Powód #10: zobaczyłem, że mój przyjaciel jest szczęśliwy

To jest dobre ćwiczenie… tak codziennie znaleźć czas, by uświadomić sobie, co diś dało nam szczęście. Dobre, bo dość trudne, nieoczywiste. Trzeba chwilę pomyśleć. Powód #10: Jestem szczęśliwy, bo widzę szczęście mojego przyjaciela. Ten dzień nie zaczął się różowo – wcale nie. Musiałem zwolnić z pracy Maksa, Ukraińca, z którym pracowałem. To bardzo

Powód #9: Choć wszystko dziś było okropne, były też piękne momenty

Dziś miałem ciężki dzień. Pokłóciłem się z żoną, pokłóciłem się ze współpracownikiem, miałem długie, wielogodzinne i ciężkie spotkanie ze wspólnikami. A jednak uważam, że było pięknie. Powód #9: Jestem szczęśliwy, bo udało mi się dostrzec piękne rzeczy. Nie, to nie będzie polukrowany blog, na którym będę się ciągle głupkowato cieszył. To będzie blog, na którym będę

Powód #7: Pani robi panu „laseczkę” w samochodzie

Poszedłem biegać. Piękny dzień. Słońce wydziera się z nieba. A tu nad Wisłą, w samochodziku zaparkowanym na wałach, pani robi panu „laseczkę”… Powód #7: Jestem szczęśliwy, bo pani robi panu „laseczkę” Czy czegoś trzeba więcej, czy muszę to tłumaczyć? Ha! Poszedłem biegać w piękny, słoneczny dzień i nad Wisłą natknąłem się na ten zaparkowany samochód. W środku

Powód #3: szczęście nie wynika z głupoty

Zadałem sobie bobu tym blogiem. Dochodzę do wniosku, że w zasadzie nie wiem, czym jest szczęście. Przypominają mi się na ten temat dwie rzeczy: rozważania Bocheńskiego i piosenka Dżemu. Powód #3: jestem szczęśliwy, bo nie jestem głupi. Bocheński pisał, że szczęście jest skutkiem ubocznym życia zgodnego z wartościami, z uczciwością, solidnością itd. Pisał, że wytwarza się

Powód #2: robię plany na przyszłość

Biegam po Gdańsku. Staję na wałach obronnych i patrzę w dól na miasto. Niezwykłe, że kilometr za Starym Miastem mamy szczere pola i początek Żuław. Wielkie rozległe nic. Powód #2: Jestem szczęśliwy, że mam jakąś przyszłość. Czyż to nie piękne? Móc mieć przyszłość? Przełomy lat są mi bardzo potrzebne – bardzo je też lubię. Zazwyczaj

Powód #1: w Nowy Rok nie mam kaca.

Jest 1 stycznia 2017 roku. Dziś wyruszam na roczny podbój szczęścia. Przyznaję – raczej jestem wesołym gościem, ale postanowiłem podwoić albo potroić wysiłki i być szczęśliwym codziennie przez rok. Powód #1: Dziś jestem szczęśliwy, bo nie mam kaca. Yuhu! Cały świat wokół mnie chwieje się na nogach, ludzie puszczają drętwe gazy w skotłowane