nie zarabiajcie na tym. Generalnie nie udzielam się publicznie, chyba że ktoś mnie zmus, np rozdrażni. Pan Rafał jako kochający ojciec napisał szczery artykuł z pozycji rodzica i spotkał się z tak agresywnymi komentarzami, że jako osoba która się trochę zajmuje badaniem edukacji, napisałem w ramach samo obrony adekwatny rewanż, dostosowany do chamstwa i podłości atakujących Go. Jak pisałem tragedia dzieci niedopasowanych do szkół jest trywializowana, a stanowi ok 30% dzieci. Ktoś napisał że winą za bicie Pana Rafała należy obarczyć ojca, a nie „system pruski”. Ale dlaczego ojciec go bił? Bo chciał dobrze dla dziecka, skoro system awansu społecznego odbywa się przez szkoły, więc znerwicowany ojciec katował dziecko, by syn „nie został śmieciarzem”. Szkoły wywalczyły sobie monopole pracownicze w sejmie i u polityków[często magistrów], tak by ten kto ponosi klęskę szkolną , spychany był przez system na margines. Przykładowo kiedyś można było pracować z niepełnosprawnymi bez papierka, przyszło SLD[Łybacka] i wprowadzili zakaz, niszcząc wielu pasjonatów pomagającym tym ludziom[widziałem to]. To samo jest z pracą w przedszkolu i pierwszych klasach szkoły podstawowej[wystarczył licencjat]. Jednym słowem szkoły walczą o monopole pracownicze i wymuszają tym niejako na rodzicach presję wobec dzieci, czyli przyczyniają się pośrednio do ich katowania. To że część nauczycieli jest za wprowadzeniem na powrót kar cielesnych do szkół to tylko dodatek potwierdzający ich winę[pedofilia to na pierwszym miejscu rodzina, potem 2) nauczyciele ,a potem dopiero 3)księża]. Trzeba być wyjątkowym kanalią by z góry uznawać ojca Rafała za winnego tego że musiał katować dziecko, bo system to wymusza. Zdarzają się rodzice którzy szukają pretekstu by bić dziecko o cokolwiek, ale jest wiele przypadków bicia tylko za szkołę i rodzic robi to ze łzami w oczach, by dziecko „nie zeszło na psy”. Jeśli jakieś 30% dzieci doznaje krzywdy fizycznej i jeszcze gorszej psychicznej od nauczycieli i rodziców za to tylko, że kryteria szkoły nie obejmują ich indywidualności, to mówimy tu o masowej zbrodni[selekcji jak na rampie w obozie koncentracyjnym]. Czy system awansu społecznego przez szkolnictwo jest sprawiedliwy? Nie, bo dlaczego tylko tępe kujony mają mieć dobrobyt, a inni ludzie do łopaty. Jedni mają talenty empatyczne, symbiotyczne, muzyczne, plastyczne, zręcznościowe, mistyczne itd. , podczas gdy inni niczym martwi urzędnicy umieją kuć tylko regułki i przez to mają być „panami świata”. W ogóle system wywyższania jednych a poniżania innych tylko z powodu darów z jakimi się urodzili to patologia. My wywodzimy się z hord indo-europejczyków, którzy prawdopodobnie ogniem i mieczem podbili Europę i Indie i jako dzikusy rządzą dzisiaj prawie na całym świecie[USA/Kanada/Australia/neokolonializm w Afryce, Ameryce Łacińskiej, Indiach i Chinach itd]. Ich dzikie prawo to wynieść na piedestał i luksusy króla i jego zaplecze, a resztę wyzyskiwać i trzymać w pogardzie[tak właśnie myślą mordercy i rabusie którzy napadali na różne kraje, by zdobyć skarby, kobiety i zwierzynę jak pisze w biblii 5 Mojżeszowa 2:32-35 i 20:16-17: „i wyszedł {król}Sichon by spotkać nas, on i całość jego narodu na wojnę{do miasta} Jahcy. I dał go Jahwe, bogowie nasi ku twarzom naszym i ugodziliśmy go i syna jego z całością narodu jego. I pojmaliśmy całość miejscowości jego w czasie owym i przeznaczyliśmy na zagładę całość miejscowości. Z ludzi i kobiet i dzieci nie zostawiliśmy ocalałego, tylko zwierzęta złupiliśmy dla nas i zdobycz miast co pojmaliśmy(…)natomiast z miejscowości narodów tych co Jahwe bogowie twoi daje ci własność, nie zostawisz żywym całości dechu. Tak przeznaczysz na zagładę ich Hittj i Emorj, Kknaanj i Pprizzj, Hiwwj i Jwusj , co jak nakazał ci Jahwe bogowie twoi”]. Ale może być inaczej co pokazują , choć początkowo, rozwiązania skandynawskie. Magistry jako kontynuacja szlachty i panów trzymają lud w ucisku, zamiast podprowadzić do gospodarki rozwiniętej technologicznie, zmiatającej biedę[dziś jest to bardziej osiągalne niż kiedykolwiek]. Tak więc to najpierw szkoły i system jest winny że Pan Rafał dostawał w tyłek paskiem, nawet jeśli nie dostawał, a tylko tak napisał, co jest nieistotne w tej sprawie, bo wrogowie starają się z wady systemu, zrobić jakieś osobiste animozje Pana Rafała, co jest kolejnym trikiem. W systemie opresji pruskiej-wojskowej tworzą się patologie i ludzie słabsi są niszczeni. Ci silniejsi i cwańsi, dzisiaj z butą wypowiadają się w komentarzach, mając gdzieś tych którzy przegrywają .To jest podłe . Siłą społeczeństwa jest chronić słabszych, a nie zagryzać ich na różne sposoby i potem drwić z pozycji wyższości. Może niektórzy nauczyciele gdy widzą bite dziecko upominają rodziców, ale to jest wyjątek od reguły zimnego przedmiotowego traktowania dzieci, by tylko uzyskać pensję[ „skoro płacą ,to wykonywać rozkazy ministerstwa i się nie wychylać”-to norma]. Może niektórzy nauczyciele wkładają wysiłek, by robić jak najlepiej . I są ofiarni . Ale to nie ich usprawiedliwia, bo są trybikami systemu. Mogą walczyć o zmiany oddolnie i nauczać w systemach alternatywnych jak szkoły demokratyczne, lub szukać lepszej pracy. Kiedy w Polsce poprzez „deregulacje” starano się zmniejszyć liczbę zawodów wymagających magisterki, lobbyści uniwersyteccy zaraz podnosili wrzask, że to niesprawiedliwe, bo skoro ktoś sumiennie jak wymagało państwo uczył się i wykonał ciężką pracę by zdobyć „kwalifikacje”, „to mu się chyba więcej należy, a teraz lenie, które nic nie zrobiły, mają mieć taki sam dostęp do pracy, jak wysoko wykwalifikowani pracownicy po studiach”. Nagle się magistrom pojęcie sprawiedliwości przypomniało, a gdzie ono było, gdy byle oszust i tuman, który sobie zrobił „papier”[dyplom] kując, bądź nie kując regułki, a faktycznie nic nie potrafiąc[czasem poza farmazonami propagandowymi] i taki dostawał pracę kosztem pasjonaty samouka, który często umiał 1000 razy więcej i włożył 1000 razy więcej pracy w swoje niepozorne kwalifikacje zawodowe. A jeśli słuchali się zbrodniczego reżimu, wyrabiając sobie fałszywe potwierdzenie swej wiedzy czyli dyplom, to niech się domagają odszkodowania od owego kłamliwego reżimu, który ich zrobił w konia i kazał kuć niedorzeczne regułki, robiąc z nich pajaców i „ofiarę losu”[tak jak ci, którzy od za długich modlitw na kolanach, nabawili się kalectwa, powinni zgłosić się o odszkodowanie jedynie do vatykanu, a nie oskarżać o to całego społeczeństwa, które chce iść do przodu]. Ich dyplom i „ciężka praca” tyle samo jest warta, co ofiarność Niemców wobec Hitlera i pracowanie od świtu do nocy dla NSDAP/SS/Gestapo, ofiarność Rosjan i Polaków wobec Stalina i Bieruta zasilających szeregi KGB/SB/PZPR/służby obozów koncentracyjnych, gdy niektórzy stracili zdrowie, poświęcając się dla utopijnych idei i niedorzecznych wymagań i gdy w 1945 roku alianci weszli do Berlina, to SS-mani i inne sługusy nazistowskie nie mogły liczyć na nagrodę za „swoje kwalifikacje”, lecz jako współsprawcy zła i biedy ludzkiej dyndali czasem na latarniach i szubienicach, bo jaka praca, taka płaca[choć podli amerykanie pozabierali najlepszych nazistów do USA, by budowali potęgę imperium amerykańskiego]. Wiem ile cierpienia przeszli ci ,którzy próbowali w Polsce pokazywać dietę wegańską ,ile pomyj na nich wylano za atakowanie mięsa i nabiału i jednak przetarli szlaki dla setek tysięcy Polaków cieszących się ze zdrowia i patrzymy na ich ofiarę z podziwem. Dziś się zwalcza ludzi, którzy chcą bezpiecznych szczepień dzieci, bez udziału korporacji farmaceutycznych robiących sobie z Polski „eldorado” kosztem niemowląt i dzieci[wciskając 16 obowiązkowych niebezpiecznych szczepień do 2 roku życia]. Ale powoli się przeciera w ludziach myśl że zostali nauczeni kłamstwa i krzywdy dzieci pod pozorem dobra. Teraz jest kwestia szkolnictwa, sądownictwa, urzędów, polityków i na końcu „panów świata”- korporacji pociągających niczym ośmiornica za wszelkie sznurki. „Ośmiornica” ma w interesie by szkoły były jakie są , bo otumanionym ludem łatwiej zarządzać i wtedy nikt nie upomni się o swoje prawa, cierpiąc biedę i marząc o awansie do końca życia, który jest dla 10%, a 90% pomarzyć może[najlepiej to widać na prowincjach Polski wschodniej]. Około 30% ludzi w wieku produkcyjnym ma dziś magisterkę , a pracy jest dla 10%, więc dla reszty zmywak w Anglii, lub kasa w markecie . Czyli straszenie brakiem edukacji jest śmieszne, tym bardziej że wielu ludziom bez studiów się udało[30% milionerów i 25% miliardów w USA{może mniej niż magistrów, ale to dlatego że bogacze wysyłają swoje dzieci dla snobizmu na studia i ci przejmują potem majątki rodzinne, do tego sztuczne monopole magisterskie itd.(branża muzyczna, aktorska, internetowa i reklamowa przełamała się i wielu ludzi bez szkół jak Mariah Carey, Bill Gates zarabia więcej od inżynierów)}]. Czyli można edukować rodziców, że zamiast bić i upokarzać dzieci za to, że szkoły nie są dla nich, wzbudzić w nich pasje tak by się samo uczyli i jako specjaliści osiągali sukcesy. Ale prawdziwym sukcesem jest zmiana systemu awansu, na system symbiozy, bo zgoda buduje a niezgoda niszczy, czyli ten kto szuka dobra wspólnego jest kimś, a nie ten kto zbił majątek na „frajerach”.

  • Grzegorz P

    Napiszę trochę o nuerodudaktyce ,według moich przemyśleń które trzeba poprawiać bo nie czuję się nieomylny. W prawej półkuli mózgu odbywają się procesy bardziej odpowiedzialne za kreatywność, emocje[np odwaga, wrażliwość, empatia, odczucia mistyczne], procesy odpowiedzialne za sztukę , muzykę, kolory, obrazy, przestrzenną wizualizację rzeczywistości[by w jedni ogólnikowo zacierając drobiazgi ogarniać całość jak na mapie] i prawa półkula materializuje dla świadomości abstrakcyjne myślenie, metaforyzowanie, symbolikę , wyjście poza reguły i odbywają się w niej procesy związane z mistyką . W lewej półkuli mózgu odbywają się procesy bardziej odpowiedzialne za mowę , skupianie się na drobiazgach, dosłowność, analizę ,precyzję ,powtarzalność, liczenie, pisanie, język, wnioskowanie, organizację , porządek, proste „racjonalne” działanie. Szkoła prowadzi do zbyt mocnej aktywności lewej półkuli „racjonalizującej”, upraszczającej postrzegany świat[starającej się nie zauważać jakichkolwiek problemów i zapełniającej luki w wiedzy wymysłami], czyli chcącej by wszystko było proste i doskonałe[nawet za cenę kłamstwa], starając się stworzyć spójny obraz świata i uzupełniając luki informatyczne urojeniami, robiąc to dla wygody i odnalezienia jakiejś równowagi psychicznej, kierując się zakodowanymi w domu i w szkole uprzedzeniami, wierzeniami, oczekiwaniami i zwykłym chciejstwem. Typowa szkoła polska prowadzi ucznia do niedorozwoju umysłowego, poprzez zaniedbanie połowy mózgu[prawej mistyczno artystycznej strony], co ma poważne konsekwencje, sprawiające że człowiek robi się kłamliwy, nieetyczny, małostkowy, ciasny w poglądach, nietolerancyjny, przyziemny, egoistyczny, agresywny, dziki niczym małpa starająca się pokonać innych w walce o byt. Zaniedbanie prawej półkuli w procesie wychowawczym prowadzi do zaburzeń pracy mózgu[który potrzebuje harmonii obu półkul do prawidłowego funkcjonowania], spychając ucznia do ateizmu, otępienia, braku sensu istnienia, depresji i nałogów. Mózgi uczniów szkolnych spontanicznie nie uznają przydatności podawanych informacji[np matematyki, fizyki, chemii], przez co ich neurony[odpowiadające za poznawanie] nie uwalniają niezbędnych neuroprzekaźników i proces przyswojenia nie zachodzi [neurony w mózgu mogą przetwarzać tylko te informacje, którym potrafią nadać znaczenie, więc używanie spekulatywnych pojęć szkolnych, bez pomocy zrozumiałych konkretów, staje się dla mózgu niekomunikatywne{powstawanie sieci neuronów jest podstawą uczenia się i zapamiętywania}]. Uczniowie mogą już tylko symulować naukę , co potem odbija się negatywnie na ich samo ocenie i nie widzą już żadnego sensu, nie rozumieją otaczającego świata, co prowadzi do poważnych depresji i nałogów jak alkoholizm, narkomania, zaburzenia odżywania i na skutek tego liczba samobójstw rośnie. A jeśli nauczyciele szkolni nie pomagają się uczyć, a jedynie tumanią młodzież i skoro w rzeczywistości nie ma próżni, to zamiast rozwoju intelektualnego, powstaje silna ignorancja, arogancja, chamstwo, zachłanność, tendencja do pijaństwa, gdy umacniają się najgorsze instynkty ludzi, robiąc z nich bestie, wsparte cynizmem i hipokryzją nabytą w szkołach. Pijaństwo wśród studentów jest powszechne[jak mawiają „student pił, pije i będzie pił”].

  • Grzegorz P

    Muszę się odnieść do artykułu który redaktor Natalia Wilk-Sobczak wstawiła w „mediumpubliczne.pl” , korzystając z przeróbki mojego komentarza wyrwanego z kontekstu , co stworzyło niezrozumiały tekst dla przeciętnego czytelnika. Natalia Wilk-Sobczak napisała o tekście Rafała który starałem się tu na jego blogu bronić: „Jako nauczyciel nie mogłam się powstrzymać, by napisać parę słów w odpowiedzi na tę wypowiedź pełną jadu i niewiary w nauczycieli autorstwa Rafała Betlejewskiego(…)Może nie lubiłeś szkoły, jak byłeś młody, może nie miałeś przyjaciół tamże, może nie lubiłeś niektórych nauczycieli, bo im z ryja albo spod pachy śmierdziało. Może nauczyciele nie lubili Ciebie.” itd. Napisałem maila do „mediumpubliczne.pl” i nie odpisano mi na razie. Trochę to wygląda jakby celowo wypuszczono mój komentarz w taki sposób, by ośmieszyć krytykę szkolnictwa pruskiego, ale może się mylę . Na pewno tekst wyrwany z kontekstu staje się niezrozumiały i już widać że ludzie wieszają na nim psy. Ja to napisałem do ludzi na poziomie intelektualnym Rafała, a nie dla polskiego zaścianka , który razi miernotą mentalną [sam jestem Polakiem, mieszkam w Polsce i widzę jak jest{ „lemingi” które łykają tylko główne wydanie wiadomości, lub podobną propagandę}]. W mym komentarzu jest wiele skrótów myślowych i streszczeń tematów znanych ludziom oczytanym, bo nie mogę tu pisać w komentarzach na kilometry. Czyli do „medium publicznego” ten tekst się nie nadaje,tym bardziej że ludzie powiązani z biznesem szkolnym trzymają tam rękę na pulsie i zwalczają to co może im zabrać pieniądze. Te teksty to streszczenie postulatów alter-globalistycznych dobrze zrozumiałe wśród niezależnej inteligencji USA, Francji i Niemiec , choć akurat temat szkolnictwa jest w sumie głaskany, bo wielu „lewaków” to magistry i nie będą podcinać gałęzi na której sami siedzą . Przytoczę komentarze z pod mojego niby „artykułu”, bo myślę że reprezentują one jakoś Polaków. Alicja Cz:„Spodziewałam się czegoś mądrzejszego i odkrywczego. A to? To jakiś dziwny strumień świadomości, w którego nurcie zginęło logiczne myślenie i zdrowy rozsądek.” Dla przeciętnego zjadacza chleba wszystko, co wychodzi poza schemat kilkunastu szufladek staje się nie zrozumiałe i on jako arogant pełen nietolerancji uzna to za pozbawione logicznego myślenia i zdrowego rozsądku, bo nie mieści się to w poczuciu „jego logicznego myślenia” ukształtowanego przez szkolnictwo, kler i media[ „klapki na oczach” i dożywotni „beton” pod czaszką ]. Czy istnieje coś takiego jak zdrowy rozsądek? Wszystko jest bardzo względne[zdrowym rozsądkiem jest poczucie że ziemia się nie kręci, ale nauka to obaliła i dziś każdy kto twierdzi że ziemia jest nieruchoma, ośmiesza się{informacje i mentalność zmienia wartościowanie zdrowego rozsądku}]. Ale przyznaję że zrobienie „artykułu” z mego luźnego wpisu napisanego na szybko[bo nie wiedziałem, czy ten wpis przejdzie], bardzo pomogło stworzyć wrażenie braku logiki i „dziwny strumień”, bo ja tam odniosłem się tylko do krytyki artykułu Rafała i były to właściwie powyrywane fragmenty polemik z tymi argumentami, co tworzy pewien chaos. Mark Martingen napisał: „nie wszystkie szkoły są beznadziejne, i jest więcej dobrych nauczycieli poza przytoczoną Marzeną Żylińską. Sugeruje Pan, że po rewolucji społecznej, podczas której ciemiężeni obywatele w końcu rozprawią się z elitami wyzyskiwaczy, należałoby całą kadrę pedagogiczną wysłać na dożywotnie bezrobocie lub zamiatanie ulic. Taka retoryka, i takie nastawienie, nie raz już przejawiało się w historii i kończyło się to tragicznie. Może spróbuje Pan założyć dobrą szkołę?(…)Będzie to lepsze dla świata i myślę że dla Pana również, aniżeli miałby Pan poprzestać na agitowaniu za rewolucją.” Tu przynajmniej widać że ten ktoś zrozumiał po części tekst, co jednak cieszy, że są Polacy myślący[choć nazwisko już nie polskie]. Mark twierdzi że Marzena Żylińska to nie jedyna dobra nauczycielka, a ja nie napisałem że jest jedyna, tylko wymieniłem jedną dla przykładu, zamiast 1000, by nie gmatwać dodatkowo tekstu. Co do zamiatania ulic nauczycieli to napisałem to jako ich wolną wolę jakby chcieli pracować, a nie nakaz robót publicznych. Ja nie napisałem co trzeba zrobić jako dyktator, ale że myślę jak trzeba zrobić by było najlepiej, choć wiem że ludzie nie wprowadzą w 100% moich wizji, bo są one mistyczne, czyste, nieosiągalne . Jeśli by po reformie wprowadzić starych nauczycieli, to szybko powróci stare. Takie powierzchowne reformy zrobiono w Rosji, gdy zniszczono carat, ale mentalność ludzi została i szybko Stalin został nowym carem, dyktatorem absolutnym. A to szkolnictwo ma wpływ na wychowanie i jeśli przepuścić to co było, to mentalność ludzi nie zmieni się i po czasie znowu będzie 1% bogaczy i miliardy biedaków. Ja nie muszę zakładać szkół, bo to nie moja robota, a w Polsce przy obecnym układzie to niemożliwe. Nie agituje za rewolucją ,ale prognozuje na podstawie historii, co prawdopodobnie się stanie, gdy ok 1% cwaniaczków zagrabiło tyle majątku ile ma 99% ludzi. Jak pisałem, ja się obawiam że ta rewolucja ludu skończy się albo „Hitlerem”, albo krwawą jatką jak podczas rewolucji francuskiej. Mam obawy, szczególnie w Polsce-kraju niewolników mentalnych[poza wyjątkami jak Rafał] i nie wierzę[obym się mylił] że może zwyciężyć rozsądek i próby stworzenia gospodarki opartej na zasobach, ogólny dobrobyt i wolność . „Test” negatywny Polacy pokazują choćby wobec działań wegan, gejów, mniejszości wyznaniowych i np Rafała[wyjąwszy słuszne oskarżenia] i szczując na moje wpisy. Dla mnie to zła prognoza, dowód na zwycięstwo faszyzmu i na skutek tego wojny i wykorzystania broni nuklearnej, co oznacza zagładę ziemi[bomby wodorowe]. Ludzkość się błyskawicznie rozrasta i mamy ponad 7 miliardów ludzi i przy takim wzroście i niszczeniu środowiska, ciemno widzę sytuację ekologiczną [smog Polacy odczuli boleśnie, a to nic]. Zresztą nie będę tego pisał, skoro to zostało opisane przez badaczy na tysiącach stron i niech ludzie inteligentni sobie poszukają . Czyli mamy trzy typy rewolucji i tylko jeden ratuje ludzkość od zagłady. Albo „lewactwo” Jacque Fresco, albo ludzkość kończy żywot. A częścią tej reformy to usunięcie „korzenia” zła jakim jest mentalność ludzi, a na nią wpływa wychowanie, a wychowanie to szkoły, kler i media[rodzina przejmuje informację od tych instytucji i wpaja to dzieciom, a czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość będzie ]. I tu koło się zamyka. Czyli moje teksty nie są radykalne, ale rzeczywistość się tak ustawia i skoro delikatnie o tym informuję ludzi na poziomie Rafała ,to chyba źle nie czynię, choć i tak wiem że grozi mi więzienie, ale zwisa mi to. Nigdy nie pisałem „z jadem” o nauczycielach, nic do nich nie mam osobiście, bo 18 lat skończyłem dawno temu i nie mam dzieci, nie mój prywatny problem. Moje zwykłe badania akurat postawiły szkoły w złym świetle i nic na to nie poradzę. Nie jestem nieomylny i słucham krytyki, ale bełkotu już nie. To tyle gdy chodzi o mój „artykuł”, który nie jest artykułem i jak napisałem do „Publicznego Medium” ja bym go nie wstawił, bo wiem że Polacy nie są gotowi na takie teksty[szczególnie ludzie w stopniu magistra lub wyżej].Podam tylko że nigdy nie piłem alkoholu i poza krótkim epizodem z marihuaną ponad 20 lat temu, przez całe moje życie[42 lata] jestem trzeźwy i zdrowy psychicznie[co jest rzadkie]. Nawet kawy i herbaty nie piję, jestem weganem. Jeśli ktoś jest samoukiem i przejdzie przez szkołę, to coś tam potrafi, ale stracił czas[potem się pokazuje takich profesorów i mówi że „jednak system się sprawdza”, a 95% profesorków się chowa pod dywan, bo straszą ]. Dla mnie jako „lewaka” najgorszą rzeczą magisterki jest jednak niesprawiedliwy system awansu, czyli np ktoś kto potrafi dużo, nie może dostać pracy, bo stworzono przepisy że papierek potrzebny. Jako mistyk z ponad 20 letnim stażem, muszę być obrońcą najsłabszych i dlatego ustawiłem się w tej roli nie kończąc studiów, by nie być hipokrytą [ci ludzie głosu nie mają w przestrzeni publicznej i medialnej, panuje jednogłos propagandy szkolnej, na co idzie miliardy$]. Magistry tworzą „mafię”[jeden drugiego ciągnie na stołki], a inni ludzie utalentowani są pokrzywdzeni. W Finlandii udało się trochę zniwelować ten podział społeczny i np drwal nie ma o wiele gorszej sytuacji od magistra[„lewacka” solidarność socjalna]. Ale to jest niedoskonałe. Zła wiadomość dla oprawców wyzyskujących cały świat[1%/99%] jest taka, że „tama” gniewu ludzkiego wzbiera i na dłuższą metę nie da się utrzymać takiego rozwarstwienia społecznego[bogacze się bogacą , a biedni biednieją ]. Ja sam wiem że tłumy są złe, ale elity mnie o wiele bardziej obrzydzają . W końcu jedni drugich zniszczą , co pokazuje historia upadających imperiów, rewolucji np francuskiej, hiszpańskiej, radzieckiej, usunięcie szlachty ,osłabienie pozycji kleru. Ja nie mam wpływu na rewolucję, bądź na jej brak[nie jestem działaczem społecznym, czy agitatorem]. Z boku kibicuję ludowi, bo jednak elity sobie za dużo pozwalają [badam przekręty od lat]. Teoretyczne możliwości zmian na lepsze są , ale nie zostaną wykorzystane dopóki zło siedzi w ludziach, zaślepiając ich i dlatego nie widzą wyjścia z ekonomicznej niewoli[„prawo karmy”]. Rewolucja zaczyna się od każdego z nas: „chcesz zmienić świat zacznij od siebie”. Oddolnie się zmieniajmy, a znajdziemy sposób by zrobić porządek z „korytem”. Alternatywnie się wychowujmy, uciekając od mediów, kleru i szkoły. Żyjmy inaczej. Wiem że nieprzekonanych się nie przekona, to jakby prawić kazania do komarów, które niestety nie rozumieją ludzkiej mowy. Ja jako mistyk nie szukam poklasku tłumu i mam gdzieś opinie o mnie, wiem że mój przekaz z „dziwnym strumieniem świadomości” jest dla mistyków, czyli ok 5% ludzi na ziemi[może dla 1% Polaków]. Pozdrawiam

  • Grzegorz P

    Jako że mój tekst pojawił też na innych portalach w ramach „artykułu” ,dopiszę tu jeszcze kilka uściśleń, bo atak będzie szalony, oni walczą o pozycję i kasę i nie cofną się przed niczym. Mam nadzieję że nie zamordują Rafała. Ja w ostateczności też mogę dać głowę pod topór w słusznej sprawie. Pokaże tym że nie jestem zdziecinniały[infantylizm] w swych tekstach, jak zarzucił mi pewien belfer. Ja nigdy nie chciałem być dorosły w tym sensie, by nie dorosnąć do pospolitego łajdactwa, stając się trybikiem zniszczenia słabszych. Starzy są tak zepsuci, że my musimy zwrócić uwagę na dzieci i uczyć się od nich wrażliwości na krzywdę innych. Dla „dorosłych” belfrów los 30% dzieci niedopasowanych kompletnie do modelu pruskiego i niszczonych jest wliczony w cenę . Jest to „pruska” „ofiara z dzieci” jak w religiach starożytnych, tylko teraz w nowszej formie. My musimy powiedzieć dość! Skoro udało się ukrócić 50% umieralność noworodków ,to nie ma już więcej sensu katować co trzecie dziecko. Tu skupiamy się tylko na oczywistych ofiarach ,bo reszta czyli 70% nie wychodzi bez szwanku. Są montowane w nich programy wierzeń i stereotypów, które wraz z innymi czynnikami determinują ich życie. A to życie jakie jest, widać. Powszechna depresja, bieda, strach ekonomiczny i brak nadziei. Wielu już pytało że jak to jest, mamy taki rozwój technologiczny, możliwość minimalizacji pracy ludzkiej, wysokie plony, prawie darmową produkcję odzieży itd., a korzysta z tego 1% ludzi, a dla reszty kij i głód. Ci którzy doczytali moje teksty wiedzą że stara mentalność nie pozwala nam skorzystać ze skoku cywilizacyjnego. Mentalność bierze się z energii życiowej, genów i potem wychowania, diety, stylu życia narzuconego przez otoczenie. I tak trwa ten „beton” przekazywany z pokolenia na pokolenie, do czasu aż społeczeństwo nie powie dość. Dość powiedziano vatykanowi w 19 wieku i papieża wyrzucono z Włoch do „tylko vatykanu” i wprowadzono jakiś tak oddział religii od państwa. Niestety zastąpił go ateizm darwinowski, dzika „walka o byt” i problemy nie znikły mimo iż jest jakaś poprawa np dziś średnia długość życia 77 lat, kiedyś za vatykanu 30 lat, dziś nie umieramy na dżumę i tyfus masowo, kiedyś za vatykanu umierało ok 40% ludzi i panował brud, smród i ubóstwo. Wprowadzono jednak system pruski-wojskowy-fabryczny i mentalność pana/niewolnika, właściciela/wyzyskiwanych pozostała. W zdrowej sytuacji tworzy się takie struktury społeczne, w których szanowany jest każdy pożyteczny zawód, z podobną ekonomiczną gratyfikacją dla każdego, bez silnego rozwarstwienia społecznego, tak by niezależnie czy ktoś jest intelektualistą czy pracownikiem fizycznym, miał godne życie w dobrobycie egzystencjalnym i szacunek społeczny, co np do pewnego stopnia udało się wykonać w Finlandii i Norwegii[w Polsce z pogardą mówi się o „śmieciarzach”, sprzątaczkach i tych co kopią rowy{robolach} i akceptuje się że lekarz czy prawnik zarabia od nich 1000 razy więcej i oni głodują z powodu skrajnie niskich płac]. Rozwój technologiczny znacznie redukujący ilość pracy[komputery, roboty, maszyny] i ekonomiczna jedność[brak nierówności społecznych], oraz praktyczny szacunek dla wszystkich grup zawodowych, to jedyny sposób na stworzenie społeczeństwa dobrobytu, bez biedy i wykluczenia. W kapitalizmie nawet gdyby wszyscy skończyli szkółki[np politechnikę] i tak będzie dalej 10% „koryta” a reszta [90%] będzie wykiwana, więc twierdzenie, że to „brak szkolnej edukacji” powoduje biedę jest zwykłym kłamstwem[sprytną wymówką , skoro wiadomo że większości ludzi nie stać na studia i często nie nadają się na wyniszczającą tresurę lewej półkuli mózgu]. Próba wyszkolenia na uniwersytetach wszystkich obywateli jest utopią , skoro „stołków” jest tylko dla 10% ludzi, więc i tak nie da się upchać wszystkich na nie[kapitalizm by istniał, wymaga w jednostkowym ujęciu, np właściciela firmy, kilku zarządców{np 5 osób} i niewolniczo pracującej masy robotniczej{np 1000 osób} i teraz jeśli masa robotnicza{90% ludzi w społeczeństwie} zamieni się w zarządców, to zabraknie najważniejszego ogniwa produkującego dochód{„roboli”} i zarządcy stracą rację bytu, bo nie będą mieli kim zarządzać, a właściciel nie będzie miał na kim zarabiać, bo nie dość że nikt mu nie wyprodukuje jego rzeczy, to jeszcze nie będzie kto miał ich kupować, skoro nikt nie będzie mógł zarobić, nie mając przez to pieniędzy na produkty właściciela i kapitalizm przestanie istnieć]. Tak zwany „awans społeczny” w kapitalizmie nie istnieje dla większości[90%], bo niezbędni są „robole”[pracujący za pieniądze i kupujący produkty, które wyprodukowali, ze stratą ok 95% zysku jakie im wyszarpią właściciele i zarządcy{czyli za ich 100% pracy, zostaje im tylko 5% korzyści, co jest sprytnym złodziejstwem pośredników pracy i jej efektów(właścicieli-bogaczy i urzędasów)}]. Ponadto bardzo mało osób, ok 15% ludzi ma predyspozycje psychologiczne by prowadzić agresywne firmy kapitalistyczne pokonujące innych w walce o pieniądze i skończyć mętną szkółkę lub podobnie. Nawet jak odbędzie się masowa produkcja magistrów, poprzez poważne obniżenie poziomu tresury i kosztów studiów, to wówczas szybko okazuje się , że dla magistrów nie ma pracy, czyli wracamy do punktu wyjścia, braku awansu dla 85% ludzi. Barierę 15% mogą przekroczyć najbogatsze państwa[np bogate w surowce jak ropa, gaz czy eksportujące nowoczesne technologie], mające też socjalne zabezpieczenia lewicowe[anty kapitalistyczne] np Szwecja, Islandia, Finlandia, Norwegia, Dania i nie dające awansu jedynie na podstawie magisterki czy prywatnego biznesu, ale umiejętności symbiotycznego współistnienia społecznego. Barierę 15% mogą teoretycznie przekraczać czasami imperia wojskowo gospodarcze, jak USA, Rosja, Anglia, Francja czy Niemcy, bo do obsadzenia są międzynarodowe „stołki”[ale tu z powodu wojskowego okrucieństwa, biedni są mocniej spychani i może być nawet biedniej i mniejszy procent bogaczy]. Wyjąwszy powyższe wyjątki[imperia/państwa bogate w surowce jak ropa /kraje po części lewicowo socjalne] w kapitalizmie większość[80%-99% ludzi] z powodu struktury niewydolnego systemu kapitalistycznego skazana jest według matematycznych wyliczeń na biedę , co trzeba w końcu powiedzieć jasno, bez krętactw[mamy tu jakby „mały torcik dla 1000 osób” i komuś musi zabraknąć{co pokazuje np praktyka w kapitalistycznym USA z 500 000 bezdomnymi i 15% ubóstwem, mimo iż to imperium nuklearne okrada wiele krajów z całego świata}]. Głupi ludzie odrzucili komunistyczny stalinizm[korporacjonizm partyjny], ale nie mogą pojąć, że kapitalizm jest podobną utopią ekonomiczną [Stalin zrobił z Rosji {ZSRR} swój prywatny folwark, co było tożsame z kapitalistycznym korporacjonizmem, gdy on był nowym carem/właścicielem swej korporacji-Rosji a partia {KC KPZR} zarządem tej korporacji, a lewicowe hasełka tylko głoszone{podobnie było w Chinach i Korei północnej, a lewica{socjaldemokracja} bardziej zaprezentowała swój nurt w Szwecji, Finlandii, Norwegii czy w Niemczech lat 80 i jak do tej pory były to najlepsze systemy dla ludzi, z 90% klasą średnią i solidarnością ogólnoludzką }]. Jeśli więc kapitalistyczne elity kłamliwie twierdzą , że ludzie biedni „są sobie winni, bo się nie uczyli na studiach”, to znaczy że nie mają faktycznie sposobu czy chęci na stworzenie ponad 90% „klasy średniej”, a tylko bezczelnie zwodzą lud kłamstwami bez pokrycia, zwyczajnie robiąc z nich skończonych durniów i frajerów. Kadry urzędnicze i podobne żądające szkółek, to ok 10% zapotrzebowania społecznego[w żadnym wypadku nie jest to więc sposób na pozbycie się biedy dla 90% ludzi{kto więc to szczerze głosi, jest „użytecznym idiotą” , powtarzającym ślepo cyniczną propagandę elit, nie mając logicznego myślenia i rozsądku, co jest częstą cechą w „wypranym mentalnie” społeczeństwie przez media, kler i szkółki(taki gada po prostu bez sensu, ładu i składu i lepiej go nie słuchać)}]. A faktycznie to mamy 0%[zero procent] zapotrzebowania na „zawody po szkołach”, bo osoby samo edukujące się , są przeciętnie 10 razy lepsze od ludzi po przestarzałych uniwersytetach[co dobrze pokazała branża muzyczna i aktorska, która złamała zastrzeżenie tych zawodów jedynie dla magistrów{magister traci tak dużo czasu i energii na wyrobienie „papierka(dyplomu)”, że nie ma już siły na 100% zaangażowanie w daną dziedzinę i staje się rozproszonym partaczem, niedokładnym chałturnikiem, zagubionym gówniarzem, niedorozwiniętym umysłowo i mistycznie „harcerzykiem” i często seksoholikiem, alkoholikiem czy narkomanem i magistra gubi pycha(nabuzowanie dyplomem), nadmierna pewność siebie i opieranie swego zaufania na „papierku” i profesorkach, myśląc że ma coś jak nie ma nic i nie ma nikogo}], tylko że elity stworzyły tymczasowo na wiele zawodów sztuczne monopole magisterskie, by wykluczać niezależnych badaczy i mędrców, którzy albo nie chcą sobie „prać mózgu” w ogłupiających uniwersytetach, albo [jeśli są głupsi] nie mają na to pieniędzy, czasu i możliwości[ale i te monopole pracownicze można szybko złamać{ludzie dziś jak nigdy dotąd, mają dostęp do informacji, poprzez internet i książki, a nie tracąc czasu na szkoły mogą poświęcić całą energię na rozwinięcie swej pasji i stają się specjalistami przebijającymi znacznie magistrów, znanych z „dwóch lewych rączek” i zawyżonych żądań przy braku faktycznej rzeczowej wiedzy}]. Lant Pritchett[ekonomista z uniwersytetu Harvarda] odkrył w 2004 roku, że nie ma żadnej pozytywnej zależności między ilością formalnego szkolnictwa jakiemu poddani są ludzie, a wzrostem gospodarczym i poprawą ekonomiczną , a wręcz w wielu przypadkach im więcej ludzi po szkołach w jakimś kraju, tym gorzej.

  • Grzegorz P

    Obecne szkolnictwo zostało w taki sposób chytrze zmontowane, że łatwo jest przez nie przedzierać się ludziom bogatym, którzy od dziecka wchłaniają w domu od rodziców informacje przydatne potem w szkołach i mają oni niejako mocno ułatwione zadanie[uniwersytety używają języka, skojarzeń i kodów znaczeniowych charakterystycznych dla bogaczy, jak i bogacze wpajają swym dzieciom dyscyplinę wkuwania tępych regułek, co wchodzi od dziecka w nawyk i mocno ułatwia potem zadanie, no i wiedza używana w szkolnictwie jest wstępnie przyswojona już w rodzinie przez dziecko, dlatego nawet najmniej inteligentny syn bogacza ma łatwiej na uniwersytecie, niż nie zorientowany zagubiony geniusz z biednej rodziny, ponadto bogacz wynosi też z domu biegłość w przeprowadzaniu rozmów kwalifikacyjnych czy prezentowaniu siebie i stać go na ułatwiające zadanie korepetycje i pomoce szkolne, a prócz tego może liczyć na poradnictwo rodziców i znajomych, co i jak robić by się nie narobić a mieć efekty]. Bogacze mogą też wywierać silne naciski ekonomiczne na skorumpowanych dyrektorów uniwersytetów i na nauczycieli, tak by ci w zamian za hojne darowizny nie stwarzali żadnych problemów synom i córkom sponsorów. Rektorzy najważniejszych uczelni sami są bogaci, więc w oczywisty sposób będą dbać jedynie o interes własnego towarzystwa. Biedni w tej rywalizacji są przegrani, skoro pozbawieni są tresury domowej rodziców od niemowlęctwa i nie umieją mówić „salonowym” językiem bogaczy=uniwersytetów, oraz brakuje im środków finansowych na opłacenie uniwersytetu. Nawet iloraz inteligencji „IQ” wskazuje raczej na poziom bogactwa i przyswojenia pewnego sposobu myślenia i informacji od dziecka, niż pokazuje faktyczną inteligencję i mądrość [testy IQ mierzą szybkość rozwiązywania typowych, zapoznanych już wcześniej problemów głownie matematyczno logicznych, korzystając z rozwiązań nabytych przez wychowanie, co wskazuje na inteligencję sztuczną i testy IQ nie są w stanie wykryć różnych rodzajów inteligencji np emocjonalnej, przestrzennej, zręcznościowej, językowej, artystycznej czy mistycznej; możliwość pośredniego „ćwiczenia” testu przed przystąpieniem do niego{rozwiązując wcześniej podobne problemy matematyczno logiczne} zwiększa szansę na uzyskanie lepszego wyniku; test IQ pokazywał statystycznie, że ludzie czarnoskórzy „są głupsi” od rasy białej i ludzie bogaci wypadają w nich o wiele lepiej od ludzi biednych, co ma uzasadniać wyższy status społeczny białych bogaczy jako ludzi predestynowanych do elitarności; dopiero umiejętność różnorakiego radzenia sobie w nieznanych sytuacjach to inteligencja nie wyuczona{wypuścić bogacza z wysokim IQ do buszu i za chwile pożre go jakiś zwierzak, a szaman jest w stanie tam funkcjonować latami}]. Biedni wychowani przez rynsztok towarzyski, mając też różne nałogi np alkoholowe[często na skutek biedy i depresji], są skutecznie, niejako systemowo izolowani od „awansu poprzez akademicką edukację” i potem oskarżani że jako „lenie” nie skończyli szkoły, więc są „predestynowani” do katorgi pracowniczej i jako niewolnicy, są zobowiązani do pracy za głodową pensję[taki trik bogaczy jak uzasadnić swoją nieokiełznaną zachłanność i wyzysk większości społeczeństwa]. Czyli szkolnictwo to faktycznie jeden z elementów kapitalistycznego „systemu kastowego”[poprzez szkolnictwo tworzy się w psychice/przekonaniach/stereotypach ludzi, silny/trwały podział/segregacja na bogate „wykształcone elity” i ubogi „motłoch po zawodówkach”, gdy znowu po raz kolejny nie wartościuje człowieka to kim jest, ale czy ma, czy nie ma „papieru”, na tej samej zasadzie jak podział w USA na ludzi czarnych/białych, a w Polsce średniowiecznej byli katolicy/heretycy, Polacy/Żydzi, szlachta/chłopstwo itd, więc szkoła to społeczna niesprawiedliwa segregacja/posortowanie ludzi na niewolników i kastę władającą poprzez opresję , co musi spowodować bunt i destrukcję systemu]. Szkółki są wykombinowanym propagandowym uzasadnieniem, mającym uciszyć pretensje ludu, dlaczego bogaczom się należy to co się należy. Statystyki pokazują że o wiele więcej jest absolwentów liczących się uniwersytetów[np Oxford, Harvard, Stanford, Berkeley, Cambridge, Yale, Cornell, Michigan, Rockefeller, Princeton] wśród ludzi bogatych, niż u biedaków, co nie jest zbiegiem okoliczności, ale dobrze skonstruowanym „sitem odsiewającym” biednych, a znacznie ułatwiającym zadanie bogaczom, zarówno gdy chodzi o kwestie finansowe[wysoki koszt studiowania], jak i gdy chodzi o sam program nauki i protekcjonistyczne podejście nauczycieli do bogaczy na studiach[prysł mit sprawiedliwego awansu społecznego poprzez szkolną „naukę”].W Polsce na bezpłatnych kierunkach studiowało zaledwie 2% uczniów z najuboższych rodzin i tylko jeden na czternastu magistrów pochodził z rodziny bez studiów i ludzie z bogatszych rodzin z dochodem powyżej 1000 zł na osobę kończyli studia dziesięciokrotnie częściej od osób z uboższych rodzin z dochodem do 400 zł na osobę. Dyskryminacja to nie jedyny problem szkolnictwa „pruskiego”. Materiał szkolny jest przeważnie przedawniony o jakieś 50 czy 100 lat, na skutek czego uczniowie żyjący w czasach rewolucji technologicznej mają wrażenie, jakby ich przenosić do epoki kamienia łupanego. Oblicza się że ponad milion polskich uczniów miało depresję[co piąty polski uczeń miał poważne problemy emocjonalne związane z nauką ], ponad 60% twierdziło że nudzi się na lekcjach i zaraz po dentyście wymieniano szkołę jako to czego najbardziej się nie lubi, a po skończeniu studiów ludzie ci nie wiedzą co robić i są upośledzonymi życiowo nieporadnymi ignorantami. Typowa szkoła zasypuje mózg słuchacza taką ilością pomieszanych sprzecznych faktów, że ten nie ma czasu na ich przetwarzanie i głębsze przyswojenie, gubiąc się i powodując że już nic nie dociera faktycznie[poza nielicznymi kujonami, którzy niczym magnetofon, „nagrają” cały bełkot i powtórzą bezmyślnie, jako powierzchnie zanotowane w mózgu błędne wizje świata]. Program nauczania często jest tak przeładowany, że biorący udział w procesie zapamiętywania układ limbiczny w mózgu podlegając ograniczeniom, wyrzuca większość informacji, mimo starań większości słuchaczy[tak jak do Polaka ktoś by mówił po chińsku, tak mózg reaguje na przerost informacji podanych w monotonny sposób, bez ładu, składu i bez subiektywnej przydatności dla słuchacza]. Jak podano ok 98% trzyletnich dzieci ma wrodzoną kreatywność[umiejętność wielorakiego rozwiązywania problemów logicznych i innych], a po szkołach[presji, silnemu kontrolowaniu, nachalnemu poprawianiu, rywalizacji, porównywaniu, ocenianiu, etykietowaniu, przyklejaniu stereotypów, obśmiewaniu inności, podawaniu gotowych rozwiązań, wkuwaniu regułek, zabijaniu ciekawości, zaniedbywaniu emocji, empatii i sztuki, negatywnemu oddziaływaniu rówieśników], pozostawało ok 3% kreatywności u 25 letnich ludzi[minus 95% i po tej tresurze ludzie nie cierpią poznawania, nie czytają {ok 60% w ogóle nie czyta książek, 39% może raz do roku i 11% ok kilka książek rocznie} i mało wiedzą o świecie, stając się łatwym łupem propagandy władz/miliarderów].Kujon, lizus, służalec, wyrasta potem na wiernego aparatczyka kapitalistycznego reżimu, przejmując postawę bierną , mierną , apatyczną , zobojętniałą i zarazem entuzjastyczną wobec jakiejkolwiek władzy, bez żadnej refleksji i zastanowienia nad społecznymi skutkami swej pracy, wykonując urzędowe obowiązki, zgodnie ze sztywnymi regułkami i przepisami[których umie się szybko wyuczyć, bo miał trening w szkole], a nudząc się , zaczyna pić i uprawiać pozamałżeński seks, a potrzebując na to pieniędzy, zaczyna kraść i tworzyć korupcyjne układy, co też jest na rękę władzy, bo takiego na którego się coś ma, łatwo jest uwalić, jakby była ku temu potrzeba[„umoczonego” łatwo kontrolować poprzez szantaż i zdymisjonować jak będzie zawadzać]. Czyli szkoła rewelacyjnie służy bandyckiej władzy, a że dzieje się to kosztem dzieci, potwierdza tylko, że władza jest bandycka. Szkoła wychowuje dziennikarzy którzy potem przez media wychowują ludzi a szkoła katolicka wychowuje księży, więc jej pośredni i bezpośredni wpływ na mentalność ludzi jest ogromna, nawet jak część ludzi nie traktuje szkoły poważnie. Jeśli ktoś przestanie być strusiem chowającym głowę w piasek i zacznie kojarzyć przyczyny zła ,to zrozumie że wychowany również przez szkoły człowiek, jak ten obecny, krzywdzi innych i siebie i powoduje tragiczny stan ludzkości i ziemi. Szkoła też nie jest innowacyjna, bo to osiąga się przez kreatywność. Materiał szkolny jest przeważnie przedawniony o jakieś 50 czy 100 lat, na skutek czego uczniowie żyjący w czasach rewolucji technologicznej mają wrażenie, jakby ich przenosić do epoki kamienia łupanego.

  • Grzegorz P

    W powyższym komentarzu zdublował mi się fragment o „epoce kamienia łupanego”, za co przepraszam. Odpiszę na zarzuty niektórych, że moje stwierdzenia są radykalne, choć sami przyznają że trzeba szkolnictwo zmieniać. Większość tych ludzi tylko mówi o zmianach, a nic i tak z tego nie wyniknie, jest to pusty bełkot, tworzenie pozorów działania. Już lepiej cynicznie twierdzić że może jest źle , ale mi się nic nie chce, niż pusto gadać i robić ludziom złudzenia. Zmiana mentalności ludzkiej to ciężki proces i bez całkowitego zaangażowania skutki mogą być mizerne. Jeśli moje poniższe pomysły na przemiany świata wydają się nazbyt radykalne, to napiszę , że co ja wiem, to wiem, to moja cisza wielu lat przemawia, badając instynkty ludzi i ich ukryte oblicze[analizy holokaustu, pogromów, inkwizycji ,sektofobii, homofofii, biblii, prehistorii itd]. Albo się przeprowadzi zmiany od korzenia i usunie korzeń zła, albo będzie jak zwykle po rewolucjach, czyli powierzchowne wymiany głównie hasełek i deklaracji a w ukryciu po staremu. Jeśli komuś się wydaje że zasada złotego środka jest dobra, to według mojej „radykalnej” opinii której nie narzucam, jest to zasada półśrodka, czyli w połowie niezrealizowania skutku, co oznacza brak wykonania, bo jeśli np skaczemy z jednego fragmentu skały na wysokości na drugi i jeśli skoczymy do połowy, spadniemy w przepaść. Można klejem szkolnym mocować kafelki łazienkowe i wierzyć że będzie dobrze, ale ja do takiego partactwa ręki nie przyłożę , niech inni brną w utopii błędnych przemian na pół gwizdka które jak zwykle prawie donikąd nie doprowadzą , życzę powodzenia beze mnie[nie chce mieć na sumieniu zagłodzonych zamarzniętych schorowanych zdepresjonowanych dzieci, starców i kobiet]. Bylejakość w działaniach to nieskuteczność. Osobiście nie wierzę że ludzkość chce się faktycznie zmienić i że wprowadzi skuteczne przemiany, ale obym się mylił .Więc ja bardziej napisałem dla siebie co trzeba by zrobić by według mojej opinii było skuteczne i już[by nie było, że się nie zaangażowałem społecznie ku dobremu]. Choć dobre są choćby małe zmiany, w czym może pomóc moje „skrajne” stanowisko, jako przeciwwaga dla zbyt łagodnego. Jakiś mały postęp w niektórych dziedzinach gdy chodzi o poprawę ludzi jest, w innych dziedzinach mamy pogorszenie i lepsze ukrywanie swych zbrodni za parawanem propagandy[np koltan z Konga, a my widzimy tylko błyszczące telefony komórkowe]. Jeśli ktoś nie lubi skrajnego punktu widzenia, do widzenia, nie dla niego moje opisy. Jeśli ktoś kocha elity, władzę ,uniwersytety, vatykan, korporacje itd, musi sobie poszukać czegoś innego, a ma on taki zalew „liryki” laurkującej powyższe instytucje i fachy, że do końca życia się nie wyrobi z czytaniem hymnów na rzecz bogaczy, elit, szkół itd i może spać spokojnie załadowany tego typu historyjkami. Teraz trochę o mojej wizji faktycznej edukacji z punktu widzenia mistyka. Prawdziwa edukacja ma miejsce, gdy nauczyciel jest sługą talentu ucznia, pozwalając mu odkryć i stymulować jego pasje i pomagać mu na tyle ile trzeba, by uczeń samo edukował się i gdy potrzebuje pomocy, miał pomocnika w postaci nauczyciela przyjaciela [wiedząc że nie można człowieka niczego nauczyć, a jedynie można mu tylko pomóc odnaleźć wiedzę w sobie]. Proces nauczania zachodzi wtedy, gdy człowiek bierze wewnętrznie udział w nauce, a dzieje się to wtedy gdy mentalne blokady znikną , a one znikają gdy stres zniknie i wtedy następuje otwarcie świadomości na informacje które przenikają dogłębnie, przemieniając uczącego się w nowego człowieka i nauczyciel powinien stać w oddali, by nie zakłócać procesu i czekać na wołanie dziecka, które czasem potrzebuje wsparcia, ale to cisza jest najistotniejszym elementem potrzebnym do przenikania wiedzy i rozwoju umysłowego. Nauka musi być wielowymiarowa, obejmując sztukę jako królową nauk, bo wtedy umysł i mózg wchłania się najmocniej i dochodzi do poszerzenia horyzontów poznawczych i inne elementy wiedzy w uporządkowany sposób przenikają w pamięć ucznia. Muzyka wirtuozerska jest najtrudniejszą dziedziną jaką może opanować człowiek i to ona [genialnie improwizowana] najbardziej rozwija mentalnie, powodując emanację na resztę dziedzin i sprawiając ich rozwój pośredni i bezpośredni[w szkole państwowej muzyka uznana jest za mało istotny przedmiot]. Trzeba uczniowi dać możliwość osiągać to, co mu przeznaczone[dzięki mistycznej łasce], by nie robić „wyścigu szczurów”, że np ten kto najszybciej powie wierszyk wygrał z innymi, bo nie na rywalizacji a na symbiozie opiera się dobrobyt ludzi. Zamiast promować popisy i walkę o pierwsze miejsca jak w sporcie, powinno się propagować zadania symbiotyczne, gdy grupa osiąga wspólne cele uzupełniając talenty jak puzzle i każdy element właśnie dlatego że jest inny, idealnie pasuje do całości, na zasadzie uzupełnień jednego obrazu społecznego. Nie ten jest dobry, kto zrobił coś najlepiej/najszybciej/najgłośniej/najmocniej, ale ten kto chowając się w cień, pomógł całości osiągać najlepsze efekty, ceniąc sobie pokorę i skromność, jako cechy pożądane, co nie znaczy pogardy, poniżenia i kompleksów[umysłowo zdrowy i rozwinięty, nie zakompleksiony człowiek, jest zarazem skromny i pokorny, a ten który stara się zagłuszyć swe kompleksy, rywalizuje, wywyższa się nad innych i unosi się pychą oraz uprawia samochwalstwo]. Walka zaangażowanej emocjonalnie jednostki o dobro całości[dzięki czemu również jednostka jako część całości ma dobrze] i rozwijanie swoich talentów jako żywa ekspresja po to by nieść pomoc grupie, to jest dobra samo edukacja, jedyna możliwa. Bez stworzenia dziecku przestrzeni na samodzielność, wyciszenie i samotność oraz na zabawę , swobodę , możemy zablokować procesy rozwoju myśli i zrobić dożywotnio z dziecka umysłowo chorego człowieka miotającego się w braku poczucia własnej wartości i próbującego to nadrabiać popisami i chorobliwą ambicją np kując regułki w szkole, co jest idealnym sposobem na wykreowanie kolejnego potwora psychopatę niszczącego siebie i świat. Zgoda buduje, niezgoda/rywalizacja/konkurencja niszczy innych i sprawcę, również w rozwoju intelektualnym. Zgoda ze złem i złymi niszczy[„mafijna klika”], niezgoda ze złem i złymi buduje możliwość poprawy sytuacji, również intelektualnej. Gdy plewi się zło, odejdź na bok, bo staniesz się głupcem, pędzącym z tłumem w przepaść. Nie stosuj relatywizmu moralnego, nazywając zło/rywalizację „karierą”, bo mentalnie pogubisz się i nie znajdziesz drogi do mądrości. Wewnętrzna mądrość jest mistyką /wyciszeniem, a szczera mistyka Absolutu jest prawdą i zaprzeczeniem krzywdy istot, przekształcając mędrca w istotę współczucia i bezinteresowności. Spryt, cwaniactwo jest atrapą mądrości, powodując krótkowzroczne korzyści, a faktycznie „kopie się dołki w które samemu się wpada”, co jest nierozwojową głupotą . Mądry i zły to jak płonąca w ogniu zwykła woda. Zły to w praktyce zły dla siebie[„dobry” jedynie dla zachcianek co faktycznie nie służy], a zły dla siebie, to zły dla własnego rozwoju intelektualnego. Trzy zasady dobrego nauczyciela to 1)nie szkodzić, 2)nie przeszkadzać, 3)być wsłuchanym w uczącego. Trzy zasady dobrego ucznia to 1)znaleźć czas na ciszę i swobodne myślenie, 2)nie bać się błędów i uczyć się na błędach swoich i cudzych, 3)chcieć działać w społeczeństwie tylko na zasadzie dobra ogólnego, tak by motywacją rozwoju nie był egoizm i popisy, a harmonia z otaczającym światem[to wytworzy stałe emocjonalne zaangażowanie i szczerą nieustanną fascynację poznawanymi {dla dobra innych} informacjami{owe emocje, zachwyt, zupełne zaangażowanie, fanatyczne oddanie, 100% gorliwość, całkowite pochłonięcie, ofiarność, jasne widzenie sensu swojej nauki jest przydatne do wytwarzania trwałych połączeń w mózgu, który rozrasta się fizycznie o nową wiedzę , pozostawiając na stałe w mózgu przyswojone informacje, tworzące człowieka wykształconego i mądrego}] . A jak jest obecnie, bez moich „radykalnych”[chyba dla „koryta”] reform? W związku ze zmasowanym „praniem mózgu” w Polsce przez szkolnictwo, media i kler, w ostatnich 28 latach i mnogim napływem magistrów, doktorów i profesorów, młodzież skupiła się panicznie na pieniądzu, na karierze, nie mając głębszych zasad etycznych, przypominając bardzo elastyczną gumę, bez żadnych poglądów, tylko biznes, biznes i biznes, potem seks, alkohol, narkotyki, śmieciowe żarcie i chęć spłodzenia potomków wychowywanych na kolejne przegrane pokolenie kapitalistycznych rywali, niszczycieli, co musi doprowadzić do degradacji i samozniszczenia. W 2017 roku ludzi którzy mają dogłębne ideały było o wiele mniej niż 28 lat wcześniej[1989 roku], społeczeństwo stało się „plastikowe” i bezwzględne i to jest bilans działania pedagogów „modelu pruskiego”, wychowującego też dziennikarzy, kler i potem rodziców, na skutek czego pośrednio i bezpośrednio wychowanie spoczywało na ich rękach. Szkolnictwo pożerało w Polsce ok 20 miliardów zł rocznie i trzeba rozliczyć ministrów edukacji, posłów/senatorów [lobbujących za wprowadzeniem monopoli magisterskich, np w urzędach, szkołach czy telewizji], rektorów, profesorów i całą kadrę nauczycielską za to co zrobili za pieniądze podatników, topiąc ok pół biliona zł, krwawicę z podatków Polaków. Efekt ich partackiej roboty jest katastroficzny, nie dość że przejedli te pieniądze przyczyniając się do głodu 30% dzieci, to jeszcze wychowali społeczeństwo pozornej miłości, wesołkowatości, hipokryzji, zawiści, zazdrości, łapczywości, chciwości, konkurencji, rywalizacji, zakamuflowanej agresji, bezwzględnej walki jeden z drugim o „pozycję” „stołki” „koryto” i w walce tej zniszczono najlepszych i najbardziej wartościowych ludzi, nie mających czelności walczyć przebiegle o „awans” i kapitalistyczny „sukces”[najlepsi zwiali też za granice].

  • Grzegorz P

    Mam nadzieję że nie zamorduje mnie Pan Rafał za te kilometry komentarzy. Ale chciał Pan rozpocząć poważną debatę społeczną , a jako że mam teraz trochę czasu to wolę tu nawalić ile wiem i dalej wy działajcie, bo nie wiadomo czy mnie na prowincji nie ukamienują. Pana wrogowie nie doceniali Pana, w walce przeciwko szkołom pruskim, myśląc że jak trochę pogrożą paluszkiem i ustawią do parteru, to ich „status qou” zostanie nietknięte i kasa będzie szerokimi strumieniami płynąć. Pycha i arogancja gubi. Przypominają trochę Napoleona i Hitlera, którzy już świętowali zwycięstwo nad Rosjanami, albo vatykan który poradził sobie z Galileuszem i jego „herezjami”. Kropla drąży skałę i Polacy coraz bardziej są sceptyczni wobec księży, nauczycieli i urzędników, a politycy jawią się bardzo negatywnie, szczególnie tu na prowincjach. Tylko musimy się jednoczyć, bo ludzie powiązani ze szkolnictwem trzymają się razem i jako mniejszość prześladują potem większość, wchodząc w układy z politykami i ustawiając prawo i system pod swój interes, kosztem dzieci. A ja mimo woli stałem się chyba najbardziej znienawidzonym „dziennikarzem” w Polsce. Wyjaśnię co znaczy chwytliwy tytuł nadany moim komentarzom: „Ludzie nie widzą , jak szkoły ich wykastrowały, bo nie poznali niczego lepszego”. Znany jest efekt, gdy dręczy się psa i najpierw się broni, potem po czasie rezygnuje i przyzwyczaja do patologii i nawet może być z niej zadowolony. Dużo ludzi ma takie rozeznanie, że ktoś wyleje im śmierdzący płyn na głowę, a oni odczują zapach róż i w swych narzuconych od niemowlęctwa cywilizacyjnych urojeniach, szambo potrafią nazywać ogrodem kwietnym[szczególnie „zadowoleni” karierowicze po studiach, z namalowanym szminką uśmieszkiem klauna z cyrku]. Niczym ćmy lecą do ognia, by rozognić rozszalały dożywotni koszmar-odbicie ich czynów[co cwaniacy wysłali innym istotom, tym się sami stają do śmierci]. Jak w ulu, w tym systemie nie ma wygranych, bo królowa matka to maszynka do produkcji jaj, trutnie po zapłodnieniu są zabijane, a robotnice robią i tylko robią . By zobaczyć jaką patologią jest cywilizacja, trzeba się z niej uwolnić i poznać lepszą egzystencję , tak by z pryzmatu tego co lepsze dostrzec wady wcześniejszego położenia. To jak siedzenie w zakopconym pokoju, gdy akomodacja powoduje że nie czujemy smrodu. Ale wyjdźmy na świeże powietrze i wróćmy to zobaczymy że jednak coś było nie tak. Napiszę trochę jak to wygląda od strony mistycznej, co może nie każdemu do końca się przyda, ale niech wyciągnie część, to starczy. U mnie w medytacji wyszły brudy dzieciństwa i okazało się że szkoła z całym tym syfem to też „brudy”. Gorzej się pozbyć tych uwarunkowań, które wydają się złudnie jako przyjemne, oszukując nas i trzymające w pułapce pożądania[np seks, alkohol, narkotyki, tytoń, słodycze ,kawa itd]. Czyli lepiej doznać przykrości szkolnych, niż jako chwalony kujon przesiąknąć do głębi tą zgnilizną oszustwa „pruskiego”, bo się to bardzo trudno leczy w medytacji, by osiągać kolejne stopnie czystości wewnętrznej. Kujony mają najgorzej. Reszta ma też źle, bo tresura szkolna zabija w nich kreatywność, inteligencję i zniechęca do zdobywania wiedzy kojarzonej najczęściej ze sztywnym belfrem, niewygodną ławką i sypiącą się kredą i stresem, pośpiechem, bylejakością , fuszerką , pozoranctwem, kombinactwami , udawaniem, przypodobywaniem się , pajacowaniem, teatralnością , szukaniem pochlebstw, popisami, pyszałkowatością , ważniactwem, sztywniactwem, regułkami, frazesami, banałami, fałszem itd, nie tworząc warunków do rozwoju mózgu a wręcz przeciwnie, mózg w takich warunkach kapcanieje. Jakie elementy trzeba usunąć by osiągnąć doskonałość wewnętrzną za życia biologicznego? Można to nazwać głębszą i płytszą psychiką . Głębsza psychika powstaje szczególnie w pierwszych 6 latach dziecka, gdy ono będące jakby w stanie hipnotycznym, zapisuje w pamięci wszelkie doświadczenia które programują jej przyszłe zachowanie, stając się po czasie mechaniczne, bezwiedne. Jest to zbiór „śladów” z życiowych doświadczeń, które nakładane jedne na drugie tworzą głębię która determinuje działanie. „Czubkiem góry lodowej”, czyli tym co wypływa z tej głębi śladów, są powierzchowne myśli wypływające na powierzchnię[będąc niejako produktem głębi co nie znaczy że są z głębią jednoznaczne, bo może być kontrast głębi i tego co się myśli powierzchownie{czasem czubek góry choć osadza się na górze może być kompletnie inny niż sama góra i choć góra sprawia że jest on czubkiem, to jest czubkiem niedopasowanym do góry, co jest częste w obecnej cywilizacji}]. Myśli wypływające na powierzchnię zauważane są przez zwykłych ludzi i uznawane błędnie za jedyne myśli, gdy te podprogowe są nie zauważane, a to one mają moc nad działaniem jednostki. Powierzchowne myśli [płytsza psychika] są bardziej „konferansjerem gadającym często od rzeczy” i udającym wolną wolę , pojawiając się i znikając. Stąd potem biorą się rozbieżności gdy u kogoś pojawia się myśl „nie będę pił alkoholu”, po czym idzie do knajpy i upija się w trupa, bo jego głębsza psychika to automat i myśli ona na głębszym mniej zauważonym poziomie, i taki człowiek jest pogubiony i nie wie skąd się to bierze że nie może za pomocą swych powierzchownych myśli kontrolować zachowań, a te dzieją się jak jazda na rowerze, czy wchodzenie po schodach, czy chwytanie piłki, mechanicznie[co jest kontrolowane przez głębszą psychikę i sferę mistyczną]. Trzeba zwrócić uwagę na wychowanie w obecnej cywilizacji zła.W szkole skupia się świadomość tylko na tych płytkich myślach, to one mają odpowiadać na lekcji, mają uczyć się i klepać regułki, tylko te myśli się rozwija w systemie szkolnictwa pruskiego, głębsze się zagłusza hałasem szkolnym, stresem, pośpiechem, wygłupami itd. Do tego dochodzi narzucany ateizm skupiający się na powierzchownym światku „mnie” i „innych” i liczy się tylko to płytkie myślenie, gdy szkolny darwinizm głębszą psychikę i mistyczną sferę uznaje za nieprawdziwą , ośmieszając ją głupio na wszelkie sposoby, co całkowicie zakłóca świadomą intuicję , zabierając człowiekowi jakieś 95% postrzegania uwarunkowanego „siebie/świata”, co odbiera jego parapsychologiczne zdolności do działania, uaktywnione np u ludów żyjących poza cywilizacją[np umiejętność poruszania się w lesie bez mapy, spontaniczna wiedza jakie rośliny można jeść, przeczucia o niekorzystnych zajściach i reakcja w porę , spontaniczna wiedza medyczna itd {pewne tego typu zdarzenia można zaobserwować również w europie na przykładzie splątania bliźniaków, które na odległość wyczuwają gdy coś się drugiemu zdarzy, lub czasem pomyślimy o kimś i on po 20 latach do nas zadzwoni itd}] . Owe naturalne zdolności psychodeliczne jak spontaniczne poczucie Absolutu, było setki tysięcy lat wbudowane w życie ludzkie[nie znamy innego człowieka niż mistycznego, szamańskiego, religijnego a ateizm to wynalazek ostatnich tysięcy lat, gdy jego atak nastąpił w 20 wieku po rozwinięciu „religii darwinowskiej”]. W świecie w którym takie sztuczne pojęcia jak pieniądze, kariera, władza stają się jedynie ważne, wówczas tylko te powierzchowne myśli korespondujące z takimi wartościami są wypychane na urojoną jedyność przed świadomością i ta skupia się tylko na „czubku góry lodowej” swej psychiki, wchodząc przez to w chorobę psychiczną na którą cierpią wszyscy którzy zostali poddani temu masowemu „praniu mózgów”. Media są odbiciem szkolnictwa/kleru i całościowo w procesie wychowawczym europejczyka liczy się tylko powierzchowna psychika, zabijając mistykę i naturalną intuicję/instynkt i głębię myślenia. Niektórzy twierdzą że jakieś 70% ukrytych głębiej myśli to myśli negujące, ograniczające, mówiąc np „nie uda się”, „nie jesteś wystarczająco dobry”[echo połajanek nauczycieli, rodziców i kolegów], co sprawia ukrytą formę paranoi i pospolitej depresji cywilizacyjnej, gdy mówi się sobie „zrobię to”, a gdzieś tam ledwo słyszalny podprogowy głosik „nie uda ci się” i tak wbudowana przez system zagłada mentalna niczym „trucizna” wykańcza większość ludzi nie rozumiejących tego procesu. Chyba nie muszę mówić, że jeśli ktoś widzi tylko „czubek swego nosa” i dba wyłącznie o pieniądze, potem o seks/alkohol/żarcie/hobby itd, ten na pewno nie zapewni sobie tego co potrzebuje na poziomie mistycznym, psychicznym, zdrowotnym i rodzinnym, bo po prostu zostawił te sprawy kompletnie zaniedbane, nie dostrzegając piętrzącego się zaburzenia wielopoziomowego. Uniwersytety/media/kler/politycy/korporacjonizm zrobił z ludzi podzielonych psychicznie, zagubionych, zdezorientowanych, głupich, zakłamanych, nieszczęśliwych, złych i kary godnych. Ich kara wynika z tego, że w głębszej psychice mają kod zbrodni który automatycznie czynią[rywalizacja o pozycję, pokonanie słabszych w walce o „koryto”{np popisanie się lepszym CV(podaniem pracowniczym w którym chwali się jaka szkoła i jakie stanowiska)}, współudział w wyzysku i innej krzywdzie ludzi/zwierząt/środowiska], a powierzchownie w myślach pozują na uczciwych, porządnych, cnotliwych obywateli, ludzi już „dojrzałych”, tak jak ich propaganda nauczyła, będąc zwykłymi hipokrytami i mentalnymi gówniarzami, którzy nie chcą brać odpowiedzialności za swoje czyny.

  • Grzegorz P

    Co proponuję na dziś?
    Znieść obowiązek szkolny, lub chociaż kary za to. I tak presja ekonomiczna zmusza ludzi do tresury szkolnej więc po co robić kabaret z tym przymusem. Szkoła i tak niewłaściwie uczy pisać i czytać i każdy kto chce używać komputera musi się nauczyć. Straszenie analfabetyzmem jest cyniczną zagrywką by trzymać brudne macki na wszystkich dzieciach. Są rodzice bardzo inteligentni którzy pragną wychować dziecko na geniusza jak została wychowana np Zsuzsa Polgár mistrzyni szachów. I dlaczego nie dać im tej możliwości, skoro to oni zapewniają byt dziecku i jego przyszłość? Jak wyliczono w jednym roku, 108 z 406 osób z rankingu najbogatszych ludzi z USA, czyli ponad 25% nie zdobyła wyższego wykształcenia w USA, co obala mit że szkolnictwo jest nieodzownym elementem bogactwa. Miliarder David Murdock szef „Dole Foods” skończył edukację na dziewiątej klasie i pracował na stacji benzynowej, potem był bezdomnym i po czasie rozpoczął prywatny biznes. Jeden z najbogatszych miliarderów Mark Zuckerberg z „Facebooka” i najbogatszy miliarder Bill Gates z Microsoftu nie ukończyli studiów na Harvardzie i w 1999 roku majątek Gatesa przekroczył wartość 100 miliardów$. Larry Ellison nieślubny syn 19-letniej wówczas matki, wychowywany przez jej ciotkę , studiował na chicagowskim uniwersytecie projektowanie komputerów, jednak zarzucił studia po jednym semestrze, potem został prezesem i właścicielem firmy „Oracle Corporation” zajmującej się oprogramowaniem komputerowym i jego majątek wyceniono na 51,5 miliarda$ w 2016 roku. Bez uniwersytetu Sheldon Adelson miał 26 miliardów$, a Michael Dell 20,6 miliarda$. Projektant mody Ralph Lauren rozpoczął studia na „City College” w Nowym Jorku, które wkrótce porzucił i po udanym biznesie dorobił się ok 5.9 miliarda$ w 2016 roku. Jack Dorsey z Twittera studiował na „Missouri University of Science and Technology” lecz zrezygnował i miał potem ok 2,5 miliarda$. Steve Jobs z Apple wolał uczyć się na własną rękę, przerywając naukę na studiach psychologicznych i filozoficznych już po pierwszym semestrze. Następnie bogacze bez uniwersytetu to Evan Williams, Biz Stone. Z Polski znany jest Zygmunt Solorz-Żak z wykształceniem średnim technicznym, potem był szefem telewizji „Polsat”, mając ok 12,5 miliarda zł. W USA ok 30% milionerów nie miało studiów. Poza pieniędzmi które niewiele znaczą , za wybitnych samouków uznaje się takie osoby jak prezydent USA Abraham Lincoln, Benjamin Franklin, Karl Marx, Julian Assange z Wikileaks, Jakob Böhme, Herbert Spencer, Gustave Eiffel, Jacque Fresco[twórca gospodarki opartej na zasobach i wynalazca], Leonardo da Vinci, Thomas Edison[wynalazca żarówki i innych fundamentalnych wynalazków], Ray Bradbury[jeden z najwybitniejszych współczesnych pisarzy amerykańskich] , Benjamin Kidd, Jorge Luis Borges, Hermann Hesse, José Saramago[laureat nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 1998 roku], Rabindranath Tagore [laureat nagrody Nobla z literatury w 1913 roku], pisarz Machado de Assis, artysta i poeta William Blake, poeta John Clare, Harlan Ellison, Maxim Gorky, Herman Melville, Ernest Hemingway, Louis L’Amour, J.A. Rogers, Ray Bradbury, Rudolph Dirks, Alan Moore, Johann Wolfgang von Goethe, Frida Kahlo, Jean Michel Basquiat, L. Ron Hubbard, Gert Verhulst, Claudio Arrau, bracia Wright, Arnold Schoenberg, Luis Bunuel, Orson Welles, Stanley Kubrick, John Huston, Woody Allen, Dario Argento, Quentin Tarantino, David Fincher, Steven Soderbergh, Christopher Nolan, Richard Linklater, Kevin Smith, Jim Jarmusch, Paul Thomas Anderson, Mikhail Krichman, David Bowie, Jimi Hendrix, Frank Zappa, Kurt Cobain, Noel Gallagher, raper Nasir Jones[znany jako Nas], Eminem , Mariah Carey, Beyonce, John Coltrane i miliony innych. Według niektórych danych nauczycieli było ok 700 000, a jeden rocznik uczniów to od 400 000 do 700 000. Prawników namnożyło się jak Chińczyków, a ludzie dzięki dostępowi do internetu stali się coraz bardziej samowystarczalni i kancelarie padały jedna za drugą . Inżynier który po studiach nic nie potrafił, długo nie popracował w firmach projektujących skomplikowane rzeczy[bezrobocie inżynierów narastało, gdy kończyły się wielkie projekty budowlane]. I generalnie pijak magister nic nie potrafiący stał się wręcz towarem niepożądanym przez wielu pracodawców, którzy przejrzeli na oczy po złych doświadczeniach z takimi cwaniakami chcącymi dostawać pieniądze w ramach tego że mają papier i raczą się pojawiać od czasu do czasu w pracy[na studia szły przeważnie osoby nie chcące nic robić, tylko się przemęczyć kilka lat na studiach, udając że się uczą , po czym gdy taki kombinator wyrobi sobie całymi swymi siłami „papier”, spoczywa na „laurach” chwalony przez rodzinę i znajomych, chcąc już tylko łatwej bez wysiłkowej chałtury za ogromne pieniądze, tak by móc realizować swoje podróże, wojaże i balangi, jeść i spać; o wiele częściej na studia idą ludzie którzy nie znaleźli pasji życiowej, nic nie potrafią i chcą to przykryć „papierkiem”, by jakoś wbić się na posadkę i pasożytować kosztem reszty społeczeństwa]. Lepiej zainwestować w człowieka po gimnazjum z pasją , który chce pracować i mieć efekty potrzebne na trudnym globalnym rynku. Całe oszustwo systemowe magisterki polegało na tym, że skoro do obstawienia jest kilka procent stanowisk, to polecanie wszystkim młodym by studiowali „bo to daje im szanse”, sprawiało że właśnie ich szanse malały, skoro zbyt wiele osób studiowało, próbując załapać się niczym zdziczałe hieny i sępy na te kilka procent możliwych stanowisk, w ramach okrutnej wojny bez skrupułów i etycznych zasad[gdy 100% chce wcisnąć się na chama w 10%, nie uda się to]. Tym co przegrali wojnę o „stołek”, mówiono, że złe kierunki studiów wybrali. Ów argument[złego wyboru] był kolejnym wprowadzaniem w błąd, majaczeniem, brakiem wyobraźni, groteską i bajdurzeniem, skoro nawet gdyby 100% studentów np 500 000 osób wybrało by „dobry kierunek” inżyniera po politechnice, a dla inżynierów jest ok 1000 stanowisk, to 499 000 ludzi było by i tak bez pracy[przesycenie rynku pracy]. Każdy kierunek studiów jest zły, bo jeśli „specjaliści” uznają że jest dobry i dający możliwość pracy w zawodzie, to pójdzie na ten kierunek jak najwięcej osób, którymi rynek pracy się przesyci i większość z nich mimo kierunku zalecanego przez „specjalistów” zostanie oszukana. Przypomina to sytuację w której kołderka w łóżku jest za krótka i „winny” jest ten, kto się nie załapie na okrycie nią .Polecanie komuś by wybrał kierunek tylko ze względu na hipotezę że może dzięki temu znaleźć pracę , kiedy ten ktoś nie ma w ogóle predyspozycji do tego zawodu, powodowało że np po studenckich mękach powstawał kiepski inżynier nie mający szans na rynku z powodu konkurencji[wygryzali go lepsi, mający większe predyspozycje do tego zawodu{równie dobrze osobie bez nogi, można radzić by próbował sił w skoku w dal, bo można osiągnąć sukces, a niewidomy powinien pójść na malarstwo, czy niesłyszący dostać się do orkiestry muzycznej}]. I tak, co by nie zrobił student [motywowany wygryzającą innych walką o „stołek”], będzie przegrany, bo cały system jest przegrany, jest „kastowy”, wydzielony tylko dla małej grupki i jeśli „koryto” jest dla 10% ludzi, a chętnych jest 90%, to musi dojść do oszukania 80% ludzi, którym potem wmawiać się będzie że są winni, bo nie ten kierunek studiów wybrali co trzeba, lub że jest kryzys gospodarczy i muszą zrozumieć sytuację . Jeśli ktoś liczy, że akurat jemu uda się wepchać do kasty, to tym samym jest egoistą bo zabierze miejsce w kaście innemu który się nie dostanie, jest to więc samolubne i złe[nazywane „wyścigiem szczurów”, poprzez niszczenie słabszych{jak w sporcie gdzie poza miejscami medalowymi, szara masa przegrywa, stając się ofiarami systemu rywalizacji(medaliści to krzywdziciele reszty)}]. Czyli jeśli już na starcie zło kieruje młodymi ludźmi[studentami chcącymi sobie wyrobić konkurencyjne „CV”], to nie ma tu wygranych, a każdy przegra, kasta najbardziej. Pchanie się do kasty to wzmacnianie pozycji kasty i powodowanie że kasta trwa, co oznacza współudział w skutkach działań kasty. Potworem jest ten kto przedłuża istnienie kasty. Magisterka lub walka o nią to akceptacja kasty, a więc akceptacja uwalenia 90% ludzi. Konsekwencje są proste, kasta wyzyskuje 90% ludzi nie wpuszczonych do kasty i tylko kamuflaż propagandowy może sprawić że ktoś nie dostrzega tego szalbierstwa. Poza rewolucją nic się nie da wykombinować i niejednokrotnie lepiej wyszli ci, którzy poza uniwersytetem wyrobili sobie zawód i znaleźli dzięki temu jakąkolwiek pracę. Nie trzeba mieć studiów by dobrze zarabiać i ok 50% ludzi z kasty nie ma studiów, lub nic one im nie dały. Bez studiów dobrze zarabiają sportowcy [Robert Kubica 350 000 zł miesięcznie], muzycy[Beyonce 210 milionów zł rocznie] ,dj [Tiesto 20 000 euro za występ], aktorzy, prezenterzy telewizyjni i radiowi, graficy komputerowi, informatycy[4500zł miesięcznie], handlarze[np samochodów używanych], budowlańcy[najlepsi 15 000 zł na miesiąc], bankowcy[3800zł miesięcznie], spawacze[5000 zł miesięcznie {w Norwegii 30 000 zł miesięcznie}], operatorzy produkcji, robotnicy na platformie wiertniczej, górnicy[4000zł], stewardessy[7000zł miesięcznie], magazynierzy, politycy[poseł ponad 10 000 zł miesięcznie, prezydent Wrocławia 15 000zł miesięcznie, Warszawy 20 000zł miesięcznie], agenci ubezpieczeniowi[5000zł miesięcznie], kafelkarze[5000zł miesięcznie], elektrycy[4000zł miesięcznie], elektromonterzy w górnictwie [8000zł miesięcznie], operatorzy wózka widłowego, kontrolerzy lotów[20 000 zł miesięcznie], celnicy, brygadziści, przedstawiciele medyczni, najlepsi kierowcy, kucharze[3 000 zł miesięcznie], kierownicy zmiany produkcyjnej, asystentki managera, mechanicy pojazdów samochodowych[5000zł miesięcznie], lakiernicy samochodowi, ślusarze, własna działalność gospodarcza.

  • Grzegorz P

    W takich branżach jak media, marketing i reklama, studia nie są wymagane. W najnowszym raporcie „Brief Index” ukazało się badanie, które wyłoniło najbardziej cenione cechy przy poszukiwaniu pracowników w branży[media, marketing i reklama]. Na pierwszym miejscu znalazło się kreatywne myślenie, na które wskazało aż 64% ekspertów. Drugą najbardziej poszukiwaną cechą potencjalnego kandydata jest doświadczenie, które liczy się dla 40% znawców branży. Na dalszych miejscach w rankingu uplasowały się takie cechy pracownika jak spryt, wysokie standardy etyczne, czy zdolność do bycia liderem. Tylko 1% ekspertów przyznało, że wykształcenie kandydata ma dla nich jakiekolwiek znacznie[dla 99% żadne, bo doświadczenia z „drewnianymi” magistrami skutecznie ich odepchnęły od wytresowanych „krasnali”]. Trudno było oczekiwać od pracodawcy, aby zatrudniał kogoś tylko dlatego, że ma „papier”[w wieku produkcyjnym, jeden na trzech Polaków był magistrem]. W Polsce zawody wymagające magisterki [profesor uniwersytetu, inżynier, lekarz, nauczyciel, sędzia], były traktowane jako coś najlepszego. Jednakże i to się zmieniło i zawody „inteligenckie” znacząco straciły prestiż społeczny na rzecz zawodów przedsiębiorczych i wymagających praktycznych kwalifikacji zawodowych. W 2013 roku w pierwszej piątce zawodów darzonych największym szacunkiem tylko jeden wymagał wyższego wykształcenia [profesor uniwersytetu], w porównaniu z dwoma w 2008 roku i czterema w 1999 roku. Po 1989 roku 90% Polaków cierpiało na syndrom urojenia, zwany „snem o korycie przez magisterkę” i na skutek tej choroby społecznej wyprodukowano ok 30% magistrów wśród ludzi wieku produkcyjnego, a miejsc wolnych na wysoko płatnych stanowiskach jest 0%, bo w sumie jest 5%, ale 2% jest zajęte przez nie magistrów[aktorów, dziennikarzy, muzyków, informatyków, handlarzy, prywaciarzy i ich rodziny itd] a 3% jest obsadzone przez magistrów wciśniętych od jakiegoś czasu i nie puszczających stołków, co oznacza dla ok 80% magistrów jest bieda, w tym dla 30% bezrobocie, a dla 50% prace na porównywalnym poziomie płacowym jak mają nie magistry. 25 lat potrzebowali Polacy, by rozgryźć, że awans przez magisterkę jest systemowym oszustwem[dla wielu i 25 lat to za mało]. Mimo iż mafia magisterska w sejmie utrzymywała monopole zawodowe, to czasem wprowadzało się pewne deregulacje i np bibliotekarz nie musiał jak wcześniej mieć studiów, podobnie jak pośrednik w handlu nieruchomościami, a uprawnienia budowlane zostały udostępnione bez ograniczeń osobom w wykształceniem niepełnym[w zakresie wykonawstwa{wcześniej wymagane studia wyższe}], a osoby ze średnim wykształceniem technicznym miały możliwość uzyskania uprawnień do kierowania robotami budowlanymi w ograniczonym zakresie[w 2015 roku deregulacja objęła 247 zawodów, 70 z nich przestało być regulowanych, zaś do pozostałych ułatwiono dostęp; wcześniej Polska była w czołówce europejskich krajów pod względem liczby zawodów regulowanych{ok 380 zawodów}]. To kręgi uniwersyteckie nachalnie promowały uniwersytety w telewizji i Internecie, jako przepustkę do udanego życia, podając sfałszowane czy manipulowane statystki bezrobocia i zarobków magistrów w Polsce, robiąc to dlatego, że oni dostawali pieniądze „od łepka” i im więcej studentów, tym więcej pieniędzy dla nich z budżetu państwa[zbierały się różne rady rektorów i uniwersytetów i knuły jak się ustawić kosztem innych, a potem ludzie wprowadzali ustawy uniemożliwiające pracę nie magistrom w różnych zawodach ; w 2013 roku tylko 34 na 460 posłów w sejmie polskim posiadało wykształcenie średnie, 426 posłów posiadało wykształcenie wyższe, co oznacza że dbający o swoje interesy posłowie magistrzy mimo wszystko chronili monopole magisterskie{ustawa deregulacyjna zawodów, usuwająca czasem konieczność studiów, dotyczyła tylko niewielkiej liczby zawodów}]. Podtrzymywanie przez lobbystów uniwersyteckich iluzji o samoistnej wartości ukończenia studiów utopiło mnóstwo pieniędzy i wyhodowało społeczeństwo „chomików” , „pasożytów”, „cwaniaków”, którzy nic nie potrafią a i gorzej, umieją tylko deficyt robić[po zawodówce mieli by przynajmniej fach i pracę , a tu jedynie kombinować, kraść, pić i ćpać się nauczyli po 5 latach balangi i orgii seksualnych w akademikach i na stancjach]. Ludzie po skończeniu uniwersytetu, ulegali powierzchownej iluzji, że są ludźmi wykształconymi i na skutek swych urojeń i braku perspektyw ekonomicznych[bezrobocie/praca za grosze/awans dla nielicznych], wpadali w pułapkę depresji, stając się poważnie chorymi na umyśle ludźmi. Lektorzy i profesorki obrócili uniwersytety w swoje „prywatne folwarki”, jako źródło ogromnych dochodów. Obłuda Polaków polegała na tym, że wpychanie się na stołki poprzez magisterkę uważali oni za czysty i szlachetny czyn, ale np wpychanie się na stołki z polityczno partyjnego nadania poprzez wstąpienie do jakieś dominującej partii politycznej już traktowali podejrzliwie czy czasem negatywnie[jedno i drugie to szwindel i stołki]. A stołki w Polsce uzyskiwało się tak samo poprzez magisterkę , jak poprzez wejście w brudną politykę czy posiłkując się religią , jako kukiełki vatykanu[czyli katolik magister należący do partii miał szanse dochrapać się na stołek]. Swoje wpływy miały też przestępcze gangi[znane choć nie największe to Pruszków ,Wołomin itd], które nie dość że ustawiały magistrów po kątach, to mogły wymuszać wstawianie swoich figurantów na różne „stołki”. Więc czasem „papierek” nic nie znaczył, gdy gang, kościół czy partia polityczna chciała kogoś wcisnąć na jakiś stołek, np Krzysztof Wyszkowski dostał pracę w Instytucie Pamięci Narodowej, mimo ukończenia zaledwie szkoły podstawowej[specjalnie dla niego zmieniono ustawy państwowe]. Sztywny kujonek mógł wykuć nawet 3 fakultety, przejść 100 szkoleń i wyfruwał ze stołka, bo polityczne nadanie było ważniejsze[choć oczywiście partia zatrudniała swoich magistrów/profesorków]. Co 4 lata stołki były poważnie wymieniane, jeśli inna partia przejmowała władzę i stare kukiełki wylatywały[więc wiara w ciepłe dożywotnie posadki w „korycie” po studiach to kolejny ludowy mit]. W Polsce ok 20% gospodarki było w 2017 roku państwowe[w tym 409 spółek kontrolowanych przez ministra skarbu państwa], więc polityczne stołki były dość liczne i walka o nie jest zażarta[prezes jastrzębskiej spółki węglowej zarabiał 1,5 miliona zł rocznie{przy stratach dla spółki miliardów zł}, a górnicy 30 000 zł rocznie{niekompetentni prezesi z politycznego nadania zarabiali kilka milionów zł rocznie}].Polakom wpajano: „ucz się i pracuj, a dojdziesz do celu, bo tym sposobem doszło już wielu” i jeśli się będzie studiować to można awansować społecznie, a inaczej jest się skazanym z powodu własnej głupoty i lenistwa na ciężki los, słusznie przeznaczony dla ludzi bez „edukacji akademickiej”. Filmy, bajki i programy telewizyjne od dziesięcioleci wbudowywały manipulacyjnie[podprogowo] w umysły ludzi przeświadczenie, że magister/profesor to człowiek sukcesu, bogaty, mądry, przyzwoity, dobry i wspaniały. Przedszkola i szkoły powtarzały w swoim interesie „legendę” o życiu magistra/profesora[podbijały prestiż i żądania zarobkowe swego towarzystwa]. Internet i kler katolicki to powielał. I tak właściwie jedynym sposobem na udane życie miały być studia i po nich dobrze płatna praca. Niczym małe mróweczki Polacy wierzyli że każdy kto będzie ciężko pracował i „się uczył”, osiągnie życie na wyższym standardzie. Jak wytrwale kopiące kanały kreciki, Polacy poddani zaleceniom władzy, starali się skończyć studia, bo wtedy perspektywy życiowe miały być świetlane. Rodzice oszczędzali i głodzili się , by posłać swoje pociechy na uniwersytety. W sumie 90% Polaków chciało, a 50% wysyłało dzieci na studia, by jak wierzono, miały lepiej w życiu. Uniwersytet równał się karierze, a kariera i pieniądze były w istocie dla nich treścią i celem życia[mawiali: „masz pieniądze jesteś kimś, nie masz pieniędzy jesteś śmieć”]. Ta wiara/religia szkolna znana jest już od starożytnego Sumeru[2050 rok pne{przed naszą erą }], gdy każdy kto zostawał po szkole urzędnikiem/skrybą pracującym w systemie administracyjno biurokratycznym nie musiał ciężko tyrać, tylko „miał wygodne życie”. „Wygodne” z pozoru, opisywane tak przez propagandę państwową ,gdy sami urzędnicy tworzyli legendę o swym sukcesie[robili dobrą minę do złej gry, przypominając rybę która zjadła robaka z haczykiem przyczepionym do wędki], by ukryć że faktycznie byli większymi frajerami od pracowników fizycznych. Byli „pieskami” i kukłami władz jako kontrolerzy ludu, szpiedzy/donosiciele i ściągacze podatków, spisujący pismem klinowym kto ile zapłacił[srebrem i dobrami materialnymi], ile pracy wykonał na rzecz panujących i co robił, czy nie spiskował itd[skrybowie byli figurantami i kanaliami{wspólnikami zła}, krzywdzącymi całe społeczeństwo i zbierającymi tą krzywdę wracającą jak ciężki bumerang uderzający z dużą mocą prosto w łeb rzucającego]. Z psychologicznego punktu widzenia była to ohydna robota, na tyle koszmarna że wywołująca „urzędniczą” chorobę psychiczną , a to jest gorsze od pracy fizycznej. Do tego dochodziły aspekty zdrowotne, bo siedzenie w pomieszczeniach zamkniętych, brak ruchu i powietrza, powodowały rozliczne dolegliwości chorobowe, bóle i kłopoty z kręgosłupem, a układ nerwowy był atakowany przez stres psychiczny, co osłabiało układ odpornościowy, no i względny majątek dawał możliwość nadużywania alkoholu i innych narkotyków[co szkodziło wątrobie i zdrowiu], obżerano się też nadmiernie, tyjąc i żyjąc w aspekcie fizycznym gorzej od pracownika fizycznego. Podstawą życia jest najgłębsza sfera życiowa człowieka, czyli mistyka, potem psychika i gdy ją się „zawirusuje”, na nic pieniądze[to jak by mieć najdroższy komputer z chłodzeniem wodnym itd, ale z wirusem który uniemożliwia pracę na nim{wtedy lepiej pracować na tanim ale nie uszkodzonym laptopie}]. A urzędasy-sługusy zbrodniczej władzy oszukującej, wyzyskującej, okradającej 95% społeczeństwa, nie mogły liczyć na wewnętrzny spokój.

  • Grzegorz P

    Jeszcze raz odniosę się do Alicji Cz: „A to? To jakiś dziwny strumień świadomości, w którego nurcie zginęło logiczne myślenie i zdrowy rozsądek.” W sumie to ja się z nią zgadzam, jako miłośnik fizyki kwantowej, która jest poza ludzkim logicznym myśleniem i zdrowym rozsądkiem[2+2=3 lub 5]. Wchodząc w nurt energii kwantowej człowiek to „jakiś dziwny strumień świadomości kwantowej, w którego nurcie zginęło logiczne myślenie i zdrowy rozsądek.” Alicja ma rozsądek, tylko do czego on ją prowadzi, jeśli nie do „wrzucania na wsteczny”, stając przeciwko 30% dzieci maltretowanych w szkołach. Uciekajmy od takiego rozsądku. Rozsądkiem jest solidarność ludzi bez magisterki by nie zatrudniali magistrów, tylko dawali pracę ludziom bez szkoły, pasjonatom, ludziom kreatywnym. Jest nas więcej i jeśli zastosujmy tą zasadę[praca jest…ale nie dla magistra] to wygramy szybko. A oni niech się klepią po tych urzędach, skoro tam robota jest fatalna i często krzywdząca społeczeństwo, które może coraz bardziej być wściekłe. Musimy zrobić wszystko by zmienić prawa, odnośnie monopoli magisterskich i wybierać tylko tych polityków którzy nam zagwarantują deregulacje anty magisterskie. Propagandyści uniwersyteccy twierdzili że dyplom ukończenia studiów dawał pracodawcy poświadczenie, że dana osoba jest kompetentna w swym zawodzie, przechodząc niejako specjalistyczną kontrolę egzaminacyjną , prowadzoną przez specjalnie do tego oddelegowane osoby, latami egzaminujące studentów i dające dyplom nie za ładne oczy, ale ciężką pracę i w związku z tym, dyplom daje już jakąś gwarancję że zatrudniana osoba ma konkretną wiedzę i jest sumienna oraz pracowita, skoro przeszła trudne studia magisterskie. Praktyka potwierdza jednak, że magister miał jedynie kwalifikacje „papierowe” i stawał się najczęściej „papierowym” pracownikiem bez efektów, a dodatkowo bardzo łatwym do korupcji ze względu na nienasyconą chciwość do pieniądza, rozbudzoną przez szkoły[uczące tylko liczyć…pieniądze i stawiać wysokie wymagania płacowe za to „że się tyle męczyło na studiach”]. Tak dużo afer pojawiło się wokół systemu opierającego się na świstaniu „papierkami” przez oczami pracodawców, że nie starczyło by miliona stron by opisać to w skrócie. Na skutek systemu weryfikacji „papierkowej”, student poświęcał całą swoją energię życiową nie na wyrobienie sobie konkretnych umiejętności, wiedzy czy kompetencji, ale właśnie jedynie na wyrobienie sobie „papieru” na uniwersytecie i efekt bywał najczęściej odwrotny od deklarowanego przez lobbystów[że dyplom potwierdza umiejętności magistra{co dobrze pokazuje rzekoma umiejętność języka angielskiego u Koreańczyków, skoro w testach papierowych wypadali najlepiej na świecie i … umieli ledwo dukać po angielsku}]. Ludzie zamiast się latami uczyć jak pracować, tresowali się „regułkowo” pod testy i egzaminy, by robić z siebie pajaca i kukłę przed profesorkami i wyrobić sobie wymarzony „papier”[nie wliczając masy tych, którzy dyplom sobie kupili za łapówkę , czy za seks z egzaminatorem]. Miliardy zł zostało przejedzone przez „papierkowych” magistrów-urzędników państwowych, którzy siedzieli na stołkach za wysokie pensje i udawali że pracują . System „papieru” tak się skompromitował, że powoływanie się na niego w czasach dostępu do internetu jest śmieszne. Jakieś 50% afer w Polsce wynikało z zaufania w uczciwość i kwalifikacje magistrów[np gdańskich prokuratorów „pilnujących” afery Amber Gold]. Umiejętności mogą potwierdzić tylko praktyczne efekty w pracy i doświadczenie, a to wyrabia się jedynie poprzez samokształcenie i dopiero praktyka pokazuje ile kto jest wart, a nie świstek „papieru” wyrobiony z sztucznej szkółce[on raczej poświadcza że osoba go posiadająca nie jest kreatywna, jest obłudna, chciwa i mająca tendencję do lenistwa, oraz nic nie potrafi, a więc tylko dzięki „papierowi” może dostać łatwą fuchę i nic nie robić]. O braku praktycznej wiedzy i umiejętności magistrów świadczy fakt zażartej walki środowiska uniwersyteckiego o „monopole magisterskie”[zastrzeżenie wielu zawodów tylko dla ludzi po studiach]. Boją się że gdyby nie było prawnych rozwiązań, zakazujących pracę nie magistrom w wielu zawodach, to zostaliby wygryzieni jako mało kreatywni, niekompetentni i leniwi[tak się stało w branżach medialnych, komputerowych, usługowych i innych]. Gdyby sam rynek decydował o tym, czy na danym stanowisku pracuje magister czy nie magister, to znowu powiększyła by się pula bezrobotnych magistrów z dwoma lewymi rączkami, mogącymi liczyć na pracę jedynie dzięki sztucznym prawom państwa nad opiekuńczego dla dla magistrów, którzy choć są beznadziejni, to jednak lojalni są wobec państwa, które zapewnia im posadki i w związku z tym spolegliwe magistry nie będą „podcinać gałęzi na której wspólnie siedzą”, broniąc zbrodniczego systemu do końca, bez skrupułów czy wyrzutów sumienia, topiąc w alkoholu i hałasie rozterki czy porażki. Dopóki ludzkość nie zrzuci z piedestału swego bożka, jakim są uniwersytety i nie stworzy nowoczesnej edukacji dla wszystkich ludzi[zamiast szkółek tylko dla bogaczy i kujonów], nic się nie zmieni[bogowie greccy z Olimpu i vatykan zostali odrzuceni, czas na następnych idoli, pokonując w sobie despotyzm przyzwyczajeń w tym „religię uniwersytecką”]. Po usunięciu szkół, w mentalności ludzi powinna się utrwalić myśl, że i ten kto nie jest żadnym uczonym, badaczem, ekspertem, ma mieć możliwość prowadzić szczęśliwe życie i jak puzzle zarówno intelektualiści, ludzie czynu fizycznego, matki, artyści, powinni znaleźć dogodne miejsce w społeczeństwie bez dyskryminacji kogokolwiek, tworząc zadowoloną „kolorową” wspólnotę , w której nie będzie pogardy dla żadnej pożytecznej pracy, np ktoś kto pracuje przy utylizacji śmieci, czy sprząta, powinien być z tego dumny, podziwiany przez całe społeczeństwo jako ważny i potrzebny i wynagrodzony dobrobytem. Tylko kreatywne społeczeństwo może pozbyć się nietolerancji, dyskryminacji rasowej, etnicznej, wyznaniowej czy innej. Tylko społeczeństwo samo wykształcone, stawiające na etykę i symbiozę , może doprowadzić do ogólnego dobrobytu, poprzez rozwój technologiczny i nowoczesną organizację społeczną . Tylko społeczeństwo które potrafi odważnie i bezwzględnie usunąć stare struktury społeczne niszczące harmonię[obecne elity, polityków, korporacje, wraz z klerem, szkolnictwem i mediami], może stać się kreatywne i samo wykształcone. Do dzieła młodzi!!! Czas w końcu zrobić porządek. Napiszę czym jest dla mnie pojęcie tłumu. Ja dzielę ludzi na 15% dobrych i 85% złych, bo np latami analizowałem obozy koncentracyjne i patologie ludzkie i taka jest moja sucha ocena[wiem że wielu tego nie zrozumie, bo to wymaga wglądu w psyche człowieka w „pustce”]. Moje dowody są dość mocne .W Oświęcimiu 85% ludzi zamieniało się w bestie mordujące drugiego za kawałek chleba, a dziś dla kariery jeden drugiego wygryza i sprzedałby za 5 zł. Właśnie sytuacje ekstremalne są najlepsze na test głębi ludzkiej , bo maseczka opada i wychodzi z człowieka kim jest, jak niektórzy w obozach koncentracyjnych byli bohaterami[np katolik Witold Pilecki]. Eksperyment Milgrama potwierdził że i współcześni ludzie przy sprzyjających warunkach zamienią się w bestie za pieniądze, choć nie wszyscy. „Tłum” to dla mnie masa ludzi, którzy prześladują mniejszości, np wegan, niepełnosprawnych, Żydów, czarnoskórych, gejów, ludzi innego wyznania i innych[mam w oczach tłumy niszczące ośrodki dla narkomanów, palące „Monary”, lub udające że nie są antysemitami a niszcząc tych którzy pokazywali sprawę w Jedwabne, czy całe wioski prześladowały kogoś tylko za to, że wstępował do jakiejś mniejszości wyznaniowej, czy został weganem , albo cała szkoła się odwracała od kogoś o kim się dowiedziała że jest gejem, a na wycieczkach szkolnych ktoś kto odstawał od grupy był bezlitośnie atakowany- to jest mój tłum i nic więcej{ktoś nie musi być intelektualistą ,to nie ma znaczenia ,ma inne dary i jest wartościowy, nie jest tłumem}]. Tłum jest arogancki i niszczy to co dobre[np reformy szkolne] i dlatego mówi się by „wyjść z tłumu”, nie jako „pyszałek stawiający się butnie ponad innych”, ale dlatego by zachować pokorę i tolerancję[to co robimy i mamy, jest łaską a nie własną zasługą ,czyli nie wbija w pychę gdy czynimy lepiej od ogółu] . Tłum szalał za Hitlerem, Stalinem i innymi i stąd się wzięło negatywne pojęcie „plebsu”. Ktoś kto tak nie robi, jest lepszy, co nie znaczy że się wywyższa nad innych. Zdaję sobie sprawę że to niepoprawnie tak pisać w Internecie który jest dla reklamy i sprzedaży, a który sprzedawca czy polityk powie o masach że „są plebsem”? -obrażą się , nic nie kupią i nie wybiorą do sejmu[plebs jest plebsem sam przez swe czyny i bez nich przestaje nim być]. Do plebsu należy też „arystokracja”, która jest obleśna i nawet gorsza od zwykłych ludzi. „Węże, plemię żmijowe”- taki krzyk to walka o poprawę , a nie „mowa nienawiści”. Obraz mitycznego Jesusa obijanego i powieszonego na słupie przez tłum i żołnierzy, też do mnie przemawia. Ale ok , sprzedawcą nie jestem ani politykiem i sobie tak myślę i nikogo nie męczę, to mnie chyba za to nie zamkną . Czasem napominanie i „karcenie” może być odbieranie nie jako zachęta do poprawy, ale jako niszczenie i rozumiem tak myślących, bo oni doświadczyli przemocy i mają silne urazy. Czyli gdy „marudzimy” i „snujemy czarne wizje”, to czasem po to, by usuwać wady i w ramach samokrytyki stawać się lepszymi. Uważam że i 85% złych w odpowiednich warunkach może stać się kontrolowane i tworzyć społeczeństwo symbiozy. Szczególnie gdy 15% ludzi dobrych się zjednoczy i zawalczy o zmiany na lepsze.

  • Grzegorz P

    Podam przykład kujona modelu pruskiego który „przysłużył” się światu ,choć oczywiście nie każdy kujon jest zły.Cytuję Wikipedię : „Heinrich Himmler urodził się i wychował w katolickiej rodzinie mieszczańskiej. Był drugim z trzech synów (starszym bratem Heinricha był Gebhard junior, młodszym – Ernsti, zwany „Mizzim”). Jego ojciec, Joseph Gebhard Himmler senior, był nauczycielem o konserwatywnych poglądach. Matką była Anna Maria Himmler, z domu Heyder. Himmler otrzymał wykształcenie podstawowe w szkole katedralnej w Monachium. Po ukończeniu dziesięciu lat rozpoczął naukę w Królewskim Gimnazjum Wilhelma, gdzie był najlepszy w klasie niemal ze wszystkich przedmiotów. Ojciec Himmlera otrzymał stanowisko zastępcy dyrektora gimnazjum w Landshut i w 1913 rodzina przeniosła się tam. (…)Ukończył podchorążówkę, szkolił się w Regensburgu, Freisingu i Bayreuth. Chciał wziąć udział w „świętych zmaganiach”, „sprawiedliwej walce” narodu niemieckiego. Jego wczesne pamiętniki ukazywały pobożnego chłopca, który regularnie uczęszczał do kościoła. Ponadto był ministrantem. W swoim pamiętniku zapisał: „Zawsze będę kochał Boga i dochowam wierności Kościołowi”(…)Również ze względu na stan zdrowia zrezygnował z kariery wojskowej na rzecz studiów rolniczych, na Uniwersytecie Technicznym w Monachium, które rozpoczął 19 października 1919. W grudniu 1919 wstąpił do katolickiej Bawarskiej Partii Ludowej. (…)Studiował rolnictwo, gdyż chciał w przyszłości przykładnie żyć z żoną, Niemką, jako zarządca któregoś z majątków ziemskich(…) Po ukończeniu studiów 5 sierpnia 1922 szybko, jeszcze w sierpniu znalazł zatrudnienie jako konsultant w fabryce nawozów Stickstoff-Land w Schleissheim, gdzie pracował rok sprzedając nawozy. Następnie wrócił do Monachium.
    Przez cały okres studiów utrzymywał kontakty ze środowiskami wojskowymi i paramilitarnymi oraz był członkiem takich grup, gdzie dosłużył się stopnia chorążego, w końcu 1921. W grupie Reichsflagge przeszedł dalsze szkolenie wojskowe. W trakcie studiów zaangażował się w politykę po stronie nazistów. Wstąpił do Niemieckiej Partii Robotników, następnie do Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników (NSDAP) w sierpniu 1923, jako członek nr 41 404(…)1 października 1939 nastąpiło ostateczne scalenie SS i policji, co skutkowało utworzeniem Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA), na czele którego stanął Himmler. Stworzył aparat terroru, który niemal całkowicie stłumił opozycję antyhitlerowską w Niemczech, a następnie brutalnie zwalczał opór wobec niemieckiej okupacji w podbitych krajach Europy. Głównym zadaniem Himmlera było eliminowanie wszelkiego oporu wobec Hitlera. Himmler wymyślał rzekome zamachy na Hitlera, aby umacniać swą pozycję jako człowieka chroniącego Hitlera. Te informacje pogłębiały paranoję Hitlera. Hitler, jako kanclerz Rzeszy miał prawo do ochrony policyjnej, jednak ufał tylko elitarnym oddziałom SS. Himmler dbał o wizerunek najwierniejszego żołnierza Hitlera, co manifestował na każdym kroku i przy każdej okazji. Była to jednak tylko poza, odtwarzana dla otoczenia. Tak naprawdę czekał na okazję, by zająć miejsce führera, nawet jeśli warunkiem zawarcia pokoju z Zachodem byłoby usunięcie Hitlera. Zawsze wpadał w panikę, gdy był wzywany do Hitlera. Oczekiwał spotkań z führerem w stanie straszliwego lęku. Każde spotkanie z Hitlerem, gdy byli tylko we dwóch stanowiło dla niego całkowicie wyczerpującą próbę nerwów. Gdy zjawiał się u Hitlera, był jego pokornym podwładnym. Odmienne poglądy Himmlera führer po prostu lekceważąco ignorował. Co więcej, używając obraźliwych słów wielokrotnie karcił swego „wiernego Heinricha”. Nie jest znana żadna choćby średniej wagi sprawa, którą udałoby się przeforsować Himmlerowi(…)Himmler chciał przejąć od Göringa Forschungsamt (urząd zajmujący się cenzurowaniem korespondencji w Niemczech) lub przynajmniej uzyskać wgląd w jego odkrycia. Podczas II wojny światowej realizował działania zmierzające do eksterminacji ludności żydowskiej, cygańskiej oraz słowiańskiej na podbitych terenach. Był twórcą obozów koncentracyjnych i obozów zagłady oraz eksploatacji niewolniczej obywateli państw okupowanych. Łącznie utworzył w Europie sieć ponad dwudziestu głównych obozów koncentracyjnych i obozów zagłady oraz ponad 1200 ich filii. Na początku wojny w sześciu dużych obozach koncentracyjnych Rzeszy więziono około 21 000 osób, a w 1940 roku w obozach było już 800 000 uwięzionych.(…) Himmler utworzył dekretem z 12 grudnia 1940 „rejestr rasowy”. Prawdopodobnie w połowie 1941 rozpoczął prace nad germanizacyjnym Generalnym Planem Wschodnim (Generalplan Ost), przewidującym wysiedlenie ludności z terenu zdobytych ziem Polski i ZSRR na Syberię, a także zamordowanie części z nich. W ich miejsce mieli osiedlić się osadnicy z Niemiec, którym służyliby pozostawieni tubylcy: „Czy inne ludy żyją w dobrobycie, czy też zdychają z głodu – to interesuje mnie wyłącznie o tyle, o ile potrzebujemy ich jako niewolników dla dobra naszej kultury” […] „U Rosjan znaczenie ma tylko ich masa i ta masa musi po prostu zostać rozdeptana, wyrżnięta, zaszlachtowana”. W styczniu 1942 wydał Głównemu Urzędowi Gospodarki i Administracji Rzeszy polecenie wsparcia koncernów zbrojeniowych pracą więźniów. W tym samym roku zezwolił na prowadzenie w obozach koncentracyjnych szeregu doświadczeń medycznych na ludziach. Specyficzna moralność Himmlera zezwalała na dokonywanie morderstw, a nie dopuszczała kradzieży majątku skonfiskowanego Żydom: „Nie mamy jednak prawa bogacić się na nich, przywłaszczając sobie choćby jedno futro, jeden zegarek, jedną markę, jednego papierosa lub cokolwiek innego”. Zapowiedział zastosowanie w razie potrzeby drakońskich kar(…) 11 czerwca 1943 Himmler wydał rozkaz zlikwidowania wszystkich gett żydowskich na obszarze Polski, a 21 czerwca także na okupowanych obszarach Rosji. W swoich „myślach o traktowaniu obcoplemiennych na wschodzie” pisał: „W ciągu niewielu lat – wyobrażam sobie, w ciągu 4 do 5 lat – np. pojęcie Kaszubów musi się stać nieznane, ponieważ wówczas kaszubskiego ludu już nie będzie (odnosi się to szczególnie do Prus Zachodnich)”. 4 i 6 października 1943 w Poznaniu, na konferencji dowództwa SS, Himmler wygłosił przemówienia, tzw. Posener Reden, których motywem przewodnim była eksterminacja Żydów.(…) Himmler często podróżował po Rzeszy i wpajał podwładnym te same wartości, które wykształcił w sobie: „Mamy przed sobą tylko jedno zadanie: trwać i bezlitośnie prowadzić naszą walkę o czystość rasy. Na świecie mogą nas nazywać, jak chcą, najważniejsze jest to, abyśmy byli zawsze oddziałem wiernym narodowi germańskiemu i führerowi, posłusznym, silnym i niezwyciężonym, drużyną ochronną Rzeszy germańskiej”(…)Po powstaniu warszawskim (sierpień-październik 1944) [Himler]wydał rozkaz zburzenia Warszawy. W październiku 1944 Hitler formalnie zainaugurował Volkssturm – formację o charakterze pospolitego ruszenia, którego organizację, szkolenie i wyposażenie powierzył formalnie Himmlerowi(…)Na początku 1945 Himmler skontaktował się z zachodnimi aliantami, w celu rozpoczęcia negocjacji pokojowych. W lutym, a następnie w kwietniu 1945 spotykał się z Folke Bernadotte, szwedzkim hrabią, który chciał ratować więźniów obozów koncentracyjnych. Te na ogół potajemne negocjacje uświadomiły Himmlerowi, że będzie mógł odegrać kluczową rolę jako zbawca Niemiec, a przy okazji uratować swoją skórę. Jednocześnie wahał się z podjęciem zdecydowanych decyzji, obawiając się kary w razie ujawnienia Hitlerowi jego podwójnej gry. Bał się również drugiej strony i domagał się zapewnienia, że alianci podejmą z nim negocjacje. Chciał przekazać propozycję wstrzymania działań wojennych na okres potrzebny do pozbawienia Hitlera władzy. Po załamaniu się frontu wschodniego uciekł przed odpowiedzialnością; oficjalnie Himmler był chory i udał się do szpitala, by leczyć katar. Nie był w stanie zapanować nad sytuacją na polu walki i schronił się w szpitalu SS kierowanym przez przyjaciela. Ostatnia kwatera Himmlera mieściła się w Hohenlychen, w sanatorium dr Gebhardta, gdzie został odwołany ze stanowiska dowódcy grupy armii. Generał Heinz Guderian wielokrotnie, bezskutecznie domagał się odebrania dowództwa Himmlerowi, w końcu pojechał do sanatorium i bez sprzeciwu ze strony Himmlera odebrał mu stanowisko. Himmler całe dni spędzał w stanie głębokiej depresji, w towarzystwie swojej kochanki Jadwigi Potthast i dwójki ich dzieci. Wiedział, że wszystko już się kończy.Nie wygrał długiej walki z Hitlerem o władzę i pozostała mu już tylko ucieczka. Nie miał już argumentów jak dwa lata temu, gdy jego wojska liczyły prawie milion świetnych żołnierzy, którzy terroryzowali połowę Europy, a w zarządzanych przez niego obozach, gettach i więzieniach przetrzymywano prawie 3 miliony ludzi, będących jego zakładnikami. Dodatkowo policja i tajne służby pod jego kierownictwem kontrolowały sytuację w Niemczech. 27 kwietnia 1945 alianci definitywnie odrzucili możliwość przystąpienia z Himmlerem do separatystycznych negocjacji pokojowych(…) W nocy 20 na 21 kwietnia 1945 Himmler spotkał się w Berlinie z wysłannikiem Światowego Kongresu Żydów. Chciał pertraktować; proponował wstrzymanie mordu w obozach, w zamian za pokój na Zachodzie. Proponował, aby wreszcie zakopać topór wojenny między Żydami a nazistami. Zgodził się, aby białe autobusy ze Szwecji zaczęły wywozić więźniów z Niemiec. Po raz ostatni spotkał się z Hitlerem 20 kwietnia 1945 w Kancelarii Rzeszy, z okazji pięćdziesiątych szóstych urodzin führera. Jeszcze tego samego dnia Himmler opuścił Berlin, do którego zbliżyły się już wojska radzieckie i wyjechał do Szlezwika-Holsztyna na północy Niemiec. Adolf Hitler w podpisanym 29 kwietnia 1945 testamencie politycznym pozbawił Himmlera członkostwa NSDAP i pozbawił wszystkich stanowisk, za podjęcie próby nawiązania kontaktów z zachodnimi aliantami za pośrednictwem Czerwonego Krzyża, o czym dowiedział się wieczorem dzień wcześniej (28 kwietnia) z publicznego radia. Informację nadało w języku niemieckim radio BBC. Zdradzony przez „najwierniejszego z wiernych”, Hitler dodatkowo wydał rozkaz aresztowania byłego Reichsführera. Tego samego dnia nowym Reichsführerem został mianowany Karl Hanke. Zdrada Himmlera była ogromnym ciosem dla Hitlera i uzmysłowiła mu, że nastąpił już koniec(…)[Himler]Rzekomo popełnił samobójstwo poprzez połknięcie cyjanku potasu, w czasie próby przesłuchania 23 maja 1945.”

  • Grzegorz P

    zapraszam też na portal Wolne Media gdzie się pojawił poprawiony przeze mnie komentarz z tej strony i nazwany jako „Ludzie nie widzą, jak szkoły ich wykastrowały, bo nie poznali niczego lepszego” i dodałem inne komentarze.

  • Grzegorz P

    Wyjaśnię kilka nieścisłości które znalazłem w mych tekstach. Język ludzki jest bardzo niedoskonały i łatwo można popadać w pozorne sprzeczności. Napisałem że tylko radykalne zmiany mogą przynieść skutek i za chwilę że nawet małe zmiany mogą być . Chodziło mi o to, że jeśli ja miałbym wprowadzić reformę szkolną i ponosić za to osobistą odpowiedzialność to musiałbym być skuteczny, robiąc to na 100% . A inni mogą robić małe zmiany i np wystarczy tylko znieść obowiązek szkolny dla ludzi z nie patologicznych rodzin i utalentowanych dzieci, pozwalając im się samodzielnie rozwijać i wtedy ta drobna zmiana już coś daje. Czyli mówiłem o dwóch różnych sprawach. Gospodarki opartej na zasobach nie opisałem, bo za dużo by było miejsca. Trzeba być niezłym baranem by porównywać propozycje Jacque Fresco do komunizmu stalinowskiego. Te podobieństwa są nie większe niż pomiędzy sałatą i sraczką , niby takie same bo zielone. To całkiem inne założenia i propagandyści kapitalistyczni, będąc na kompletnie przegranej intelektualnej pozycji jako ludzie odpowiedzialni za głód miliardów ludzi, palną każde głupstwo by uciec od rzeczywistości. Gospodarka oparta na zasobach jest oderwana od rzeczywistości, ale tej kapitalistycznej która uwiera większości ludzi na ziemi, podobnie jak jest kompletnie oderwana od komunizmu, czy monarchizmu. Jest oderwana tak samo, jak żelazne maszyny latające w powietrzu, gdy ponad 100 lat drwiono z konstruktorów ginących podczas prób i jednak dziś widzimy że pomimo kłopotów maszyny żelazne latają nad naszymi głowami. Jest oderwana dla ograniczonych umysłowo ludzi, tak jak dla średniowiecznego chłopa dzisiejszy świat wydałby się kompletnie oderwany od rzeczywistości. Więc nie dość że krytycy nie podają żadnej alternatywy dla kapitalizmu, czego robić w sumie nie muszą ,to jeszcze krytykują w niedorzeczny sposób założenia Fresco. Oczywiście robią to głównie ludzie którzy mają w tym interes ekonomiczny, czyli zatęchli „koryciarze”. Póki się takiego kurdupla koryta ze stołka nie zrzuci, to nic mu nie będzie śmierdzieć. Uważam że po rewolucji dla takich przydałyby się dożywotnie kamieniołomy by ich zresocjalizować zgodnie z zasadą że co innym chcieliście przeznaczyć sami doświadczcie. Tak samo politycy dopuszczający tortur powinni być torturowani podczas przesłuchań. Inaczej się nie nauczą empatii do innych i odpowiedzialności społecznej. Model Fresco nie jest dla mnie dogmatem, ale jedną z propozycji i gdy pojawią się lepsze, chętnie je poprę. Trzeba się zastanowić nad różnymi propozycjami i z „burzy mózgów” wybrać najlepszy pomysł. Jednak jedno wiem, kapitalizm trzeba usunąć. Niektórzy zarzucają mi nienaukowy język. Celowo go unikam, by nie gadać językiem szkółek znanych z pustego bełkotu bez merytorycznej treści. Potrafią gęgać „ę” „ą”, używać niezrozumiałych sformułowań, by ukryć tym swoje faktyczne nieuctwo. W Polsce już ponad 100 lat gęgają i co z tego wyszło widzimy. Język uniwersytetów, ich pseudo-wiedza i łacina jest właśnie do skasowania, by nie oszukiwać więcej ludzi. Nauka powinna być przystępna komunikatywna, bo tylko taką mózg wchłonie. Szyfrować łaciną i gęgać mogą aparatczycy, chcący stworzyć elitarny światek dla nielicznych, by utrzymać swoje korytko. Na szczęście Internet przełamał monopol na informacje i wiele młodych ludzi pokazało że wiedza może być przekazywana komunikatywnym językiem i może być inspirująca. I to będzie jeden z powodów upadków szkolnictwa, jako patologii edukacyjnej. Ci bandyci potrafili nawet fizykę kwantową przerobić w taki sposób, by stała się ona nudna i nieciekawa. Ilość bzdur które nauczają jest porażająca. Kiedy się porówna książkę do historii z Niemiec, Rosji i Polski, to widać że każdy naród swoją propagandę głosi[Niemcy ponoć nie znają bitwy pod Grunwaldem a Rosjanie uważają że 2 wojna zaczęła się 22 czerwca 1941, Polacy udają że 3 miliony Polaków żydowskiego pochodzenia wymordowali podczas 2 wojny światowej sami Niemcy bez pomocy Polaków i uznają Lecha Wałęsę za wielkiego Polaka{na szczęście już im się oczy przecierają (teczka Bolka)}]. Determinizm genetyczny dominował kilkadziesiąt lat nad epigenetyką czyli wiedzą o czynnikach poza genetycznych wpływających na życie. Wpływ diety na zdrowie jest do dziś na uniwersytetach marginalizowany mimo ponad 100 lat niezależnych eksperymentów nad medycyną żywienia. Weganizm jest zwalczany mimo pozytywnego stanowiska stowarzyszeń dietetycznych z USA i Kanady. Szkoły muzyczne to skanseny 19 wieczne oderwane od rozwoju muzyki w 21 wieku , będąc jakieś 200 lat do tyłu. Przez wiele lat dominowała na uniwersytetach eugenika[selekcja genetyczna ludzi i eliminacja niepełnosprawnych i alkoholików]. Do dziś królują brednie Darwina[np foki to niby wcześniej ptaki którym pozostały końcówki skrzydeł, przedstawianie neandertalczyków jako prymitywne pół małpy, zaprzeczenie że sztuka naskalna z Francji i Hiszpanii z przed 15 000 lat miała charakter mistyczny] . Uniwersytety zachwalały bezkrytycznie pasteryzację, konserwanty, metalowe puszki, kawę, białą mąkę i biały cukier rafinowany[cudownego dla mózgu i kości], wcześniej reklamowały tytoń jako nieszkodliwy. Głosiły niemożność cofnięcia się miażdżycy, niemożność cofnięcia obumierania 100 000 neuronów dziennie w mózgu na starość[co prowadzi do śmierci{dziś wiadomo że kreatywne myślenie odwraca ten proces}], nieuleczalność raka i cukrzycy typu 2 za pomocą diety[jedyna metoda to niby chemioterapia, radioterapia i zastrzyki z insuliną ] itd. A najgorsze w tym nie było kłamstwo, ale to że szkoły narzucały owe głupoty w bardzo agresywny sposób jako dogmaty sugerując uczniom[jak wcześniej vatykan] poczucie nieomylności i wszechwiedzy i robią to zresztą do dziś[kto inaczej myśli jest zakwalifikowany jako tuman]. By zrozumieć jak darwinowskie „szkoły” rozjeżdżają się z rzeczywistością , wystarczy zastanowić się z czego składa się człowiek. W ciele mamy komórki życiowe[skomplikowane nieredukowalne twory przypominające miasta mistrzowsko uporządkowane i skonstruowane], składające się z atomów, a atomy zbudowane są z fotonów/kwantów, czyli badanie organizmu człowieka i tego jak on funkcjonuje, to faktycznie badanie fotonowego ciała ludzkiego. Fotonowy człowiek nawet nie został tknięty przez uniwersytety, bo wiadomo że jest to nieskończenie skomplikowany twór i profesorkom brak inteligencji i kreatywności, by się z tym zjawiskiem zmierzyć, co oznacza zupełną ignorancję w zrozumieniu jak działa fotonowe ciało energetyczne człowieka[temat próbował badać między innymi profesor Bruce Lipton, ale jest on wyklęty przez środowiska uniwersyteckie]. Foton jest w wielu miejscach naraz i nigdzie, jest umieszczony w pustce, nie jest w czasie, choć się w czasie przejawia, nie jest cząsteczką /kuleczką lecz falą , która potrafi się zamanifestować jako kuleczka gdy obserwator mierzy jej położenie i foton z innym fotonem ma łączność niezależnie od odległości przestrzennej, ignorując przestrzeń oraz czas i to samo można powiedzieć o człowieku-zlepku niezliczonej ilości tych właśnie fotonów. To oznacza że fotonowy człowiek a człowiek obecnych lekarzy i zakłamanych profesorków, to skrajnie różne osoby, jedna to falujący wielo wymiar poza przestrzenny i poza czasowy, zgrywający się z mistycznym pojmowaniem świata [z medytacyjną pustką ], bardzo elastycznie funkcjonujący na zasadzie przekonań, wierzeń i światopoglądu obserwatora[każdy obserwator inaczej to widzi, szczególnie jeśli ma rozwój mistyczny], a druga [darwinowska osoba] to bezsensowny produkt ślepego losu, sztywniacki fizyczny prymitywny twór przyrodniczy, podlegający grawitacji i czasowi na zasadzie 17 wiecznej fizyki Newtona[człowiek w ujęciu darwinistów to zwykła agresywna i zboczona małpa, tyle że przypadkowo od jedzenia mięsa mózg jej urósł]. Dopóki ludzie nie zrozumieją swej głębszej fotonowej i poza fotonowej struktury, dopóty człowiek/świat będzie zagadką , spętaną przez fałszywe wierzenia ograniczające znacznie potencjał ludzki i medycyna konwencjonalna w najlepszym przypadku będzie „niedźwiedzią przysługą”, opierająca się jedynie na krojeniu, wycinaniu, wyrywaniu, niszczeniu, wymienianiu, szyciu, atakowaniu farmakologiczną chemią i ostatecznie na skutek swych inwazyjnych metod działania, powodująca [po wyssaniu z wszelkich pieniędzy] zabicie pacjenta, jak ich chemioterapia, zabijająca w przeciągu 5 lat ok 98% pacjentów i ich zabiegi są trzecią przyczyną zgonów, po chorobach serca i nowotworach, które oni też wywołują zwalczając profilaktykę zdrowotną opartą na diecie roślinnej. Ostatecznie za zdrowie opowiada czynnik mistyczny/wierzenia/autosugestia. Wywody darwinistów o wielkim porządkującym wszechświat wybuchu, o walce która daje rozkwit, o formach przejściowych, korzystnych mutacjach, zostały naukowo podważone jako wątpliwe i na pewno nie udowodnione[trzeba mieć pokorę wobec rzeczy, które mogły się odbyć miliardy czy miliony lat temu i powiedzieć „nie wiemy jak było”, bo wiedza pozorna jest najgorsza], natomiast według fizyki, chemii ,matematyki czyli nauk badających materię drobiazgowo, materia została określona jako nieskończenie inteligentna fotonowa nierzeczywistość[czyli jako wyobrażenie które się chwilowo przydarzyło obserwatorowi ukazujące mu nieskończenie skomplikowany porządek choć chwiejny, szybko zanikający{po ok 80 lat zgon}, wykazujący cechy snu/mirażu/złudy] i ogólnie z wszelkiej nauki, a szczególnie mądrości filozoficznej, teologicznej i medytacyjnej wyłania się wszech inteligentna zakryta Nieskończoność, poznawana już bezpośrednio poprzez medytację i nie zamknięta w myślowy prymitywizm jaki przejawiają biologowie darwinowscy.

  • Grzegorz P

    Iwona Chojnacka [Politechnika Poznańska] napisała: „Szkoda czasu na czytanie tego. Autor nic nie chciał nam przekazać. On chciał tylko zająć czas. Dobranoc!” Zgodzę się z Chojnacką z politechniki, że takim jak ona nic nie chciałem przekazać, bo aparatczycy nie byli adresatami mojego komentarza, co wyraźnie napisałem: „Nie ma sensu z nimi rozmawiać, bo mają ‘mózgi przeprane’ przez szkolnictwo. Przypominają kogoś, kto siedzi latami w zadymionym od papierosów pokoju i nie czuje smrodu”. Im się wydaje w swych urojeniach, że po latach ciemnogrodu katolickiego, przyszli nagle oni, jako „kontynuacja Arystotelesa” i oświecają ludność z religijnej ciemnoty. Te i inne projekcje dokładnie zaklejają ich umysły, tworząc fikcyjne uproszczenie nieskończenie skomplikowanej rzeczywistości. Są dogłębnie samo-zakłamani i nie spostrzegli, że oni zajęli miejsce vatykanu i inkwizycji, stając się podobnym molochem narzucającym darwinistyczne dogmaty[są „wszechwiedzący i nieomylni”] i stosując zbliżone metody działania, jak zamykanie niezależnych badaczy do szpitala psychiatrycznego, niszczenie dobrej opinii poprzez wymyślanie oszczerstw i unicestwianie za pomocą ekonomicznej opresji, uniemożliwiając zdobycie pracy ludziom nie poddanym dogmatyce szkolnictwa. Przejęli schedę po vatykanie i stali się tacy sami i nadto mają spółkę z klerem, co poświadcza akceptacja religii w szkole. Są jak inkwizytorzy i „święte oficjum”, a udają ludzi tolerancji i mądrości. Chojnacka napisała: „On chciał tylko zająć czas”- tu się już myli, tak jak ich całe życie to pół prawdy. Jak wiadomo mój komentarz zamieszczono w „Medium Publicznym” w przerobionej formie bez mojej wiedzy, więc czasu zająć nie chciałem. Na pewno nie chciałem go zająć belfrom i innym aparatczykom, bo oni dla mnie nie są już podmiotem w rozmowie, można już tylko dyskutować o „ich przypadku” i zastanawiać się co z tym problemem zrobić[nie mówi się „wy”, ale „oni”, bo rozmowy z takimi ludźmi są stratą czasu, skoro są niereformowalni i nawet nie wykazują skruchy za zło które czynią i nadto tworzą świetlany obraz swojej instytucji{Włosi też przestali rozmawiać z cynicznymi papieżami w 19 wieku i po prostu usunęli ich od rządów nad Włochami, wyrzucając ich do przestrzeni „tylko vatykanu”, bo innego wyjścia nie było}]. Musimy się zastanowić jak uwolnić utalentowane dzieci z pęt szkolnictwa obowiązkowego do 18 roku życia, które niszczy ich indywidualną edukację . Jak usunąć dyskryminację nie kujonów w szkole, których wbija się w kompleksy[ok 70% dzieci]. Jak usunąć przemoc fizyczną i nagminną psychiczną w ich placówkach, oraz co zrobić z pedofilią nauczycieli. Jak wychować oddolnie nowe kadry nauczycieli, którzy zastąpią przegniłą strukturę „prusaków”. Co po rewolucji zrobić z tym starymi kadrami, jak ich izolować od społeczeństwa, by nie siali darwinistycznej czy katolickiej ciemnoty i nie infekowali dzieci swym ograniczeniem mentalnym i fałszywą moralnością . To są problemy które trzeba rozwiązać, ale już bez nich, bo nie wykazywali dotąd chęci w działaniu ku dobrym zmianom. Ja przez lata badałem papiestwo i widzę poważne zbieżności z darwinizmem, bo jedni z drugich wyrastają . Tylko historyjki się zmieniły, zastąpili Adama ulepionego z gliny, na małpę której od jedzenia mięsa mózg urósł. Ich historyjka jest tak samo niedorzeczna jak bajeczka biblijna, skoro wiadomo że małpy karmione większą ilością mięsa szybko chorują i umierają , a wielkość mózgu nie wpływa na inteligencję , o czym świadczą kobiety, które są mądrzejsze od facetów i pokazuje to inteligencja małego kruka. Potworzyli sobie też zmyślone „formy przejściowe” np fałszując neandertalczyków , którzy okazali się ludźmi tak samo inteligentnymi, tylko mającymi inną budowę szkieletu podobnie jak aborygeni. Już wiadomo że niektórzy prehistoryczni neandertalczycy byli weganami, mając dietę bogatą w różnego rodzaju rośliny i żyli w trudnych warunkach przyrodniczych bez żadnej suplementacji Omega3, żelazem, wapnem, B12 i D[jak napisało w 2017 roku między innymi Nature/BBC/TVP, zbadano w ludzkich czaszkach płytki nazębne z hiszpańskiej jaskini El Sidrón i jak się okazało zęby w ogóle nie zawierały śladów mięsa i ludzie ci jedli tylko orzeszki piniowe, mech, grzyby i korę drzew, oraz inne rośliny; wiek tych prehistorycznych wegan z obecnej północnej Hiszpanii oblicza się na 48 000 lata temu i widać że umieli dbać o zdrowie używając roślin leczniczych zawierających roślinne odpowiedniki antybiotyków, lecząc np ból zęba czy ból brzucha{żuli gałązkę topoli, która zawiera działający przeciwbólowo kwas salicylowy, mający właściwości podobne do aspiryny i używali gorzki w smaku rumianek oraz krwawnik pospolity, oraz wykorzystywali prawdopodobnie pleśń, wytwarzającą znany antybiotyk penicylinę}i ich sposób odżywiania był dość wyrafinowany, bardzo podobny do tego z 21 wieku, czego nie można powiedzieć o prehistorycznych mięsożercach, u których nie odkryto tak wysokiej kultury żywieniowej i leczniczej, a zamiast tego zauważono powszechny kanibalizm-pożeranie się nawzajem i inne ohydne praktyki charakterystyczne dla chorych psychicznie dzikusów, choć nawet oni jedli również rośliny bardziej powszechne niż wskazywały wcześniejsze analizy izotopowe, tworzące fałszywy obraz przodków jako głównie zjadaczy trupów ludzkich i zwierząt; wnioski są takie że weganie są od samego początku istnienia ludzkiego, potem gdy rozwinięto narzędzia potrzebne do polowań powstały również dzikie hordy morderców spożywających szczątki ludzkie {kanibale(tych prehistorycznych wegan z El Sidron też chyba zamordowali i zjedli kanibale)} i zarazem jedzący zwierzęta, ale weganie dalej funkcjonowali obok dzikusów i są do dziś]. Czyli bajki o „sztucznych” weganach, głoszone w polskich szkółkach zostały obalone przez samych profesorów z Hiszpanii, Australii i Anglii. „Przeprani mentalnie” ludzie mogą mi zarzucić, że jak mogę atakować szkoły i cytować profesorów. Niestety ale prawie całe pieniądze na badania są przejęte przez uniwersytety i podobnie jak w średniowieczu trzeba było cytować księży, tak nie mamy w obecnym „monopolu uniwersyteckim” wyjścia. Mam w szafie książki najwybitniejszych profesorów z całego świata, bo ludzie utalentowani podlegający presji ekonomicznej pokończyli studia i muszą korzystać z dotacji państwowych dla swych badań i tacy potem wydają książki i mogą publikować szeroko badania[alternatywa jest marginalizowana, choć i z niej korzystam obficie]. Ostatnio napisałem że na „Wolnych Mediach” jest artykuł ze mną i są moje komentarze, ale jak zobaczyłem tam artykuły szkalujące wegan, to muszę tu napisać parę słów o tym. Jestem wegetarianinem od 24 lat i weganinem od ponad 4. Nic się nie potwierdza w moim życiu z tych kłamstw o niedoborach i anemii. Jest na odwrót, przypływ energii o 30% i poprawa umysłowa o 30%, mniej snu do regeneracji o 30%. Podobnie twierdzi ok 70 milionów wegan na świecie. Wrogowie wyszukują tylko schorowanych wegan jedzących syfy[cukier/kawa/olej rafinowane/żywność przetworzona/napoje gazowane] i na ich podstawie starają się stworzyć fałszywy obraz diety badanej w USA od 1958 roku i wiadomo już że weganie z dobrze ustawioną dietą żyją ok 10 lat dłużej i mniej u nich chorób krążenia[na które umiera 50% Polaków], mniej raka, cukrzycy i innych chorób i rzadziej występuje u nich nadwaga. Wszelkie argumenty broniące mięso przypominają naciągany do absurdu bełkot „narkomanów” mięsno nabiałowych szukających jakiejkolwiek uzasadnienia dla swej patologii. Gdybyśmy ciężkiemu alkoholikowi, który się nie chce leczyć, zlecili opisanie alkoholu, tworzyłby by on absurdalne artykuły prasowe zachwalające alkohol jako dobry na serce i uspokajający, mający wielkie właściwości lecznicze, np piwo czy wino[zresztą tego typu tendencyjne artykuły pojawiały się już nieraz]. Palacze papierosowi pisaliby o cudownych właściwościach znajdujących w liściach tytoniu np o możliwości wraz z paleniem zwiększenia ilości żelaza we krwi[lekarze i profesorowie chwalili tytoń przez dziesięciolecia, a Światowa Organizacja Zdrowia {WHO} nie widziała nic złego w paleniu]. Nałogowiec ma „klapki na oczach” i zrobi cokolwiek by się samo oszukać i dla lepszego samopoczucia oszukać też innych, zwalczając zaciekle odmienne zdanie, jak to robili przez tysiąclecia kanibale broniący swych „wyborów żywieniowych i religijnych” i przekazując z pokolenia na pokolenie swoje kanibalistyczne wierzenia i „naukową wiedzę”. Kłamstwo wrośnięte od pokoleń wsysane od niemowlęctwa z matki jest bardzo trudne do wyplenienia, bo jednostki tak zainfekowane są zaślepione i wyjątkowo agresywne, gdy chce się im odebrać „rodzinną tradycję i zamiłowania”. W Polsce nienawiść do wegan jest dość silna, mimo że oblicza się nas na 500 000. Kanibalizm upadł, czas usunąć pół-kanibalizm, czyli pożeranie zwierząt. Polacy muszą się „obudzić” z „letargu”, bo zło przyciąga zło i Redzikowo[miejsce tarczy antyrakietowej USA] może nie stać się ich największą chlubą , ale „nagrobkiem”, gdy dojedzie do konfliktu z Rosją [NATO było po to, by wysyłać Polaków na wojenki USA, ale przecież nikt nie będzie chciał umierać za Polskę , gdy większość obcokrajowców nie wie nawet gdzie ona leży na mapie]. Niech Polacy będą chociaż tolerancyjni dla innych, to może los oszczędzi nam najgorszego. To takie moje mistyczne spekulacje zgodne z prawem „konsekwencji za czyny”[co wysyłasz, to wraca]. Kto jest dobry, dobro go otoczy i będzie ponad wszelkimi okolicznościami na ziemi, wygra i niezmienna odwieczność go wchłonie.
    Pozdrawiam ludzi dobrej woli, którzy mówią po polsku
    Pa

  • Grzegorz P
Play
Play
Arrow
Arrow
Slider