Powód #58: mam ciało

Mam ciało, więc nie jestem duchem. Niektórzy twierdzą, że właśnie brak ciała stanowi największą niedogodność bycia duchem, że taka Biała Dama, jedna z drugą, pobrzękuje łańcuchami właśnie dlatego, że chciałaby mieć ciało.

Powód #58: jestem szczęśliwy, bo mam ciało

Pamiętam, że spotykałem się z ludźmi, którzy twierdzili, że są uwięzieni w ciele, że ciało ich jakoś ogranicza. Ja natomiast zastanawiam się, czy ciało nie jest Alfą i Omegą, końcem i początkiem, pierwszą przyczyną i ostatecznym rozwiązaniem. No bo czy wystarczającym dowodem na to nie jest drapanie po ręce? Albo smyranie po plecach? Nawet nie będę wchodził w sprawy seksualne, gdyż to ani przystoi, ani łatwo. Seks jest zagmatwany poza tym – zawsze jak jest fajnie, to od razu musi się też niefajnie zrobić.

Obejrzałem właśnie wszystko co jest do obejrzenia z Wikingów. Przemiły ten główno-dowodzący aktor, czyli Ragnar Lothrook – czy jakoś mniej więcej tak. No i chcę odnieść się do faktu, że oni – to znaczy te postaci z 9 wieku naszej ery – ciągle się mordują. Coś nie przypasi i już hyc, wpychają komuś łeb pod wodę, albo prosto siekierą. I jakoś nikt nie odczuwa z tego powodu szczególnych skrupułów ani dysonansów. Czemu? czy wtedy to jakoś mniej ważyło? czy też teraz daliśmy sobie wmówić jakąś iluzję, że zabijanie jest jakieś szczególnie złe?

Właściwie dlaczego zabijanie miałoby być złe?

To jest jedno z najciekawszych pytań, jakie można zadać, gdyż odpowiedź na nie prostuje właściwie cały światopogląd, i znajduje się u podstaw współczesnej etyki. Otóż ja zamierzam stwierdzić, że aksjomat: „zabijanie jest złe i niedopuszczalne, oraz idzie się za nie do piekła” wcale nie pochodzi od Boga, ale od ciała, oraz jest wytworem kłamliwej propagandy popkulturowej.

Dlaczego nie sądzi tak pies?

Mówi się, że pies nie sądzi tak, gdyż pies nie ma etyki i moralności, Ale ja twierdzę, że człowiek też nie ma żadnej etyki i moralności, natomiast to, co ma to język i przebiegłe strategie obrony. Jedną ze strategii obrony przyjętych przez człowieka są opowieści o cierpieniu. Człowiek potrafi to, czego nie potrafi pies, czyli potrafi zakomunikować swoje lęki. Lęki swojego ciała. Osaczony przez psy lis nie potrafi w żaden sposób odwołać się do lęków odczuwanych przez psy, nie potrafi wyrazić swojego cierpienia w sposób metaforyczny, czyli np. lis nie potrafi wytworzyć legendy o lisie, który cierpiał za wszystkie psy i umarł na drzewie. Nie potrafi też stworzyć pojęcia grzechu, którym mógłby napiętnować szkodliwe dla siebie działanie psów. Człowiek to jednak potrafi. Krótko mówiąc, wydaje mi się, że pomysł, iż zabijanie jest złe pojawił się wtedy gdy ciało zaczęło dysponować językiem.

Pies chcący zabić psa nie ma żadnego sposobu, by dowiedzieć się, że zabicie lisa jest złe. Lis nic mu o tym nie opowie.

Wikingowie z taką łatwością zabijali, gdyż nie opowiadali sobie historyjek o tym, jakie to jest złe. Wręcz przeciwnie – mówili sobie, że zabijanie jest OK. Przejdę więc teraz do popkulturowego mitu.

Otóż mam wrażenie, że „złe zabijanie” jest także mitem stworzonym na rzecz kontroli mas. W gruncie rzeczy ludzka bestia ma najgorsze śmiercionośne impulsy i pała żądzą krwi. Jednak na rzecz zarządzania ludzką bestią stworzono mitologię zła, a wzmacnia się ją poprzez zastosowanie bezpośrednich kar za zabijanie, które to kary dotykają tylko indywidualnych „złoczyńców” działających bez sankcji ze strony władzy. Władza natomiast zostawia sobie monopol na zabijanie.

Inaczej mówiąc, sądzę, że w większości żyjemy z fałszywym przekonaniu. Wydaje nam się, że zabijanie jest złe, gdyż tak nam wmówiono, opierając naukę na podsycanym w każdym z nas cielesnym lęku przed doświadczaniem cierpienia, niewygody, bólu i śmierci. Utrzymuje się nas w tej iluzji, tak długo dopóki nie należymy do elity władzy, która tej iluzji nie podlega. Są wśród nas ludzie wolni, którzy dobrze wiedzą, że człowiek jest wolny od tych przesądów i może bezkarnie zabijać, jeśli służy mu to utrzymaniu władzy. Żaden król i żaden tyran nigdy nie poniósł kary za zabijanie, tak jak nie poniósł jej żaden bohater wojenny, żołnierz ani zdobywca. Karę za zabijanie ponosimy my, Raskolnikowowie, którym pomieszały się odruchy ciała z nakazami Boga, a podległość i posłuszeństwo przedstawiono jako cnoty.

Namnażanie się ciał jest nieuniknione, niepowstrzymane – wszystkie ciała są takie same – a zabijanie nigdy nie było tak powszechne jak dziś, w tych czasach wymuszonej cnoty.

Czego się nauczyłem?

Myśleć. 

Play
Play
Arrow
Arrow
Slider