Powód 63: zdarzyło mi się zjeść kurczaka – pierwszy raz od 13 lat

Komuś się pomyliło i przyniósł mi kurczaka zamiast ryby od Chińczyka. W słodko-kwaśnym był – szkoda było wyrzucać, więc zjadłem. Pierwszy raz od 13 lat jadłem kurczaka… Wiele myśli… wiele myśli… w tym przytłaczające poczucie winy i wyzwolenia.

Powód 63: jestem szczęśliwy, bo zdarzyło mi się zjeść kurczaka. Pierwszy raz od 13 lat.

Jestem jaroszem od lat 20 prawie. In and out, bo zdarza mi się wracać do mięsa. Ostatnio wracaliśmy z Magdą – żoną – gdy Magda była w ciąży i dostała zalecenie lekarskie, by jeść mięso ze względu na anemię. A że to pierwsza ciąża była, a pierwsza ciąża to wydarzenie mistyczne, przepełnione zabobonami, wróciliśmy do mięsa. Witaj mięso! – powiedzieliśmy do plastrów surowej wołowiny w japońskiej knajpie na Solcu. Koniciua! I tak wytrzymaliśmy kilka miesięcy aż do połowy karmienia, kiedy Magda powiedziała: Good-bye mięso, żegnam Cię na zawsze. A Magda twarda jest. Jak powie „do widzenia” to już powie. Mięso pozostało smutne na haku w sklepie.

Mam na osiedlu kilka mięsnych. I są to jedyne sklepy, w których nigdy nie byłem. Gdybym tam wszedł panie mogłyby pomyśleć, że jestem turystą z Radomia… czemu z Radomia? – a no wiadomo: wysoki, przystojny, musi być z Radomia. Kurczaki też z Radomia najlepsze – znaczy chicks! I w jednym z tych sklepów pomiędzy rąbanką, która i na ulicy dosięga mnie zapachem jatki, widzę na kafelkach brązowy krzyż Jezusa. Dziwna zbitka. I myślę, że symboliczna.

Wegetarianizm… Wegetarianizm jako kościec nowej moralności. Jako szkoła nowych mnichów, nowej ascezy.

Nie ma wątpliwości, że wegetarianizm oraz stosunek do planety jest nową osią wokół której próbuje się tworzyć nową moralność. Po upadku dziewiętnastowiecznej moralności mieszczańskiej osnutej wokół zakazów seksualnych tworzy się nowy gorset moralny w postaci moralności postmodernistycznej albo neopogańskiej. Być może wchodzimy w okres jeszcze silniejszych tabu moralnych niż w wiekach średnich a wykroczenia moralne będą równie surowo karane i to bez możliwości wyspowiadania się i rozgrzeszenia.

Nie zmienia to jednak mojej oceny, że brutalność z jaką człowiek traktuje w tej chwili własną planetę, zwierzęta, oraz samego siebie jest po prostu nie do zaakceptowania. Gotów jestem przyjąć nowe zakazy i poddać się nowym rygorom. Zaakceptować nowe tabu. Jednak zaraz budzi się moja czujność. Czy to nie jest ukryta dynamika nowej moralności, że pojawia się jako rozwiązanie rozsądne i jedyne możliwe?

Przewodnią myślą mojego projektu Hunger, który polegał między innymi na miesięcznym głodowaniu podjętym przez głównego bohatera, było, że wegetarianizm i stosunek do planety oraz praw słabszych staje się osnową nowej, rodzącej się na naszych oczach moralności, która może wprowadzić całkiem nowe i równie restrykcyjne zasady współżycia, co odchodząca w przeszłość moralność mieszczańska. Moralność mieszczańska zbudowana była wokół zakazów seksualnych i ograniczeń związanych z cielesnością. Nie można się było dymać i łazić po mieście nago, czy nawet w leginsach. Dziś jednak dla nikogo nie stanowi to problemu, a mieszkający na kocią łapę stanowią dominującą formę związków wśród młodych ludzi. Tego żądamy dla siebie jako wolności. Wkraczamy więc w wolność obyczajową, ale odczuwane przy tym rozprężenie odbieramy jako chaos i zagrożenie. Potrzebne są nam więc nowe więzy – być może jeszcze mocniejsze, być może konieczne jest byśmy udowodnili poprzednim pokoleniom, że i my mamy zasady. Nie jemy mięsa, na przykład. Nie bijemy dzieci, nie bijemy kobiet, nie okradamy ludzi w Bangladeszu, uznajemy, że kurwa to taki sam zawód, jak każdy inny itd.

Zjadłem kurczaka, więc zgrzeszyłem. I moja wina wcale nie musi być banalna. Dziś jeszcze ujdzie mi to na sucho, ale jak długo? Kiedy nastąpi moment, że będę musiał się z tym kryć? Czy może ten moment już nastąpił? Tak! Już nastąpił. Nie wyobrażam sobie, by moi znajomi wegetarianie, którzy na co dzień drą szaty nad mordowanymi cielakami mogli się przyznać do zjedzenia kiełbasy! O nie! Ja to robię tylko dlatego, że mam łatę prowokatora – niemniej stracę wiarygodność jako człowiek.

Zastanawiam się, czy ta nowa moralność – nazwijmy ją moralnością postmodernistyczną, albo jeszcze lepiej moralnością neopogańską, nie będzie jeszcze surowsza, jeszcze mniej wybaczająca niż moralność mieszczańska. Mechanizm jest ten sam, a element rewolucyjności wprowadza żądzę okrucieństwa.

Szczególnie uderzające są popędy ku okrucieństwu w środowiskach liberalnych, które deklarują zerwanie z dotychczasowym porządkiem i głoszą równouprawnienie, wegetarianizm, ochronę planety. Upatrywałbym w tych ludziach prekursorów nowej moralności, której zakazy będą równie surowe, a popędy równie namiętne. Oni są napędzani świeżym poczuciem słuszności.

Poczułem to okrucieństwo na własnej skórze dwa razy. Raz, gdy nieopacznie zażartowałem z gwałtu na antenie radia Tok.fm i stałem się nagle wrogiem publicznym a drugi raz, gdy sam na siebie doniosłem w sprawie eksperymentu w Radomiu. Za każdym razem efekt był ten sam: całkowity publiczny ostracyzm, biczowanie pod pręgierzem, publiczne wyszydzenie, bez zastosowania skali, taryfy ulgowej, bez niuansów. Ja, orędownik praw kobiet, wegetarianin i lewak – staję się szatanem wcielonym, któremu wysyła się pogróżki karalne. I tak to może w przyszłości działać. Już działa. Święci nowej moralności będą jeszcze bardziej okrutni niż średniowieczni inkwizytorzy. Już są. Z fascynacją obserwowałem moich przyjaciół – zdawało się – którzy uniesieni świętym gniewem postanowili mnie porzucić w hańbie po „eksperymencie radomskim”. Umyli ręce, nie chcieli mieć nic wspólnego. Pokazali, że ich moralne standardy są dużo wyżej.

Neopoganizm jest o tyle niebezpieczny, że nie ma żadnych instytucji regulujących karę. Wściekłość świętych nie ma granic, gdyż nie ma sędziów i kodeksów. Jest tylko karzący tłum. Nie ma procedur pokutnych. Jest grzech, lecz nie ma spowiedzi – nie może być pokuty, nie ma wybaczenia. Kary są dożywotnie. Wystarczy spojrzeć na mój żart z Tok.fm – mijaj pięć lat, a ja ciągle mam zakaz antenowy w tej stacji, co i rusz ktoś wypomni mi, że śmiałem się z gwałtów, więc nie jestem człowiekiem wartym uwagi – moja kara się nie kończy. Trwa.

Zabawne, bo sam przecież jestem neopoganinem, ale okazałem się nie dość święty. Albo zostałem wykorzystany do umocnienia wiary innych.

Neopoganizm ma swoją transcendencję. Jest nim Ziemia. A dalej kosmos. Ma też swojego Mesjasza. Jest nim słabszy. Wykluczony. Cierpiący. Ma szatana: to biały mężczyzna w wieku około 50tki.

Jestem neopoganinem, wierzę w to wszystko, nie jem mięsa, chcę równych praw dla kobiet i otwartych ramion dla uchodźców, recyklingu śmieci i zatrzymania imperializmu amerykańskiego. Ale świętość od razu budzie we mnie grzeszne impulsy. Mam inklinację do upadku, popęd do kiełbasy, żądzę salami. Chciałbym spłonąć na stosie za moje winy, za tego kurczaka.

Wyznaję moją winę. Nie liczę na przebaczenie. Wiem, że to na razie niemożliwe.

  • Grzegorz P

    zostań bardziej święty od „inkwizytorów” i zatkasz im pyski, bo z mojej perspektywy są pseudo święci. Polecam weganizm , abstynencję od picia alkoholu i damsko-męskie monogamiczne życie, unikanie produktów wyzysku np made in china, całkowite odcięcie od kleru katolickiego[nie obchodzenie świat katolickich itd], medytację w jednię z Absolutem i przeprosiny za ewentualne błędy i naprawienie szkód ,gdy można . Gdy to zrobisz , krzyki oskarżycieli zaczną nabierać bardzo fałszywego tonu, bo Absolut tak sprawi i w końcu ucichną . My weganie musimy mieć mocne zasady ,bo jesteśmy na polu „wojny” z mięsożerną większością i jeśli będziemy byle jacy to tłum nas wchłonie[dlatego czasem ostrzejszy ton]. Zasady są potrzebne jako drogowskaz ,byle nie popaść w dogmatyzm, okrucieństwo i bark przebaczenia, bo się z tego robi karykatur etyki. Obecne rozpasanie seksualne jest złe, bo produkuje rozwody i dzieci bez oparcia[choć jestem przeciwnikiem papierkowego ślubu]. Weganizm jest czysty i walka o to ma sens. Wcześniej kler narzucał nie moralność a zasady na których kasę bił, a teraz możemy stworzyć kodeks etyki nie obłudnej. Podoba mi się że nie jesz mięsa, jesteś lewakiem i chronisz praw kobiet. Tylko się rozwijaj, bo co stoi w miejscu to gnije i może Absolut dał ci kopa ,byś ruszył głębiej .To twój „wewnętrzny potworek” nałogów trzyma Cię w ryzach i sprawia czasem że nawet mądrą krytykę odbierasz jako napastliwość i próbuje ci wmówić że zasady są nieistotne. Dogmatyczne zasady są złem, ale walka czynna o prawa kobiet zwierząt i środowiska i chęć utrzymania tych zasad w środowisku powinna być jednak traktowana przychylnie, bo bez tego staniemy się hipokrytami i kler katolicki wygra. Mam nadzieję że nie wymądrzyłem się za bardzo, ale takie uwagi robię tylko przyjaciołom na etyce i nałogach wrogów mi nie zależy ,ich sprawa i konsekwencje. Tylko dobrzy ludzie mają łaskę by się ulepszać, ci źli będą się najczęściej staczać na dno zła.
    Pozdrawiam

    • wege

      …właśnie taką świętoszkowatość Rafał obnaża, Grzegorzu. Ćpuny Absolutu oddzielnego od środowiska życia to ‚najświętsi z najświętszych’. Muszę Cię zmartwić: niejedzenie mięsa jest dobre, ale faktem jest jedzenie. Ruch wstecz musi się wydarzyć – to nieuniknione prawo zaistnienia w rzeczywistości, jako szczytowej formy tejże. Akceptacja jest akceptacją, nie moralnością absolutną. Jak nabędziesz współudział, by zbawić swych braci, nie robiąc tego, co oni robią? Empatyczne mięśnie udziału – tego trzeba współczesnym najnowocześniejszym modelom świętości, niezbyt skorym do ofiary.

    • Lucy

      Dziękuję Wam obu za podzielenie się 🙂 Dobrze robi wiedzieć, że są między nami myślący!! a czy jeździcie może motocyklem.. ? hehe.. szukamy wege motocyklistów i okazuje się, że jest trudniej ich znaleźć niż by się wydawało.. jakby co, dajcie tutaj znać, chcielibyśmy zorganizować motowegezlot! pozdrawiam. Lucy

  • Lesław Sierocki

    Coś w tym jest. Gdy realne Janusze Tracze poniżają pracowników to nikomu to nie przeszkadza, ale jak lewak dla hajsu troche stresu ludziom zafundował to od razu swięte oburzenie. Ale to w sumie nihil novi. Wiadomo od zawsze, że komuniści najbardziej tępili socjalistów, bo byli niedość radykalni. Podobnież dla radykalnego katolicyzmu nie ma nic gorszego niż „katolicyzm otwarty”. Parę lat temu mówiło się o kościele „toruńskim” i „łagiewnickim”. Tak samo tu. Taki „niedorobiony”, bo błądzący lewak, podważa radykalizm tych „świętych” lewaków, więc jest dla nich większym zagrożeniem, niż prawak, który przecież wszyscy wiedzą że faszysta więc szkoda na niego czasu. Ale jak „jeden z naszych” błądzi, to potencjalnie wielu „naszych” może go słuchać i będą się również „opuszczać” w wyznawaniu doktryny. I ciekawa ta uwaga odnośnie Toku. Rzeczywiście lata płyną, a Ty ciągle te kobiety tam w tym toku gwałcisz. Po 5 latach to już nawet w kodeksie karnym można „zatarcie” dostać i mieć znów czystą kartotekę.

  • Grzegorz P

    wege says*****- co obnaża Rafał chcę usłyszeć od niego. Jeśli potwierdzi co Ty mówisz, to znikam. On potępił brak przebaczenia i zbytnią agresję obrońców nowej etyki. Czy Cię boli że ktoś chce być w jedni Absolutu? Są ludzie kontemplacji i nic na to nie poradzisz[np ja w pewnym sensie kocham samotnię i „czystość”]. Rafał napisał że jest w fatalnym położeniu, czyli ta metoda którą chwalisz nie jest praktyczna[ z jednej strony faszyści mają na niego haki ,a z drugiej weganie/wegetarianie atakowani przez większość muszą „trzymać gardę” i nie akceptować wybryków we własnym środowisku, bo jedno zgniłe jabłko w koszu doprowadzi inne do zgnicia]. Jeśli Rafał był semi wegetarianinem, to co widzisz złego w tym by spróbował jak chce weganizmu, nie broń mu. Według Ciebie ten jest skuteczny który pije, pali, ćpa, je mięso i tylko taki „schodzi do ludzi”. Moim zdaniem taki ktoś wchodzi w „ciemność” i już nic innego ludziom nie powie, poza tym co ludzie sami wiedzą i będzie ludzi sprawdzał na manowce. Mistyk Ramana Mahariszi przekazał coś pomocnego i nie robił jak ty prawisz. Prawdziwe „ćpuny Absolutu” nie atakują Rafała i przebaczą mu jeśli on zrozumie błąd, więc gadasz od rzeczy. Sam chyba czynisz zło i je usprawiedliwiasz, chcąc nauczać, a nie mając wiedzy. Cofanie wstecz to kanibalizm, więc powodzenia w cofaniu. Nauczyciel który nie czyni czego naucza, staje się hipokrytą . Nauczaj więc picia, palenia, ćpania, zła, to skończymy w obozach koncentracyjnych. Nauczaj weganizmu, abstynencji, monogamii damsko-męskiej, troski o dzieci, to będzie szło w dobrą stronę . Tego mogą nauczać ludzie na poziomie, a nie „brudasy” które umorusane w chciwości i kłamstwie będą tylko okradać swoje „owieczki” jak kler katolicki. Właśnie twój typ „świętości” prezentowali przeciętni księża katoliccy i my już takich nie chcemy. Wieki testu tego typu pomysłów nam starczą [np Ustasze z Chorwacji, Inkwizycja wymieniona w tekście]. Chyba obrażasz Rafała. Nie myśl że Cię atakuję , ale w takiej formie słowa, zawarłem obronę czystych nauczycieli którzy przykładem zarażają ludzi, bo pijaczki z kiełbasą w pysku ciągną ludzi do rynsztoka. To moja opinia , Ty miej inną .
    Pozdrawiam

    • wege

      Nic nie kumasz, Grzegorzu. Nic z mojej wypowiedzi. Idzie o czystość, która składa się w ofierze. Skoro jedziemy osobiste wycieczki (zobacz, ja też potrafię!), to proszę: należysz do lepszych inkwizytorów współczesnej moralności. Gdybyś miał choć troszkę rozumności, wydedukowałbyś, że skoro zło istnieje, to Najwyższy jego istnienie akceptuje (że widocznie zakładasz okulary z siódmego (daj Ci Boże) piętra i nie widzisz całej złożoności całości, a tę wyidealizowaną, która – sama będąc „najświętszą” – wszystkich postrzega jako grzesznych). Nie propaguję zła, bo zło nie istnieje – istnieje tylko błędna interpretacja rzeczywistości – a tej, gdy zbyt zuchwała, z lubością przyłożę. A, i jeszcze do jednego (Twego) się przyczepię, otworzę kryptę: skoro tak propagujesz Absolut – to pewnie wiesz, że największe religie doszły do tego, że jest Jednością. I jeśli tak jest (a w istocie tak jest), to jak wytłumaczysz propagowaną przez siebie monogamię damsko-męską? Ostrzegam – nie masz przed sobą laika (następnym razem mogę tak przyłożyć, że naprawdę zaboli).

  • Grzegorz P

    wege says- obawiam że jesteś za krótki dla mnie[ale wal jak co, czekam] i nie rozumiesz filozofii mistycznej. Nie było do ciebie osobistej wycieczki . Może napisałeś niedokładnie i nie wszystko wyłapałem z twych magicznych słów. Ale meritum sprawy i tak pozostaje takie jak napisałem odnośnie Rafała. Jak możesz mówić o mnie jako inkwizytorze, skoro mistyk rozumie że Absolut kreuje zło i dobro i w głębszym aspekcie dobro z tego wychodzi. Mistyk obserwuje z boku i widzi dobro we wszystkim , bo wszystko to Absolut[na inkwizytora się nie nadaje taki obserwator]. Ale na niższym poziomie prawo karmy obowiązuje i o tym piszę. Jedzenie kurczaka ,jaj raz na jakiś czas jest złe. Prawo współczesnej moralności to co innego, niż ja mówię , bo moje prawo jest prawem intuicji uniwersalnej by nie krzywdzić innych istot i dlatego w religiach medytacji wyskakiwał problem wegetarianizmu i weganizmu . To prawo jest więc od zawsze, nie jest modą , zastępującą drobnomieszczańską dewocję katolicką. Wejdź w ciszę i czystość mistyczną i prawo się pojawi nie jako jakieś wymysły, ale stanie się to co było zawsze i jest. Podobnie prawo monogamii i celibatu jest uniwersalne . I unikanie alkoholu też. Jeśli nawet staje się to modą ,to co ja na to poradzę[pozorna zbieżność]. Na pewno prawo mistyczne nie jest bez przebaczenia i nie jest okrutne i tu robi się rozjazd który opisał Rafał. Poruszę sprawę karmy i kurczaka, nie po to by skazywać kogoś , ale pomóc mu zrozumieć co ma robić by mieć korzystne efekty[drogowskaz]. Będzie ostro ale fakty o hodowli są drastyczne więc taki język pasuje mi. Proszę nie brać tego osobiście. Podam dwa argumenty przeciwko wszystkim dietom mięsno nabiałowo jajczarskim. Po pierwsze moim zdaniem nie da się zbilansować takiej diety[w której występuje więcej niż minimalne ilości produktów odzwierzęcych, a wtedy jest to semi weganizm], by nie występowały w niej niedobory i jeszcze gorsze nadmiary białka, tłuszczy nasyconych, cholesterolu [a czasem żelaza] i przeważnie jakość przemysłowego mięsa, nabiału, jaj[95%] jest ok 20-100 razy gorsza niż jakość przemysłowej żywności roślinnej i taka dieta wciąga z powodu niestabilności[nieodpowiednia podaż węglowodanów, błonnika, zakwaszenie, niska gęstość odżywcza w jednej kalorii] do nałogu cukrowego, kawowego, alkoholowego i narkotycznego i nadmiernie pobudza seksualnie powodując niekontrolowane wyskoki damsko męskie i z powodu zaburzeń energetycznych prowadzi do agresji i wytwarzania niebezpiecznych zachowań społecznych, zagrażających zdrowiu i życiu. Po drugie co bardziej istotne, najważniejsze poza mistyką dla zdrowia jest uporządkowanie sobie życia pod względem psychologicznym, poprzez ułożenie moralno etyczne, utrzymanie więzi z otaczającym nas światem i łagodność, nie krzywdzenie innych istot, empatia, współczucie, tak więc dieta rabunkowa i mordercza wobec innych istot[zwierząt] musi prowadzić do niedoborów psychologicznych, które choć zakrzykiwane są pseudo rozsądnymi argumentami, będą niczym śmieci zamiecione pod dywan stanowić problem psychologiczny dla jednostki, która ma o wiele większe ryzyko popadania w samo pogardę , kompleksy, depresję , zaburzenia emocjonalne jako współ przestępca-sponsor katowania zwierząt na farmach/fermach/rzeźniach[człowiek nie rozumie skąd ma depresję , a po kryjomu wszystko co wysyła, powraca do niego]. A więc zjadacze trupów, nurzając się psychicznie w paskudnych uczynkach, są obrzydliwi i próbują się bawić moralizatorów i mistrzów zdrowia i diety, pomijając aspekt psychologiczny[od propagatorów diet mięsnych, emanuje psychologiczny klimat „trupa” i mrocznej stęchlizny {potęgowanej różnymi niemiłymi zapachami potu, skóry i oddechu}, co rozpromienieni, szczęśliwi, uspokojeni weganie wyczuwają dobrze, postrzegając zjadaczy trupów jak kanibali]. Opierają się oni często na zakłamaniu, że można zwierzęta hodowlane traktować porządnie, lecz niestety nigdy to nie będzie wykonywane w praktyce, bo jeśli zwierzę się traktuje jak „sztukę”, „skórę” , co w masowej produkcji jest nieuniknione, jeśli morduje się wszystkie kurczaki płci męskiej jako odpad produkcyjny, jeśli porywa się matce krowiej cielaka, by móc kraść jej potem mleko dla ludzi, to ok 60% ludzi pracujących w tym mięsno nabiałowo jajczarskim biznesie musi się zdegradować mentalnie i po prostu staje się taki bandyta sadystą i katem i takiego się nie upilnuje żadnymi normami, więc „humanitarna produkcja zwierzęca” będzie jak „prawie uchwycenie już tęczy” [osobiście uważam, że te cwaniaki które twierdzą , że przeciętne zwierzęta hodowlane nie mają wcale tak źle, powinni być co do jednego zamknięci w takich samych warunkach, by po czasie jak to jest w zwyczaju, kończyć na haku rzeźnickim i dopiero wtenczas udowodnią że szczerze mówią , a nie uprawiają cyniczną demagogię i plotą farmazony o „humanitarnej hodowli zwierząt i zrównoważonej produkcji mięsno nabiałowej” ; nadchodzi czas, gdy młodzi ludzie będą patrzeć na rzeźników i ich sponsorów kupujących zwierzęce trupy, tak samo jak teraz patrzą na projektantów i wykonawców obozów zagłady dla ludzi]. Co oznacza, że tylko nasza dieta wegańska, nawet gdyby nie górowała zdrowotnie w sensie fizycznym , to góruje nad innymi dietami zdrowotnie psychicznie/mózgowo/nerwowo/cieleśnie, jako jedyna dająca perspektywę pełnego zdrowia psychicznego, generując osobę symbiotycznie nastawioną do środowiska, zwierząt-istot słabszych i mającą szacunek dla własnego ciała, nie czyniąc z niego gnijącej kostnicy niszczonej przez nowotwory i choroby serca[75% zgonów w Polsce]. Poza tym, z matematycznego punktu widzenia, połączenie rozrostu ludności[obecnie ponad 7 miliardów ludzi {w 18 wieku było ok miliard}] z hodowlą zwierzęcą[obecnie 70 miliardów] musi doprowadzić do zagłady ekologicznej ziemię. Więc aspekt moralny diety, jest aspektem zdrowotnym[co próbują ukryć przeciwnicy], bo jak uznaje dziś psychologia, zdrowie zaczyna się i kończy na psychice, gdzie ważna jest redukcja stresu, relaks uspokojenie itd, a jak być wyciszonym, uspokojonym wewnątrz siebie z rykiem zarzynanych masowo zwierząt „po to tylko, by mi tyłek gnił”, ten wrzask zwierząt staje się tak głośny, że nie będzie spokoju u osoby wrażliwej i zdrowej psychicznie i do tego „bomba ekologiczna tyka” i czekać kiedy wybuchnie i zacznie się z głodu kanibalizm i możliwość rozwoju konfliktów nuklearnych, gdy liczba ludzi przekroczy 12 miliardów, a zasoby wody i przyrody zaczną kurczyć się nieodwracalnie[udawanie że nie ma problemu, uciekanie od faktów na temat produkcji mięsa, nabiału, jaj, miodu, nic nie da, podobnie jak wkładanie ręki do pojemnika z kwasem solnym i mówienie że „wszystko jest super”].

  • Grzegorz P

    A co powiedzieć o wegetarianach którzy jedzą jajka z własnych upraw i piją mleko od własnej krowy? Ci są wyjątkowo niebezpieczni bo tworzą oni „maseczkę” dla spożywania produktów odzwierzęcych jako czegoś racjonalnego i tak „tylnymi drzwiami” i małymi kroczkami wprowadza się obecne mięsożerstwo, bo nie da się wyżywić ponad 7 miliardów ludzi w ekologiczny sposób. Przypomina to trochę sytuację kanibala z Niemiec Armina Meiwesa, skazanego 9 maja 2006 przez sąd na dożywocie, mimo iż pożarł on w 2001 roku ochotnika, który się zgłosił bo miał pragnienie być zjedzonym. Więc pytanie po co go skazywać, przecież nie zrobił nikomu krzywdy? Bo gdyby społeczeństwo pozwoliło na taki „niewinny” akt kanibalizmu, to po jakimś czasie zaakceptowany kanibalizm zacząłby się rozwijać i w końcu wróciłaby patologia masowego pożerania ludzi przez ludzi z przed kilku tysięcy lat. Zło jest jak kula śnieżna spadająca ze stoku, najpierw malutka, a potem robi się coraz większa i ogromna, jeśli pozwolimy jej lecieć w dół. I tak samo jest z kanibalizmem i spożywaniem produktów odzwierzęcych, gdy pokazuje się wegetarianów jedzących z ekologicznych farm i ferm, a potem się pomyśli że co w tym złego by jeść z trochę mniej ekologicznych i potem uzna się fakt, że z ekologicznych nie wyżywi się ludzi a przecież nie można pozwolić na głód małych dzieci, kobiet i starców[relatywizm moralny i przestępczy pragmatyzm] i tak dzięki „małym kroczkom” usprawiedliwi się jakąkolwiek zbrodnię. Obłudni wegetarianie nie jedzący mięsa przypominają osoby które myją głowę do połowy i myślą że są czyści. Lżej jest zwierzęciu gdy się je zabije, niż krowie nad którą pastwi się zabieraniem cielaka i kradnąc jej mleko i po 5 latach mordując gdy jest już za mało wydajna. I nawet jeśli na ekologicznej farmie robi się to delikatniej, to i tak jest to męka zwierzęcia. Można np ludzkiej matce mordować niemowlę i doić ją z mleka w warunkach tragicznych, bijąc ją i kopiąc i w ramach „ekologicznej łaski” robić to łagodnie, np uśpić i gdy obudzi się , niemowlęcia już nie będzie i potem delikatnie doić ją , ale równocześnie wiedząc że takie warunki są nie do wykonania na masową skalę i 95% innych matek będzie się traktować skandalicznie. Bardziej efektywnie jest po prostu tą spiralę przemocy raz przeciąć i zakazać eksploatacji zwierząt i mordowania ich[zabijanie tylko jako akty samoobrony, ograniczone do bezwzględnego minimum]. Zakaz spożywania zwierząt i produktów odzwierzęcych jest wyrazisty, jasny i skuteczny w praktyce, tak jak zakaz spożywania trujących grzybów, plastiku, ołowiu, czy rtęci[produkty zwierzęce są toksyną fizyczną i psychiczną , więc zakaz prawny ma swoje uzasadnienie dla dobra ludzkości]. Inaczej możemy się „bawić w kotka i myszkę”, wiedząc że człowiek jest mistrzem kłamstwa i manipulacji, podszywając się w swych łajdactwach pod rozsądek. Wyzysk zwierząt jest jak epidemia gruźlicy, jeśli nie zachowa się specjalnych środków higieny i ostrożności, może dojść do zarażenia najpierw małej ilości osób, a potem całej populacji. Więc czasem dla dobra ludzi drastyczne środki są w stanie uratować od najgorszego. I tutaj walka o czystość w postępowaniu wobec zwierząt jest skuteczna, a inne sztuczki czy robota na pół gwizdka nie przyniesie efektów.
    Oszuści sięgają po kolejny argument, atakując wegan jedzących zboża, skoro podczas ich zbiorów giną gryzonie, a jedzenie jajek nie powoduje śmierci. Jedzenie jajek powoduje śmierć kurcząt męskich i kur niewydajnych. I jest to wykorzystywanie. A czym innym jest obrona ludzi przed zwierzętami np zabijanie komarów, much i moli spożywczych, oraz niebezpiecznych zwierząt atakujących ludzi na ich terenach np w miastach[ostrzał agresywnych wilków, usuwanie gniazd szerszeni itd] . Gryzonie wchodzą na tereny ludzkie i nie tylko mogą zginąć podczas zbiorów, ale również ich tępienie gdy niszczą zbiory jest etycznie zasadne[to samo robią zwierzęta na swoich terenach i tam ludzie też powinni respektować ich prawa i nie zakłócać ich życia licząc się z karą , np pożarciem przez lwa w rezerwacie przyrody]. Jest to skrajnie różne od eksploatacji zwierząt pod żywność, nawet w warunkach ekologicznych, bo np kura nie znosi jajka dla ludzi. Gdy ktoś ci napadnie na dom i ma zamiar zgwałcić żonę i zamordować dzieci, po czym zagrabić majątek i ty w ramach walki zabijesz go, to czy jest to samo, co zaczajenie się na małe dziecko i ugodzenie go nożem? Dla mięsożercy będzie to „zabicie”, jako jedno i to samo. W takie absurdy popadają mięsożercy, którzy mają spaczone umysły i faktycznie etykę mają gdzieś, a równocześnie próbują się zabawiać w moralizatorów wobec wegan, tylko po to by samych siebie uznać za rozsądnych i sprawiedliwych. Ktoś kto chce być z zasady krętaczem jak mięsożerca, nie będzie miał najmniejszych predyspozycji do tworzenia „kodeksu etycznego”, bo brak mu czystości wewnętrznej i głębszego rozeznania, na skutek czego będzie gadał głupoty, wymyślając jedną bzdurę większą od drugiej[wątpię żeby mu na gryzoniach ukrytych w zbożach faktycznie zależało, tym bardziej że w paszach dla kur znoszących te jajka te gryzonie też się znajdują i dla jednego jajka zginie ich więcej, niż z powodu garści płatków owsianych, poza tym że naprawdę tylko głupie gryzonie nie zwieją , gdy usłyszą stukot maszyn].

    • wege

      …stukot maszyn, rzężenie ostrzy ich tarcz, wrzask biednych matek mysząt z ich rodzinami, niemowlętami, babciami… – Grzesiu, nie gniewaj się, ale takie (nad)emocjonalne widzenie świata to poziom początkowy liceum (cierpienie stwarza umysł z wyparć (lub w najlepszym razie z refleksji), zwierzęta nie mają go tu tak wykształconego jak człowiek. Dostajesz np. zastrzyk – czy wówczas boli? Jeśli rozwałkujesz go mentalnie – owszem. W istocie jednak sam akt nie jest bolesny – o ile jesteś w nim całościowy (-Absolut, pamiętaj!).
      Ja od ponad ćwierć wieku nie jem mięsa, ale z powodu rzeczywistego współczucia. Bardziej jednak współczuję ludziom (mamy ciało zwierzęce, ale też coś więcej u nas jest aktywne).
      Powtarzam, co na początku sygnalizowałem: Rafał Betlejewski obnaża taką właśnie moralność (o tym jest jego wpis).
      Nie popieram rzeźni, zjadania zwierząt, itd. Informuję, że to jest nieuniknione (widocznie zbyt mało ogarniasz swym umysłem, by to ujrzeć). I jeszcze na koniec to (dla wprawnego oka): kto widzi zło, sam jest zły (-o tym jest Sąd, który przyjdzie lub (niezwykle rzadko) właśnie trwa). Bywaj (to nic osobistego, na pewno w Twoim towarzystwie czułbym się lepiej, niż w towarzystwie „mięsożercy” – zrozum, proszę).

    • wege

      (P.S. Skąd wiem, że to nieuniknione? Z tego, że to jest!)

    • wege

      (przemiana nastąpi poprzez akceptację, nie – jak byś chciał – poprzez zwalczanie; jeśli nie kochasz „mięsożercy”, nawet do niego nie podchodź, bo tylko dodasz do jego i swoich win)

  • Grzegorz P

    wege says- nie mówisz nic ciekawego i nic nie proponujesz. Wszystko się zmienia ,kanibalizm został pokonany i jest lepiej przez to[prawo jest restrykcyjne i dobrze]. Ja opisałem tylko jak powinny wyglądać prawa tej przemiany. Nie określiłem stopnia uczuć zwierząt. Ale ludzie tak to widzą i jeśli zwierzę cierpi, to ludzie się degradują przez podobieństwo do zwierząt . Przemiana mięsożercy nie nastąpi w większości, trzeba wychować dzieci na wegan. Kochaj mięsożercę i nic to nie da ,bo bez łaski on nie zmieni się, a większość jej nie ma. Czyli o zwalczaniu mięsożerców w tym sensie co ty mówisz nie pisałem. Ja żyję wśród rodziny jedzącej mięso i nie mam z tym problemu . Nie mam wstrętu do mięsożerców.
    Ja tekst Rafała rozumiem tak. Zgadza się on, że niejedzenie mięsa ,prawa kobiet i inne zasady są dobre,choć moda może powodować ich karykaturę. A najgorsze jest to zbytnie zacietrzewienie ludzi nowej religii bez przebaczenia i okrucieństwo. U mnie tego nie ma , nie rozumiesz moich tekstów. Nie napisał też ze najświętsi ze świętych np mistycy żyjący poza społecznością są czymś złym. Bo tacy są skromni, pokorni i nie skorzy do osądu , wiedzą że nic nie wiedzą . Piszesz chyba dla pisania bo nic nie ma z tego co mówisz. Nie jest to mistyka ale „magia ludowa”. A to już kabaret : „kto widzi zło, sam jest zły”- jeśli ja porwę i zamorduję ci dzieci, to zła nie zobaczysz? Przecież pisałem o głębszym aspekcie zła/dobra. Ale po co się kłócimy skoro ty inaczej rozumiesz artykuł a ja inaczej .Ja zaproponowałem Rafałowi drogę wyjścia z problemu ostracyzmu w środowisku lewackim. Stać się świętszym od nich , przeprosić i naprawić co złe . To są proste praktyczne porady które lewactwo przyjmie z zadowoleniem[ a ci co nie przyjmą sami się określą jako „judasze” do skasowania], a ty „magikujesz” i w łatkę liceum mnie ubierasz . Wolę być z liceum mentalnie ,bo człowiek jakiś czystszy , bez balastu dorosłej podłości. Mówi się o mistykach że wchodzą ponownie w łono matki.
    Nie pisz już nic bez sensu tylko pokaż jakieś konkrety ,bo męczymy czytelników, to nie jest prywatny mail
    Pozdrawiam

  • Grzegorz P

    wege says- po przeczytaniu jeszcze raz tekstu stwierdzam że ty masz jakieś psychiczne kłopoty i przestań już pisać bez sensu skoro nie rozumiesz prostego tekstu np cytuję mój fragment: „na skutek czego[mięsożerca] będzie gadał głupoty, wymyślając jedną bzdurę większą od drugiej[wątpię żeby mu na gryzoniach ukrytych w zbożach faktycznie zależało, tym bardziej że w paszach dla kur znoszących te jajka te gryzonie też się znajdują i dla jednego jajka zginie ich więcej, niż z powodu garści płatków owsianych, poza tym że naprawdę tylko głupie gryzonie nie zwieją , gdy usłyszą stukot maszyn]” – ja tu napisałem ironicznie o głupich argumentach mięsożerców a ty: „…stukot maszyn, rzężenie ostrzy ich tarcz, wrzask biednych matek mysząt z ich rodzinami, niemowlętami, babciami… – Grzesiu, nie gniewaj się, ale takie (nad)emocjonalne widzenie świata to poziom początkowy liceum”- gdzie w tekście są moje emocje nad myszami ,gryzoniami. Widać jak ty też rozumiesz tekst Rafała.
    Ja z tobą już nie rozmawiam. Uznaję cię za trolla .

  • wege

    …więc Ty masz prawo mówienia do mnie, ja do Ciebie nie? spoks, pa

  • Grzegorz P

    wege says-mów o mnie co chcesz , ale z sensem by nie drażnić ludzi. Najpierw przeczytaj dokładnie moje komentarze, bo mam wrażenie że czytasz końcówki i potem nie rozumiesz kontekstu a komentujesz. Mów do innych, bo nie ma sensu prowadzić rozmowy skoro nie szanujesz mnie.
    Szkoda niszczyć tego artykułu nie merytorycznymi komentarzami.
    Rafał napisał bardzo fajny artykuł pokazujący błędy obecnej nowo religii ,czyli brak przebaczenia i szablony które narzucamy na ludzi np biały facet po 50 musi być zły, małe dziecko dobre[faktycznie te szablony są fałszem].
    Ja polemizuję w tym sensie z nim, że elementy tej religii którą i on wyznaje są uniwersalne i nie zostały wymyślone w 21 wieku po upadku dewocji[np prawa zwierząt-wegetarianizm 2500 lat temu]. Mi w tej nowej religii rozpasanie seksualne też się nie podoba ,jako pójście w drugą skrajność . Czyli neo poganizm ma dobre elementy i złe i najlepiej wejść przez medytację wewnątrz i odkryć prawo uniwersalne niekrzywdzenia istot i to prawo po części zgrywa się z obecną modą , a po części nie . Ale jeśli Rafał wejdzie w tą etykę wyższą , to jest to najlepszy sposób by wyjść z pomiędzy młota a kowadła czyli atakujących prawicowców i nie zadowolonych z „wybryków” lewaków[ja nie znam ich bo TOK o gwałtach nie słuchałem i telewizji nie widziałem z tą prowokacją ]. To moja opinia i nic więcej ,może się mylę .Gdy ta przemiana w „świętość świętości” nie zadowoli lewaków , to znaczy że owe lewaki nie warte są uwagi jako pseudo lewacy i wtedy [mając test kto warty jest przyjaźni], można sobie oczyścić podwórko z „Judaszy”. A dobro przyciąga dobro i na ich miejsce pojawią prawdziwi przyjaciele. Ale wiem że „wewnętrzny potworek” nałogów trzyma mocno i bez łaski nie puści . Na pewno objawem łaski jest gdy ktoś kto mówi że można tak zrobić i daje inspirację ku temu , to dobry znak.
    Pozdrawiam Rafał

  • Grzegorz P

    O cierpieniu zwierząt napiszę, że matka małpy nosząca trzy dni swoje dziecko pokazuje podobieństwo do ludzi. Podobnie krowa której odbiera się cielaka też wydaje się cierpieć podobnie. Nawet ryby odczuwają cierpienie i mają swoje emocje[o delfinach tylko wspomnę ]. Bardzo inteligentna też jest świnia. Oczywiście nie jesteśmy zwierzętami i nie znamy ich świata. Ale zakładanie z góry że nic nie czują i można je bezdusznie eksploatować, jest szowinizmem gatunkowym. Jednak już samo uczestnictwo w eksploatacji i mordowaniu istot mających jak my oczy uszy i nogi degraduje mentalnie nas, skorych potem do podobnego traktowania ludzi co pokazał sposób mordowania w obozach koncentracyjnych gdy Himler-były hodowca kur, zrobił to na podobieństwo mordowania zwierząt. Trochę opisałem też to tu w komentarzach https://wolnemedia.net/roslinozercy-rozmawiajcie-nie-wykluczajcie/ Co do trzymania się zasad np niejedzenia kurczaka nawet gdy poda się go przez przypadek, to mamy problemy wychowawcze z sobą . Zostaliśmy wychowani w opresyjnym państwie, gdzie ich zasady są nie do przyjęcia i przestrzeganie ich to zbrodnia . Ja sam jak widzę policjanta to pojawia się lęk .Nasze sądy to miejsce niszczenia słabszych. Zasady narzucane przez kler były wyniszczające mistycznie i psychicznie oraz zdrowotnie. Ale młode pokolenia wychowane w prawach dobrych i właściwych, będą kochały prawo np zakazu kanibalizmu, mordowania innych i hodowli zwierząt . Kwestia tylko, by stworzyć kodeks etyczny nie służący jak dziś władzy do kontroli umysłów i utrzymywaniu niewolnictwa, ale tak by zagwarantować prawa najsłabszym. My starzy będziemy już spaczeni przekorą . Ale i my może się reformować , by nie poopadać ze skrajności w skrajność czyli z legalizmu systemowego wejść nie uznawanie żadnych zasad i konsekwencji za czyny. Potrzebni są mistycy żyjący lata na odosobnieniu, by łączyli się z Absolutem i tak uwrażliwieni na krzywdę ludzką i zwierzęcą , wskazali pewne tropy, których ludzie zagonieni i zamotani sztywno w tradycji nie dostrzegą . Potem można tworzyć kodeks prawny, gwarantujący wszystkim opiekę i sprawiedliwe traktowanie. Jeśli pewne elementy obecnej mody są dobre, to oczywiście powinny być wstawione. Wyobraźmy sobie jazdę samochodem na autostradzie bez zasad [100 wypadków dziennie]. Bez zasad działa też dziki kapitalizm neoliberalny i na skutek tego najgorsze hieny zgarniają 99% majątku społecznego. Bez zasad to będzie jak na dzikim zachodzie, gdzie prawem był rewolwer i kto celniej trafił w przeciwnika ten miał rację . Człowiek bez zasad, staje się rozpasany i łatwo popada w alkoholizm i stosunki seksualne z kim popadnie. Życie mistyczne uznające świat za iluzję musi też uwzględniać niższy poziom postrzegania i mieć aspekt moralny, nie godząc się na łajdactwa sprzeczne ze współczuciem do każdej istoty, co nie wyklucza kary i walki dla przestępców, a wręcz przeciwnie, bo wolność istoty kończy się tam, gdzie zaczyna wolność drugiej .Dojrzałą miłością jest uczciwe porządne i sprawiedliwe traktowanie ludzi[bez „pruskiej” dyscypliny, okrucieństwa i braku przebaczenia, ale zarazem bez nadmiernego pobłażania dla przestępstw przeciwko innym], bo to daje im schemat działania korzystny dla nich. Kara to jak ból po wsadzeniu ręki do ognia, tak że rękę dzięki temu wmontowanemu impulsowi kary/bólu w porę można wyciągnąć. Faktyczna sprawiedliwość staje się drogowskazem dla każdego [kar/nagród adekwatnych do czynów z tendencją do aktów łaski i przebaczenia, traktując kary jako smutną konieczność i sposób resocjalizacji a nie zemstę{odrzucając karę śmierci(poza przestępstwami politycznymi i korporacyjnymi na milionach ludzi)}], by poprzez korygowanie błędów polegających na krzywdzeniu istot, ludzie osiągali wewnętrzne szczęście, harmonijne współżycie z otoczeniem, więc i wsparcie otoczenia. Drogowskazy powodują że droga staje się łatwa i wyrazista, minimalizując tym samym ryzyko wypadków, gdy każdy wie co może a co nie i nauczony sprawiedliwości, trzyma się zasad nie krzywdzenia innych. Taki kodeks państwa jeśli jest pro ludzki to nie tylko fakt że dana jednostka nie może czegoś robić innym, ale to działa w odwrotną stronę , inni nie mogą krzywdzić jej i jej rodziny, czyli zdobywa poczucie bezpieczeństwa na zasadzie „nie krzywdzę/nie jestem krzywdzony” i to buduje zaufanie ludzkie prowadzące do zgodnej współpracy co daje rozkwit społeczny, gdy chce się dobra dla każdego, co sprawia że każda jednostka ma dobrze, bo w zasadzie nie ma ktoś dobrze, gdy inni mają źle, bo nierówności tworzą napięcia i możliwości przestępcze. Więc musi panować zasada niedwoistej jedni dobra wspólnego, bo „moje dobro, to nasze dobro, „gdy wszyscy mają dobrze to i ja muszę mieć dobrze”. Przechodzenie na weganizm, powinno się odbywać stopniowo w kilku pokoleniach i dopiero kiedy 99% ludzi będzie weganami i będą zdrowi i zadowoleni, można wprowadzić zakaz spożywania mięsa. Tak by była powszechna akceptacja dla tego prawa, bo inaczej prawo będzie martwe. Ale zważywszy na powszechną akceptację zakazu kanibalizmu, pedofilii, mordu, to i tu jak usunie się mięsną propagandę i wychowa się ludność na faktach , to sami uznają pomysł by zjadać zwierzęce trupy jako coś niedorzecznego i karygodnego. Niektórzy oszuści twierdzą że rzeźnie będą zawsze… „bo są” . Tak samo twierdzili katolicy, że inkwizytorzy będą bo są i atakowali tych którzy krytykowali inkwizycję .Dziś przyznajemy rację reformatorom, a owych obrońców „tego co jest” uznajemy za trolii, którzy wrzucali na wsteczny. Za śmieszne można uznać próby stopowania rzeczywistości w czasach rewolucji technologicznej, gdy następuje masowe przechodzenie na weganizm, np w Polsce podaje się liczy od 200 000 do 700 000. Ci którzy uznają nieodzowność istnienia rzeźni nie zauważają że w Indiach całe krainy nie jedzą mięsa, czyli da się wprowadzać zmiany. A zmiany zaczynają się od głoszenia idei i ja to zrobiłem. Inni tylko atakują ,mówiąc że to nie możliwe, a ja się zastanawiam czy ktoś tych ludzi nie wynajmuje by niszczyli to, co samo idzie do przodu[po prostu młodzi nie chcą już jeść powodujących choroby trupów z rzeźni{co zrozumiałe}]. Co do uznania że lewak nie być zbyt święty tylko może hasać jak mu się podoba, to właśnie taka była „lewica” z SLD i nawet Ikonowicz z fajką w pysku i chyba piwkiem jak dobrze widziałem[ale nie wiem] i oto jakie Józef Oleksy wydał o swoich świadectwo, gdy o Aleksandrze Kwaśniewskim dowiedzieliśmy się[przepraszam za brzydkie słowa, ale to cytat „polityka lewicy”]: „Chuj skończony, oszust. Prawda jest taka, że cały kapitalizm polityczny stworzył Kwaśniewski.” O Aleksandrze Kwaśniewskim i posiadanym majątku, który jest faktycznie o wiele większy niż Kwaśniewski z żoną mogli zarobić, więc Kwaśniewski nie jest w stanie udowodnić, wylegitymować tego przed urzędem skarbowym czy sądem, że jest to majątek legalny, pochodzący z uczciwego źródła: „Żeby nie wiem jak się naharował to nie uzbiera tyle ile potrzebuje na te wylegitymizowanie tego. Oluś zawsze był krętaczem, i to małym krętaczem.(…) I jeżeli brał [łapówki], to nie osobiście.” Co według Oleksego mówił Kwaśniewski o Millerze: „Kwaśniewski o Leszku mówił mi. Jaki chuj, jaki zawzięty, jaki nieuczciwy, jaki cyniczny”. O Millerze Oleksy mówił: „Miller [syn Leszka Millera byłego premiera Polski] zgłosił się miesiąc temu do agencji nieruchomości, w poszukiwaniu domu do miliona dolarów. On się nie boi, a to jest pewna informacja, bo jest od właścicielki agencji, do której przyszedł. Ona zresztą szeptem i przerażona, rozumiesz: w czyim imieniu, w czyim imieniu. W swoim, on w swoim imieniu zlecił poszukiwanie domu czy rezydencji do miliona dolarów. To znaczy, że tupet jednocześnie występuje, że nie boi się. Nie boi się, kurwa(…)To, że bierze[syn Leszka Millera], to chodziło powszechnie, że nagabuje, że jest natrętny. A Miller [ojciec] moim zdaniem musi być w to zamieszany, bo on wybiela młodego.(…) Młody gówniarz był oblegany przez Krauzego, Kulczyka, Staraka, i to łasili się do niego, że aż żal było patrzeć(…)Sławomir Miller [przyrodni brat Leszka Millera] działał samodzielnie korupcyjnie. Bo do mnie po wyborach poprzednich przyszło dwóch facetów których przyprowadził [Mieczysław] Gawor, szef BORu[Biura Ochrony Rządu], prosząc mnie żebym ich wysłuchał, bo nikt w SLD nie chce ich wysłuchać. I oni mi przedstawili i oni proszą tylko, żeby potwierdzić, że 200 000 dolarów dotarło do pana Leszka Millera. Bo pan Sławomir Miller z dwoma BORowcami, którzy zostali wyrzuceni z BORu przez Gawora, wzięli 200 000 dolarów . ‘A dlaczego panowie pytacie?’ ‘A dlatego, że pan Sławomir Miller wziął sobie z tego 50 000 $ dla siebie i powiedział nam to’. Poszedłem do [Edwarda] Kuczery [skarbnika SLD], mówię: Panowie, jest taki wątek, powiedz to Leszkowi, że chodzą tacy faceci, którzy twierdzą, że dali. [On na to]: ‘A ja nie chcę o tym słyszeć, idź do Leszka’. Ja stwierdziłem, że mam to w dupie. Co ja będę do Leszka chodził, jak Kuczera kasę wyborczą trzyma. I zostawiłem ten temat. Ale oni biznesmeni, którzy mieli dać 200 000$ mówią nam: Chodzi tylko o to, czy nie zmarnowały się pieniądze. Bo były dawane na kampanię.” Na zarzut Gudzowatego, że SLD miało gdzieś Polskę Oleksy powiedział „Moja sitwa[SLD] i owszem, miała w dupie Polskę. Ja nigdy nie miałem(…)Żadnemu nie wierzę z lewicy. Wszyscy są upaprani w różne kombinacje i interesy(…) Przekręty szły w prywatyzacji „

  • Grzegorz P

    matka małpy nosząca trzy dni swoje dziecko – miało być matka małpy nosząca trzy dni swoje martwe dziecko

  • Grzegorz P

    Rafale[Uniwersytet SWPS] w końcu gdzieś przeczytałem o „gwałcie” w tok.fm i niestety ale środowiska „lewackie” zachowały się skandalicznie. Według mnie naśmiewałeś się z degeneracji seksoholika, w sumie ośmieszając go w taki sposób, by przyszli gwałciciele byli jakoś napiętnowani. Do jakiego wynaturzenia musi doprowadzić seksoholizm, by zostać „windziarzem”, czyli kimś kto niby pomaga się wydostać z windy i „przypadkiem sobie pomaca”. W istocie nie było nic o ofiarach czy kobietach, bo jak pisałeś ty bronisz ich praw. Ośmieszyłeś chorobę, a to pierwszy stopień do wyleczenia gdy ktoś zobaczy śmieszność swoich zachowań. Jest to jedna z metod terapeutycznych, leczenie seksoholika poprzez śmiech[który nie był gwałcicielem ale subtelnie molestował ofiary]. Dla mnie mięsożercy przypominają dziś trochę „windziarza” w swym nałogu gdy 1) wiemy co się w rzeźniach i fermach/farmach wyprawia; 2)rachunek ekonomiczny i ekologiczny jest negatywny ; 3)zdrowie niszczone. A oni jak ten „windziarz” by móc „pomacać jakkolwiek” starają się udowodnić że weganie są źli i nie można być weganinem, trzeba być mięsożercą[bo „niedobory”, bo „weganie są agresywni i głodzą swoje dzieci”] . Poza tym przeprosiłeś tych którzy poczuli się urażeni. Fanatycy typu „fronda” rzucili się na „gwałt lewaka”, co oznacza że może na antenie radia nieroztropnie było tak żartować, by haków nie montować na siebie[trzeba było powiedzieć że drwi się z seksoholika , tak jak śmieszy {nawet kobiety} ekshibicjonista, który na klatce ściąga płaszcz pokazując się nagi i ucieka{czyli brak takiego wstępu został wykorzystany jako pretekst by zaatakować „lewaka” i środowiska lewicowe może nawet nie słysząc audycji czy interpretując ją przez artykuły prawicowców popadły w „święte oburzenie”]. Co do prowokacji z bezrobotnymi, to choć pokazała ona jak kapitalizm upadla[podobne do eksperymentu Milgrama], to jednak byli to żywi ludzie którzy przeszli poważny stres i może ponieśli straty na dojazd do „oferty pracy” i ja bym tego nie robił, ale można to uznać za błąd wynikający ze szlachetnych przesłanek, który można odpuścić, jeśli nie będzie powielany. Ale za kurczaka to powinieneś dostać dożywocie, jak kanibal z Niemiec[żart]. Choć z kurczakiem problem jest taki, że ludzie są mimo woli naśladowcami innych i jeśli jeden, który ma autorytet zje sobie ot tak kurczaka, to weganie sobie pomyślą że i oni raz na jakiś go mogą zjeść i na skutek tego ich zdrowie będzie szwankować[nie dobre dla żołądka wkładać takie ciężkostrawne substancje bo organizm traci orientację] i może jakieś 30% po tych okazjonalnych zjedzeniach wróci do stałego nałogu mięsnego. Ludzie uczą się przez „neurony lustrzane”, patrzą na innych, naśladują , dlatego „ludzie na świeczniku” powinni być transparentni. Dla mnie najgorsze są te rozbierane fotki na blogu i na YT numer z Politkowską . Napisałem to by pokazać przykładowy „sąd” mistyka nad tematem. I chyba różni się on od problemu opisanego przez artykuł . Dobre zasady i wymaganie ich, w tym weganizm/monogamia bez kompromisów jest sensowny i przynosi pozytywny skutek, łatwy do zauważenia[rzeźnie znikają , więcej dzieci mających ojca i matkę w stabilnej rodzinie]. Natomiast sztuczne zasady nie przekładające się na poprawę życia, fałszywa ocena[biały duży 50-latek drwi z gwałcenia kobiet] i jeszcze dzikie ludowe prawa agresywnie egzekwowane bez prawa łaski i przebaczenia na zasadzie linczu, stanowią problem. Sąd obecnych „lewaków” i zbyt nawiedzonych wegetarian przypomina opisaną tu na blogu anegdotkę z chłopcem co puścił bąka w windzie do której wsiadł facet i po chwili chłopiec wyszedł, weszła kobieta i poczuła smród, myśląc że facet nie umie się zachować.
    Trochę o polityce napisałem tu w komentarzach:

    https://wolnemedia.net/brakuje-rak-do-pracy/

    https://wolnemedia.net/polacy-nie-badzcie-zniewiesciali-w-obliczu-wrogiej-propagandy/

  • Grzegorz P

    zżarło mi wpis z powodu linków ,więc powtórka
    Rafale[Uniwersytet SWPS] w końcu gdzieś przeczytałem o „gwałcie” w tok.fm i niestety ale środowiska „lewackie” zachowały się skandalicznie. Według mnie naśmiewałeś się z degeneracji seksoholika, w sumie ośmieszając go w taki sposób, by przyszli gwałciciele byli jakoś napiętnowani. Do jakiego wynaturzenia musi doprowadzić seksoholizm, by zostać „windziarzem”, czyli kimś kto niby pomaga się wydostać z windy i „przypadkiem sobie pomaca”. W istocie nie było nic o ofiarach czy kobietach, bo jak pisałeś ty bronisz ich praw. Ośmieszyłeś chorobę, a to pierwszy stopień do wyleczenia gdy ktoś zobaczy śmieszność swoich zachowań. Jest to jedna z metod terapeutycznych, leczenie seksoholika poprzez śmiech[który nie był gwałcicielem ale subtelnie molestował ofiary]. Dla mnie mięsożercy przypominają dziś trochę „windziarza” w swym nałogu gdy 1) wiemy co się w rzeźniach i fermach/farmach wyprawia; 2)rachunek ekonomiczny i ekologiczny jest negatywny ; 3)zdrowie niszczone. A oni jak ten „windziarz” by móc „pomacać jakkolwiek” starają się udowodnić że weganie są źli i nie można być weganinem, trzeba być mięsożercą[bo „niedobory”, bo „weganie są agresywni i głodzą swoje dzieci”] . Poza tym przeprosiłeś tych którzy poczuli się urażeni. Fanatycy typu „fronda” rzucili się na „gwałt lewaka”, co oznacza że może na antenie radia nieroztropnie było tak żartować, by haków nie montować na siebie[trzeba było powiedzieć że drwi się z seksoholika , tak jak śmieszy {nawet kobiety} ekshibicjonista, który na klatce ściąga płaszcz pokazując się nagi i ucieka{czyli brak takiego wstępu został wykorzystany jako pretekst by zaatakować „lewaka” i środowiska lewicowe może nawet nie słysząc audycji czy interpretując ją przez artykuły prawicowców popadły w „święte oburzenie”]. Co do prowokacji z bezrobotnymi, to choć pokazała ona jak kapitalizm upadla[podobne do eksperymentu Milgrama], to jednak byli to żywi ludzie którzy przeszli poważny stres i może ponieśli straty na dojazd do „oferty pracy” i ja bym tego nie robił, ale można to uznać za błąd wynikający ze szlachetnych przesłanek, który można odpuścić, jeśli nie będzie powielany. Ale za kurczaka to powinieneś dostać dożywocie, jak kanibal z Niemiec[żart]. Choć z kurczakiem problem jest taki, że ludzie są mimo woli naśladowcami innych i jeśli jeden, który ma autorytet zje sobie ot tak kurczaka, to weganie sobie pomyślą że i oni raz na jakiś go mogą zjeść i na skutek tego ich zdrowie będzie szwankować[nie dobre dla żołądka wkładać takie ciężkostrawne substancje bo organizm traci orientację] i może jakieś 30% po tych okazjonalnych zjedzeniach wróci do stałego nałogu mięsnego. Ludzie uczą się przez „neurony lustrzane”, patrzą na innych, naśladują , dlatego „ludzie na świeczniku” powinni być transparentni. Dla mnie najgorsze są te rozbierane fotki na blogu i na YT numer z Politkowską . Napisałem to by pokazać przykładowy „sąd” mistyka nad tematem. I chyba różni się on od problemu opisanego przez artykuł . Dobre zasady i wymaganie ich, w tym weganizm/monogamia bez kompromisów jest sensowny i przynosi pozytywny skutek, łatwy do zauważenia[rzeźnie znikają , więcej dzieci mających ojca i matkę w stabilnej rodzinie]. Natomiast sztuczne zasady nie przekładające się na poprawę życia, fałszywa ocena[biały duży 50-latek drwi z gwałcenia kobiet] i jeszcze dzikie ludowe prawa agresywnie egzekwowane bez prawa łaski i przebaczenia na zasadzie linczu, stanowią problem. Sąd obecnych „lewaków” i zbyt nawiedzonych wegetarian przypomina opisaną tu na blogu anegdotkę z chłopcem co puścił bąka w windzie do której wsiadł facet i po chwili chłopiec wyszedł, weszła kobieta i poczuła smród, myśląc że facet nie umie się zachować.

  • Grzegorz P

    Trochę o polityce napisałem tu w komentarzach:

    https://wolnemedia.net/brakuje-rak-do-pracy/

  • Grzegorz P
Play
Play
Arrow
Arrow
Slider